⏱️ 4 min.

Nowy DS N°7 zrywa z przeszłością. Na start wersja elektryczna, ale…

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

17-03-2026 16:03
DS No7

DS otwiera nowy rozdział w segmencie rodzinnych SUV-ów. N°7 zastępuje DS 7 Crossback, jest większy od poprzednika, dostał całkowicie nowe nadwozie i kabinę oraz na start trafi do sprzedaży z trzema odmianami elektrycznymi i jedną hybrydą 48 V. Cennik we Francji otwiera wersja elektryczna 230 KM za 64 200 euro (ok. 274 095 zł).

DS 7 Crossback, pokazany w 2017 roku, był pierwszym w pełni odrębnym modelem marki i jej najważniejszym sukcesem handlowym. We Francji znalazł ponad 75 519 nabywców, więc następca wchodzi na rynek z dużą presją i jeszcze większymi oczekiwaniami.

Nowe proporcje i całkiem inny charakter

N°7 nie próbuje już wyglądać jak ostrożna ewolucja poprzednika. Nowy model ma bardziej wyraziste krawędzie, ostrzej narysowane oświetlenie i przód nawiązujący do N°8, w tym światła dzienne oraz podświetlany grill. SUV stoi na kołach o średnicy 740 mm i ma 4,66 m długości, 1,90 m szerokości oraz 1,63 m wysokości.

To oznacza wyraźny wzrost względem poprzednika, który mierzył 4,57 m, ale projekt nadwozia skutecznie maskuje ten przyrost. Długa, zaokrąglona linia dachu, mniej wypukła maska, czarne wykończenie tylnych błotników i ukryte klamki tylnych drzwi budują bardziej dynamiczną sylwetkę.

Rozwiązań rewolucyjnych tu nie ma, ale cały zestaw wygląda spójnie i tym razem nie sprawia wrażenia, jakby ktoś zbyt długo patrzył na Audi Q5.

Wnętrze stawia na własny styl, nie na kopiowanie schematów

Kabina N°7 nie dzieli układu z N°8 i to jest dla tego modelu dobra wiadomość. Standardem są dwa duże ekrany: 12-calowy zestaw wskaźników oraz 16-calowy ekran multimediów, przy czym ten drugi ma wydłużony format i został elegancko wkomponowany w górną część deski rozdzielczej. Taki projekt nie przytłacza pasażerów, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów z obsługą.

Układ menu nie zawsze jest intuicyjny, dlatego własna konfiguracja widoków i skrótów staje się tu praktycznie obowiązkowa. DS zostawił fizyczne przyciski dla najważniejszych funkcji, takich jak odmrażanie czy światła awaryjne. Po obu stronach ekranu znalazły się też skróty do ekranu głównego i temperatury, co ułatwia życie pasażerowi, choć kierowca i tak ma mniej wygodnie, gdy musi obsługiwać funkcje z kierownicy.

DS No7

Czteroramienna kierownica o układzie przypominającym literę X wygląda efektownie, lecz jej pola sterowania tempomatem i radiem wymagają odrywania wzroku od drogi. Wnętrze nadrabia to materiałami, bo do wyboru są konfiguracje z nappą, Alcantarą, drewnem i aluminium, a całość daje wyraźnie luksusowe wrażenie. Słabszy akcent też się znalazł. Kieszenie w drzwiach wykonano z twardego plastiku i zabrakło w nich miękkiego wykończenia.

Z tyłu jest przestronniej, ale nie wszystko poszło do przodu

Rozstaw osi urósł o 5 cm i wynosi teraz 2,79 m, więc na tylnej kanapie nie brakuje miejsca. Lepsze poczucie przestrzeni dają także większe powierzchnie szyb, panoramiczny dach z atermicznego szkła i klimatyzacja trzystrefowa. Nowa generacja nie bije jednak poprzednika w każdej kategorii.

W starszym DS 7 niżej poprowadzona podłoga i elektrycznie regulowane oparcie tylnej kanapy w dwóch częściach ułatwiały znalezienie wygodnej pozycji na długą trasę, a pod tym względem N°7 notuje lekki krok wstecz.

Bagażnik zyskał na pojemności i mieści do 560 dm3, o ile auto ma nisko ustawioną podłogę i nie dostało subwoofera Focal. DS nie zachował jednak aluminiowego progu bagażnika, a gruby tylny zderzak w czarnym połysku nie ułatwia załadunku.

Na start trzy elektryki i jedna hybryda

Gama silnikowa jest na razie dość krótka. DS oferuje trzy wersje elektryczne o mocy 230 KM, 245 KM i 350 KM oraz jedną hybrydę 145 KM z układem 48 V.

  • E-Tense FWD: 230 KM, 343 Nm, bateria 74 kWh, zasięg 543 km
  • E-Tense FWD Grande Autonomie: 245 KM, 343 Nm, bateria 74 kWh, zasięg 740 km
  • E-Tense AWD Grande Autonomie: 350 KM, 509 Nm, bateria 97 kWh, zasięg 679 km
  • Hybrid 145: 145 KM, 230 Nm, bateria 0,43 kWh, zasięg 1045 km

Jedyną odmianą spalinowo-elektryczną jest dziś znana już w grupie Stellantis hybryda 145 KM. Układ jest oszczędny, ale jego kultura pracy odstaje od komfortowego charakteru, jaki DS chce budować, bo potrafi generować hałas i wyraźne szarpnięcia.

N°7 ma być jednak lepiej wyciszony od Peugeota 3008 i Citroëna C5 Aircross, więc skala tego problemu może być mniejsza niż w innych modelach koncernu. Producent zapowiada też nową hybrydę, która ma być bliższa rozwiązaniom stosowanym przez Toyotę, Renault oraz Hyundai i Kię, ale bez podania szczegółów.

Ceny i pozycjonowanie

Zamówienia na drugą generację już ruszyły. Na otwarcie oferty N°7 kosztuje 64 200 euro (ok. 274 095 zł) w wersji elektrycznej 230 KM Autonomie Standard oraz w odmianie Etoile Business przeznaczonej dla firm. To wyraźny sygnał, że DS nie zamierza schodzić do niższej ligi cenowej. N°7 ma być pełnoprawnym rodzinnym SUV-em z aspiracjami premium, a nie tylko efektownie opakowanym kuzynem modeli z szerokiej stajni Stellantisa.

Tagi: DS N7, no7

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl