⏱️ 3 min.

Tyle zarobili kierowcy F1 w sezonie 2025. Holender na czele

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

14-12-2025 20:12
Max Verstappen

Sezon 2025 Formuły 1 okazał się przełomowy nie tylko na torze, ale też na kontach bankowych kierowców. System wynagrodzeń coraz wyraźniej odchodzi od sztywnych pensji na rzecz agresywnych bonusów za wyniki, a ranking najlepiej opłacanych zawodników przestał być prostą pochodną nazwiska czy dorobku z przeszłości. Liczą się punkty, tytuły i kontrakty.

Bonusy zamiast pensji. Nowość w F1

Zmiana, która w sezonie 2025 stała się w pełni widoczna, dotyczy konstrukcji kontraktów. Coraz więcej zespołów wiąże znaczną część wynagrodzenia kierowców z wynikami sportowymi. Stała pensja pozostaje punktem wyjścia, ale to premie za zwycięstwa, mistrzostwa i klasyfikacje końcowe decydują o finalnych kwotach. W praktyce oznacza to większe ryzyko finansowe, ale też potencjalnie gigantyczne nagrody dla tych, którzy dowożą wynik.

Max Verstappen na czele finansowej rewolucji

Jak podał Forbes, absolutnym liderem zestawienia za 2025 r. został Max Verstappen. Holender osiągnął łączne zarobki na poziomie 76 mln dolarów, co po przeliczeniu na naszą walutę daje około 273,8 mln zł.

Na tę kwotę złożyły się bardzo wysoka pensja bazowa oraz rozbudowany system bonusów za wyniki, który znacząco podbił końcowy rachunek. Verstappen nie tylko był najlepiej opłacanym kierowcą stawki, ale też symbolem nowej, twardej meritokracji finansowej w F1.

McLaren rośnie w siłę: Norris i Piastri

Prawdziwym zaskoczeniem była finansowa wspinaczka Lando Norrisa. Brytyjczyk, który sięgnął po tytuł mistrza świata w Abu Zabi, wykorzystał kontrakt oparty na premiach niemal perfekcyjnie. Jego zarobki wyniosły 57,5 mln dolarów, czyli około 207,2 mln zł, co dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji najlepiej zarabiających kierowców sezonu.

Równie imponująco wyglądał awans Oscara Piastriego. Australijczyk zakończył rok na czwartym miejscu pod względem zarobków (i trzecim w klasyfikacji kierowców) z wynikiem 37,5 mln dolarów, czyli około 135,1 mln zł. Jego kontrakt obejmował bazową pensję rzędu 10 mln dolarów, ale to bonusy – przekraczające 27 mln – zrobiły różnicę.

Stare kontrakty kontra nowa rzeczywistość

Nie wszyscy skorzystali na tej zmianie. Lewis Hamilton, który w 2025 roku zadebiutował w Ferrari, miał jeden z najwyższych gwarantowanych kontraktów w stawce. Jego pensja bazowa wynosiła 70 mln dolarów, a całkowite zarobki zamknęły się w 70,5 mln, czyli około 254 mln zł. Skromny pakiet bonusów – zaledwie 0,5 mln dolarów – sprawił, że Brytyjczyk wypadł słabiej na tle rywali opierających się na zmiennych składnikach wynagrodzenia. Podobnie wyglądała sytuacja Charles’a Leclerca, który pozostał na piątym miejscu z dochodem 30 mln dolarów, czyli około 108,1 mln zł, bez istotnych dodatków premiowych.

Reszta stawki i nowe nazwiska

Czołową dziesiątkę najlepiej opłacanych kierowców sezonu 2025 uzupełnili:

  • Fernando Alonso – 26,5 mln dolarów, około 95,5 mln zł
  • George Russell – 26 mln dolarów, około 93,7 mln zł
  • Lance Stroll – 13,5 mln dolarów, około 48,6 mln zł
  • Andrea Kimi Antonelli – 12,5 mln dolarów, około 45 mln zł

Szczególnie ciekawy jest przypadek Antonellego. Debiutant już na starcie kariery otrzymał kontrakt z bonusami prognostycznymi, co pokazuje, że zespoły chcą motywować młode talenty od pierwszego dnia w Formule 1. Poza rankingiem znalazł się m.in. Pierre Gasly, którego niskie zarobki były bezpośrednio powiązane ze słabszymi wynikami Alpine.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.