Elektryki tańsze w jeździe, droższe w naprawie. Ale to nie wszystko

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Naprawa samochodu elektrycznego po kolizji nadal kosztuje wyraźnie więcej niż naprawa auta spalinowego. Analiza AX obejmująca ponad 40 tys. zdarzeń w Wielkiej Brytanii pokazuje, że przeciętny rachunek za naprawę EV jest o 19,2% wyższy niż w przypadku samochodu benzynowego lub diesla.

W praktyce problem nie kończy się na samej fakturze z warsztatu. Samochód elektryczny po szkodzie pozostaje poza drogą średnio przez 25 dni, podczas gdy auto spalinowe wraca do użytkowania po średnio 23 dniach. Dwa dni różnicy nie brzmią jak dramat, dopóki kierowca nie czeka na auto zastępcze, decyzję ubezpieczyciela albo termin w wyspecjalizowanym serwisie.

Najdroższy nie zawsze jest prąd, tylko naprawa

Według AX średni koszt naprawy samochodu elektrycznego po niezawinionej kolizji wynosi 6363 funtów (ok. 31 694 zł). Dla samochodu z silnikiem spalinowym analogiczny koszt to 5338 funtów (ok. 26 589 zł). Różnica wynika nie tylko z ceny części, ale też z bardziej złożonych procedur serwisowych.

AX łączy wyższe koszty m.in. z droższymi elementami stosowanymi w elektrykach oraz koniecznością kalibracji po nawet niewielkich naprawach. W nowoczesnych samochodach sama wymiana uszkodzonego elementu często nie zamyka sprawy, bo systemy bezpieczeństwa i wspomagania jazdy muszą jeszcze poprawnie „widzieć” otoczenie.

Ubezpieczyciele widzą większe ryzyko

Wyższe koszty napraw przekładają się na klasyfikację ubezpieczeniową wielu samochodów elektrycznych. Według MoneySuperMarket przeciętna składka za pełne ubezpieczenie EV jest o 13% wyższa niż w przypadku modeli benzynowych. Dla kierowcy oznacza to, że niższe koszty energii nie zawsze wystarczą do zneutralizowania droższej polisy.

Na ocenę ryzyka wpływa też charakterystyka samych aut elektrycznych. Wiele z nich oferuje wyższą moc niż porównywalne samochody benzynowe lub diesle, co ubezpieczyciele traktują jako dodatkowy czynnik ryzyka. W efekcie EV może być tani w codziennej eksploatacji, ale droższy w kalkulacji szkody.

Bateria nie musi oznaczać kasacji, ale konstrukcja ma znaczenie

Thatcham Research opublikował w tym roku założenia projektowe dla akumulatorów, które mają ograniczyć liczbę niepotrzebnych kasacji samochodów elektrycznych. Instytut wskazuje na modułową budowę ogniw, standaryzację diagnostyki oraz przeniesienie krytycznych systemów w mniej narażone części auta.

CATL akumulator

fot. CATL

Taki kierunek może poprawić naprawialność aut na prąd bez obniżania poziomu bezpieczeństwa. To ważne, bo przy samochodach elektrycznych uszkodzenia w okolicy akumulatora lub układów wysokiego napięcia potrafią uruchomić bardzo ostrożne procedury. Warsztat musi ocenić nie tylko widoczne zniszczenia, ale też stan instalacji i bezpieczeństwo dalszej eksploatacji. Im bardziej przewidywalna konstrukcja, tym większa szansa na naprawę zamiast kosztownego spisania auta na straty.

Brakuje ludzi, którzy potrafią naprawiać EV

Kolejnym ograniczeniem jest dostępność kwalifikowanych specjalistów. Institute for the Motor Industry szacuje, że do 2035 roku może zabraknąć ponad 40 tys. techników z kwalifikacją TechSafe. Taki niedobór oznaczałby dłuższe kolejki, mniejszy wybór warsztatów i potencjalnie wyższe ceny napraw.

AX deklaruje, że 99% jego sieci naprawczej ma już akredytację do pracy przy samochodach elektrycznych. To jednak pokazuje również, jak duże znaczenie ma infrastruktura serwisowa. Sam rozwój sprzedaży EV nie wystarczy, jeśli rynek napraw nie będzie nadążał za technologią.

Różnica maleje, ale elektryk nadal wymaga więcej

Scott Hamilton-Cooper z AX ocenia, że luka między naprawami samochodów elektrycznych i spalinowych stopniowo się zmniejsza. Warsztaty zdobywają doświadczenie, a technologia staje się bardziej dopracowana. Nadal jednak EV nakłada na proces naprawy większe wymagania niż tradycyjny samochód spalinowy.

Dla kupującego wniosek jest prosty: przy wyborze elektryka warto patrzeć nie tylko na cenę ładowania i podatki. Istotne są także ubezpieczenie, dostępność serwisu, koszty części oraz konstrukcja akumulatora. Dopiero suma tych elementów pokazuje realny koszt posiadania auta, a nie tylko rachunek za przejechany kilometr.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl