Dreame to klon Cullinana. Rolls-Royce ma powody do niepokoju

Chińskie Dreame, znane dotąd głównie z produkcji odkurzaczy, pokazało swój pierwszy prawdziwy samochód – luksusowego SUV-a, który wygląda jak żywcem skopiowany Rolls-RoyceCullinan. Auto ma trafić do produkcji w 2027 roku, a wraz z nim na rynek wejdzie także czterodrzwiowa limuzyna inspirowana Bugatti. Oba modele będą budowane w Niemczech, tuż obok fabryki Tesli w Berlinie.
Klon z Goodwood w chińskim wydaniu
Po tygodniach publikowania wygenerowanych przez AI renderów, Dreame zaprezentowało coś, co wreszcie wygląda na realny samochód. SUV jest niczym hołd dla Cullinana: ma masywną sylwetkę, charakterystyczne tylne drzwi otwierane pod wiatr i brak słupka B, co budzi poważne pytania o bezpieczeństwo przy uderzeniach bocznych. Z przodu dominuje ogromna osłona chłodnicy w stylu Rolls-Royce’a, i szerokie pasy LED-owych świateł. Tył również przywołuje na myśl brytyjskiego SUV-a z podobnymi lampami i lekko „sedanowym” profilem klapy, choć Dreame dodał własny akcent w postaci chromowanej listwy biegnącej między światłami. 
Luksus na pokaz
Pierwsze zdjęcia wnętrza pokazują, że Dreame potraktowało cosplay luksusu bardzo poważnie. Z tyłu znalazły się dwa osobne fotele kapitańskie, które oferują do 1,2 m przestrzeni na nogi i możliwość pochlenia aż o 145 stopni. Pasażerowie mogą więc podróżować w pozycji niemal leżącej, a szeroki tunel środkowy dodatkowo podkreśla charakter limuzyny. Auto ma rozstaw osi aż 3,2 m, co tłumaczy ogrom przestrzeni w kabinie.
Bateria CTP 4.0 i cztery silniki
Technologicznie Dreame też stara się zrobić wrażenie. Firma podkreśliła, że SUV korzysta z własnego systemu akumulatorów CTP 4.0. Standardowy pakiet ma 100 kWh, a opcjonalnie dostępny będzie także range extender. Napęd zapewniają cztery niezależne silniki elektryczne. Producent zapowiedział też tylną oś skrętną o kącie do 24 stopni, co ma pozwolić na zawracanie w promieniu poniżej 5 m – wynik lepszy niż w wielu miejskich hatchbackach.
Zawieszenie ma charakter adaptacyjny: system reguluje wysokość i sztywność w czasie rzeczywistym, analizując dane z lidarów, kamer i radarów fal milimetrowych. Dreame twierdzi, że technologia ta przełoży się na płynność jazdy i bezpieczeństwo, choć na razie pozostaje to w sferze deklaracji.
Ambicje wykraczają poza SUV-a
SUV inspirowany Cullinanem nie będzie jedynym projektem Dreame. Firma już wcześniej zapowiedziała czterodrzwiowego sedana stylizowanego na Bugatti, który zostanie pokazany na targach CES w Las Vegas w styczniu. Model ten ma imponować parametrami – w trybie „Super Track” ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w mniej niż 1,8 s, a współczynnik oporu powietrza ma wynosić zaledwie 0,185 Cx. Jak podkreślił założyciel Dreame, Yu Hao, firma opracowała nową technologię wstępnego podgrzewania silnika spalinowego (w hybrydzie), która pozwala zmniejszyć zużycie paliwa o 38% i emisję o 43%. Dreame zapowiedziało także rozwiązania takie jak pełne sterowanie hamulcami „by wire” czy aktywne zawieszenie sterowane przez algorytmy AI.
Starry Sky Auto i dalsze plany
Ambicje firmy nie kończą się na dwóch modelach. Oprócz marki Dreame Auto powstaje też oddział Starry Sky Auto, który ma rozwijać luksusowe samochody wzorowane na Rolls-Royce’ach i Bentley’ach. Do 2027 roku planowane są cztery modele oparte na wspólnej platformie – a SUV w stylu Cullinana jest jednym z pierwszych elementów tej układanki. Dla Rolls-Royce’a, który Cullinanem trafił do serc klientów szukających prestiżowego SUV-a za ponad 1,7 mln zł, chińska ofensywa może być wyjątkowo kłopotliwa. Z jednej strony Dreame oferuje podobny wizerunek luksusu, z drugiej – obiecuje bardziej zaawansowane technologie i niższą cenę. W efekcie powstał projekt, który balansuje między kopią a ambitnym pokazem siły nowego gracza w świecie motoryzacji. Co więcej, pojazd ma być wytwarzany w Niemczech.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3














