Toyota Starlet w wersji schodzącej z rynku zaliczyła bardzo słaby wynik w teście Global NCAP. Popularny w RPA hatchback, technicznie spokrewniony z Suzuki Baleno, otrzymał zero gwiazdek za ochronę dorosłych pasażerów.
Problem nie sprowadzał się do samej liczby poduszek powietrznych. Global NCAP ocenił, że struktura nadwozia i obszar nóg były niestabilne, a konstrukcja nie była zdolna do przyjęcia dalszych obciążeń. To jedna z tych sytuacji, w których znaczek na masce nie przykrywa realnej inżynierii pod spodem.
Toyota Starlet to w praktyce Suzuki Baleno z innym znaczkiem
Testowany samochód był bazową, odchodzącą wersją Toyoty Starlet. Model powstawał w Indiach i trafiał między innymi na rynek RPA jako bliski krewny Suzuki Baleno. Różnice między autami obejmowały przede wszystkim zderzaki, klapę bagażnika i gamę silników.
Kluczowa baza konstrukcyjna pozostała jednak wspólna, dlatego wynik Starleta mocno uderza także w sens prostego rebrandingu.
Zero gwiazdek za ochronę dorosłych
Toyota Starlet miała seryjnie układ stabilizacji toru jazdy i dwie przednie poduszki powietrzne. Mimo tego Global NCAP przyznał jej zero punktów za ochronę dorosłych pasażerów. Najgorzej wypadła ochrona przy uderzeniu bocznym.
Brak bocznych poduszek powietrznych przełożył się na słabą ochronę głowy i klatki piersiowej oraz tylko dostateczną ochronę brzucha. Wynik był na tyle zły, że Global NCAP nie przeprowadził już testu uderzenia bocznego w słup.
Dzieci chronione lepiej, ale też bez pełnego spokoju
W kategorii ochrony dzieci Starlet uzyskał 29,33 pkt, co przełożyło się na trzy gwiazdki. To wyraźnie lepszy rezultat niż w przypadku dorosłych, ale nie oznacza braku zastrzeżeń. Podczas zderzenia czołowego głowa manekina odpowiadającego trzyletniemu dziecku uderzyła w elementy wnętrza. W teście bocznym dziecko było z kolei narażone na kontakt z przeszkodą.
Toyota odpowiada: to już nieaktualny model
Toyota South Africa broni się, że przetestowany egzemplarz reprezentuje model wycofany i nie odpowiada Starletowi aktualnie dostępnemu w RPA. To ważne zastrzeżenie, bo nowsza wersja ma już standardowo boczne, kurtynowe i chroniące głowę poduszki powietrzne.
Nie zmienia to faktu, że wynik dotyczy samochodu, który realnie trafił na drogi. Global NCAP kupił już anonimowo aktualnego Starleta i planuje kolejny test. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy poprawione wyposażenie rzeczywiście przełoży się na lepszy poziom bezpieczeństwa.
Największa lekcja nie dotyczy tylko Toyoty
Ten przypadek pokazuje, że znana marka i popularność modelu nie wystarczają do oceny bezpieczeństwa. W autach oferowanych poza Europą standard wyposażenia i konstrukcja mogą istotnie różnić się od oczekiwań kierowców przyzwyczajonych do europejskich norm.
Toyota Starlet stała się przez to przykładem ryzyka, które pojawia się przy prostym rebadgingu. Logo zmienia odbiór auta, ale nie zmienia zachowania nadwozia w zderzeniu.
Źródło: Global NCAP







