⏱️ 4 min.

Dreame to klon Cullinana. Rolls-Royce ma powody do niepokoju

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

26-09-2025 08:09
Dreame pokazuje SUV-a klona Cullinana. Rolls-Royce ma powody do niepokoju

Chińskie Dreame, znane dotąd głównie z produkcji odkurzaczy, pokazało swój pierwszy prawdziwy samochód – luksusowego SUV-a, który wygląda jak żywcem skopiowany Rolls-RoyceCullinan. Auto ma trafić do produkcji w 2027 roku, a wraz z nim na rynek wejdzie także czterodrzwiowa limuzyna inspirowana Bugatti. Oba modele będą budowane w Niemczech, tuż obok fabryki Tesli w Berlinie.

Klon z Goodwood w chińskim wydaniu

Po tygodniach publikowania wygenerowanych przez AI renderów, Dreame zaprezentowało coś, co wreszcie wygląda na realny samochód. SUV jest niczym hołd dla Cullinana: ma masywną sylwetkę, charakterystyczne tylne drzwi otwierane pod wiatr i brak słupka B, co budzi poważne pytania o bezpieczeństwo przy uderzeniach bocznych. Z przodu dominuje ogromna osłona chłodnicy w stylu Rolls-Royce’a, i szerokie pasy LED-owych świateł. Tył również przywołuje na myśl brytyjskiego SUV-a z podobnymi lampami i lekko „sedanowym” profilem klapy, choć Dreame dodał własny akcent w postaci chromowanej listwy biegnącej między światłami. Dreame pokazuje SUV-a klona Cullinana. Rolls-Royce ma powody do niepokoju

Luksus na pokaz

Pierwsze zdjęcia wnętrza pokazują, że Dreame potraktowało cosplay luksusu bardzo poważnie. Z tyłu znalazły się dwa osobne fotele kapitańskie, które oferują do 1,2 m przestrzeni na nogi i możliwość pochlenia aż o 145 stopni. Pasażerowie mogą więc podróżować w pozycji niemal leżącej, a szeroki tunel środkowy dodatkowo podkreśla charakter limuzyny. Auto ma rozstaw osi aż 3,2 m, co tłumaczy ogrom przestrzeni w kabinie.

Bateria CTP 4.0 i cztery silniki

Technologicznie Dreame też stara się zrobić wrażenie. Firma podkreśliła, że SUV korzysta z własnego systemu akumulatorów CTP 4.0. Standardowy pakiet ma 100 kWh, a opcjonalnie dostępny będzie także range extender. Napęd zapewniają cztery niezależne silniki elektryczne. Producent zapowiedział też tylną oś skrętną o kącie do 24 stopni, co ma pozwolić na zawracanie w promieniu poniżej 5 m – wynik lepszy niż w wielu miejskich hatchbackach. Dreame pokazuje SUV-a klona Cullinana. Rolls-Royce ma powody do niepokoju Zawieszenie ma charakter adaptacyjny: system reguluje wysokość i sztywność w czasie rzeczywistym, analizując dane z lidarów, kamer i radarów fal milimetrowych. Dreame twierdzi, że technologia ta przełoży się na płynność jazdy i bezpieczeństwo, choć na razie pozostaje to w sferze deklaracji.

Ambicje wykraczają poza SUV-a

SUV inspirowany Cullinanem nie będzie jedynym projektem Dreame. Firma już wcześniej zapowiedziała czterodrzwiowego sedana stylizowanego na Bugatti, który zostanie pokazany na targach CES w Las Vegas w styczniu. Model ten ma imponować parametrami – w trybie „Super Track” ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w mniej niż 1,8 s, a współczynnik oporu powietrza ma wynosić zaledwie 0,185 Cx. Jak podkreślił założyciel Dreame, Yu Hao, firma opracowała nową technologię wstępnego podgrzewania silnika spalinowego (w hybrydzie), która pozwala zmniejszyć zużycie paliwa o 38% i emisję o 43%. Dreame zapowiedziało także rozwiązania takie jak pełne sterowanie hamulcami „by wire” czy aktywne zawieszenie sterowane przez algorytmy AI.

Starry Sky Auto i dalsze plany

Ambicje firmy nie kończą się na dwóch modelach. Oprócz marki Dreame Auto powstaje też oddział Starry Sky Auto, który ma rozwijać luksusowe samochody wzorowane na Rolls-Royce’ach i Bentley’ach. Do 2027 roku planowane są cztery modele oparte na wspólnej platformie – a SUV w stylu Cullinana jest jednym z pierwszych elementów tej układanki. Dla Rolls-Royce’a, który Cullinanem trafił do serc klientów szukających prestiżowego SUV-a za ponad 1,7 mln zł, chińska ofensywa może być wyjątkowo kłopotliwa. Z jednej strony Dreame oferuje podobny wizerunek luksusu, z drugiej – obiecuje bardziej zaawansowane technologie i niższą cenę. W efekcie powstał projekt, który balansuje między kopią a ambitnym pokazem siły nowego gracza w świecie motoryzacji. Co więcej, pojazd ma być wytwarzany w Niemczech.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.