DS 3 i DS No.4 Performance Line: francuski luksus w sportowym wydaniu

DS Automobiles świętuje dekadę startów w Formule E, prezentując specjalne, limitowane edycje DS 3 oraz DS No.4 w wersji Performance Line. To wariant, który gra stylistyką, a nie udaje, że zmienia charakter aut – zamiast ingerencji w podwozie czy napęd dostajemy dopracowany wizualnie pakiet, od satynowego złota po Alcantarę.
W obu modelach nie ma żadnych zmian mechanicznych. Producent pozostał wierny swojej filozofii komfortu, więc Performance Line to przede wszystkim estetyczne podkręcenie wizerunku. Aby odróżnić te odmiany od Pallas i Étoile, przygotowano zestaw akcentów w satynowym złocie i głębokiej czerni – od logotypów, przez oznaczenia, aż po obudowy lusterek i wzory felg. W kabinie dominuje Alcantara z charakterystycznymi złotymi przeszyciami, mającymi dodać subtelnego motorsportowego sznytu, ale bez przesady.
Co oferuje DS 3 w odmianie Performance Line?
DS podało, że ceny DS 3 Performance Line zaczynały się od 37 350 funtów (ok. 180 136 zł) za wersję Hybrid 145 lub od 43 200 funtów (ok. 208 163 zł) za elektryczne E-Tense. W standardzie znajdują się m.in. przednie i tylne czujniki parkowania, kamera 360°, monitorowanie martwego pola, podgrzewane fotele, 17-calowe felgi i lusterko wsteczne bez ramki. Do tego komplet emblematów „DS Performance Line”. Paleta lakierów była rozbudowana: Pearl White, Crystal Pearl, Night Flight, Cashmere oraz Perla Nera Black, a w DS 3 dodatkowo Ice White i Lazurite Blue.
DS No.4 Performance Line – więcej wyposażenia, więcej detali
Nowy DS No.4 – odświeżona odsłona modelu DS 4 – otrzymał identyczny pakiet stylistyczny jak DS 3, ale wzbogacono go o 19-calowe felgi, aluminiowe pedały, tylną szybę akustyczną, fabryczną nawigację oraz złoty akcent na tylnym słupku. Cennik startuje od 40 100 euro (ok. 170 000 zł) za Hybrid 145, 41 700 euro (ok. 176 500 zł) za diesla, 48 190 euro (ok. 204 000 zł) za elektryczne E-Tense oraz 49 000 euro (ok. 205 500 zł) za odmianę plug-in hybrid.
Limitowana seria – bez podania liczby egzemplarzy
DS ogłosiło, że obie wersje trafią na rynek jako edycje limitowane. Producent nie sprecyzował jednak, ile egzemplarzy powstanie – nie wiadomo, czy chodzi o skalę kilkuset, czy kilku tysięcy sztuk. Zamówienia już ruszyły, a całość wygląda na klasyczny ruch, którego celem jest przypomnienie o obecności marki w Formule E, ale bez potrzeby prac nad podwoziem czy napędem. Jak stwierdził przedstawiciel DS, zależało im przede wszystkim na podkreśleniu francuskiego podejścia do luksusu widzianego przez pryzmat motorsportu:
Chcieliśmy uczcić nasze 10 lat w Formule E edycją, która odzwierciedla styl i precyzyjne wykonanie, bez zmieniania fundamentów komfortu naszych modeli.
W praktyce Performance Line dorzuca szczyptę sportowego klimatu do aut, które i tak celują w klientów stawiających na design, wyciszenie i ogólną elegancję bardziej niż na emocje podczas dynamicznej jazdy.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Elektryczne Porsche Cayman i Boxster jednak żyją? Premiera wciąż pozostaje niewiadomą

Chiński rynek aut gwałtownie wyhamował. Sprzedaż mocno spadła, ale są też pozytywne informacje

BMW zarobiło 10,2 mld euro, choć rynek nie pomaga. Teraz wszystko prowadzi do Neue Klasse

Stellantis i chińscy partnerzy? Wracają pogłoski o Xpeng, Xiaomi i Europie



