Europejska motoryzacja mierzy się z jednym z największych wyzwań ostatnich lat. Wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych fabryk pokazuje, że wiele z nich pracuje znacznie poniżej swoich możliwości, a problem dotyczy nie tylko pojedynczych producentów, ale całej branży.
Fabryka Forda w Kolonii produkuje znacznie mniej samochodów
Zakład Forda w Kolonii może teoretycznie wytwarzać około 250 tys. samochodów rocznie. Tymczasem w 2025 roku jego linie produkcyjne miało opuścić jedynie około 50 tys. samochodów elektrycznych, co oznacza wykorzystanie dostępnych mocy na poziomie około 20%
Tak niski wynik pokazuje skalę problemów Forda na europejskim rynku. Producent zainwestował w przestawienie zakładu na samochody elektryczne, ale popyt na takie modele rozwija się wolniej, niż wcześniej zakładano. Utrzymywanie dużej fabryki przy niewielkiej produkcji oznacza natomiast wysokie koszty przypadające na każdy zmontowany pojazd.
Volkswagen chce zmniejszyć moce produkcyjne
Z nadmiarem zdolności produkcyjnych mierzy się również Grupa Volkswagen. Koncern zamierza ograniczyć swoje globalne możliwości z około 10 mln do 9 mln samochodów rocznie. Przed pandemią jego zakłady mogły wytwarzać około 12 mln pojazdów. W samych Niemczech redukcja ma odpowiadać produkcji około 730 tys. samochodów rocznie. Zmiany mogą dotknąć również zatrudnienia – w skali całego świata zagrożonych ma być nawet 100 tys. miejsc pracy, z czego około połowa przypada na Niemcy.
Do zakładów znajdujących się w szczególnie trudnym położeniu zaliczane są fabryki w Emden, Hanowerze i Zwickau, a także należący do Audi zakład w Neckarsulm. Volkswagen chce jednocześnie uprościć ofertę, ograniczając liczbę modeli i wariantów wyposażenia. Mniejsza różnorodność ma pozwolić obniżyć koszty i sprawniej wykorzystywać linie montażowe.
Porsche i Mercedes również ograniczają koszty
Problemy nie dotyczą wyłącznie producentów samochodów popularnych. Porsche zapowiedziało kolejny program redukcji zatrudnienia, uzupełniający działania ogłoszone wcześniej. Firma dostosowuje swoją strukturę do słabszej sprzedaży i zmieniających się warunków rynkowych. Mercedes-Benz również szuka oszczędności. W przypadku części pracowników producent przywraca 40-godzinny tydzień pracy, a jednocześnie realizuje program dobrowolnych odejść, z którego skorzystały już tysiące osób.

fot. Mercedes
Działania podejmowane przez niemieckie koncerny pokazują, że transformacja w kierunku elektromobilności nie sprowadza się jedynie do wymiany modeli w katalogach. Producenci muszą równocześnie finansować nowe technologie, utrzymywać tradycyjne linie produkcyjne i reagować na popyt, który nie zawsze odpowiada wcześniejszym prognozom.
Fabryki BMW wykorzystują prawie pełne możliwości
Na tle konkurentów zdecydowanie lepiej wypada BMW. Zakład w Dingolfing ma wykorzystywać około 93% swoich możliwości, natomiast fabryki w Monachium i Regensburgu pracują na poziomie około 89%. Słabszy wynik notuje fabryka w Lipsku, choć także ona pozostaje powyżej średniej dla całej branży. BMW korzysta z szerokiej oferty obejmującej samochody spalinowe, elektryczne i modele o wysokiej marży, dzięki czemu może sprawniej dopasowywać produkcję do aktualnego popytu.
Wysokie wykorzystanie zakładów ma kluczowe znaczenie dla opłacalności produkcji. Nawet nowoczesna fabryka staje się dużym obciążeniem, gdy znaczna część maszyn i linii montażowych pozostaje niewykorzystana.
Europejskie fabryki pracują średnio na 59% możliwości
Problem nadmiernych mocy produkcyjnych wykracza poza granice Niemiec. Z analizy firmy konsultingowej BCG wynika, że europejskie fabryki samochodów wykorzystują średnio około 59% swoich możliwości. Za poziom pozwalający osiągać satysfakcjonującą rentowność uznawane jest około 80%. Oznacza to, że europejski przemysł dysponuje liniami zdolnymi produkować o kilka milionów samochodów rocznie więcej, niż obecnie potrzebuje rynek.
Taka sytuacja zwiększa presję na konsolidację produkcji. Koncerny mogą przenosić modele między zakładami, ograniczać liczbę zmian, skracać czas pracy lub całkowicie rezygnować z niektórych fabryk. Samo posiadanie ogromnych mocy produkcyjnych przestało być przewagą, gdy nie ma komu sprzedać powstających w nich samochodów.
Niemcy koncentrują się na droższych samochodach
Zmienia się także podział produkcji między państwami. Kompaktowe modele i samochody zapewniające niższą marżę są coraz częściej montowane poza Niemcami, gdzie koszty pracy oraz utrzymania zakładów mogą być niższe. Tamtejsze fabryki mają natomiast skupiać się na samochodach premium i najdroższych wersjach danych modeli. Taka produkcja jest bardziej opłacalna i łatwiej uzasadnia wyższe koszty działalności zakładów.
Część niewykorzystywanych fabryk może w przyszłości otrzymać inne zadania lub nowe projekty przemysłowe. Nie zmienia to jednak faktu, że europejscy producenci stoją przed trudnym wyborem między ochroną zatrudnienia a ograniczaniem kosztów. Przypadek zakładu Forda w Kolonii pokazuje, jak duża może być różnica między wcześniejszymi planami dotyczącymi elektromobilności a rzeczywistym zainteresowaniem klientów.






