Lexus LFA wraca jako elektryk. Zero V10, maksimum zaskoczenia

Lexus zrobił coś, czego mało kto się spodziewał: wskrzesił nazwę LFA, ale nie dał jej ani wolnossącego V10, ani nawet silnika spalinowego. LFA Concept, pokazany w Japonii obok zupełnie nowej Toyoty GR GT z podwójnie doładowanym V8, to samochód elektryczny. Brzmi jak herezja dla fanów klasycznego LFA, ale wizualnie koncept jest tak dopracowany, że trudno przejść obok niego obojętnie.
Kilka miesięcy temu Lexus ujawnił projekt o nazwie Sport Concept. Teraz przekształcił go w pełnoprawny koncept LFA – flagowy demonstrator technologii, który według marki ma stać się zbiorem idei przekazywanych kolejnym generacjom inżynierów. 
Aluminiowe podwozie, ale zupełnie inny kierunek
Pod względem konstrukcyjnym LFA Concept bazuje na tej samej aluminiowej platformie, na której powstały Toyota GR GT oraz GR GT3. To oznacza, że Lexus mógł teoretycznie sięgnąć po podwójnie doładowane V8 z hybrydą, które Toyota już pokazała. Mimo to firma zdecydowała się na napęd elektryczny. W opinii producenta taki wybór ma odróżnić LFA Concept od sportowych projektów Toyoty i wyznaczyć dla Lexusa własną ścieżkę rozwoju.
Lexus nie podał żadnych danych dotyczących mocy, pojemności baterii ani zasięgu. Wiadomo jedynie, że elektryczna jednostka – niezależnie od osiągów – nie przebije brzmienia GR GT. Za to stylistycznie robi duże wrażenie: linia nadwozia jest czysta, agresywna, a proporcje wyjątkowo dopracowane. Już jako koncept wygląda dojrzalej niż niejeden sportowiec gotowy do sprzedaży.
Wnętrze LFA Concept również mocno różni się od tego w Toyocie. Ma futurystyczny układ, bardziej luksusowy charakter i wyraźnie pokazuje, że projekt nadal znajduje się na etapie koncepcyjnym. Lexus tradycyjnie kieruje swoje flagowe modele w stronę bardziej wysublimowanej estetyki, i tutaj nie jest inaczej.
Co dalej z nowym LFA?
Producent potwierdził, że LFA Concept doczeka się wersji produkcyjnej. Zmiana nazwy ze Sport Concept na LFA Concept wyraźnie pokazuje, że marka traktuje ten projekt jako duchowego następcę kultowego modelu.
Kiedy pojawi się na drogach? Lexus nie podał nawet przybliżonej daty debiutu. To jedyny element układanki, który nadal pozostaje poza zasięgiem. Biorąc jednak pod uwagę tempo rozwoju platformy GR i rosnącą presję na elektryfikację supersamochodów, rynkowy debiut drugiego pokolenia LFA wydaje się tylko kwestią czasu.
Nazwa zobowiązuje
Jak podało przedsiębiorstwo Lexus w oficjalnym komentarzu:
Nazwa LFA nie jest związana wyłącznie z samochodami spalinowymi, ale symbolizuje pojazd, który ucieleśnia technologie, jakie inżynierowie swoich czasów powinni zachować i przekazać kolejnym pokoleniom
To odważne słowa, ale patrząc na dotychczasowy rozwój projektu, trudno się z nimi nie zgodzić. LFA Concept nie próbuje kopiować swojego legendarnego poprzednika. To zupełnie nowy rozdział – świadome odejście od kanonu, które może okazać się strzałem w dziesiątkę. Lexus nie odcina kuponów od przeszłości, tylko próbuje zdefiniować własny, nowoczesny supersamochód halo.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Defender za 393 tys. dolarów, ale bez V8. Arvon pokazuje, jak daleko da się przesunąć granicę

Bugatti wskrzesiło Veyrona w ramach programu Solitaire. W16 na sterydach rozwija 1600 KM

Toyota szykuje nowe MR2. Silnik ma już gotowy, a reszta to… kilka lat cierpliwości

Volvo „przeszczepia mózg” 2,5 mln aut. Bez wizyty w serwisie









































