MotoGuru.pl

FCA zabuliło ponad 300 mln euro za kredyty węglowe. Większość zgarnęła Tesla

Zmiana kierunku w motoryzacji na elektromobilność to nie tylko widzimisię producentów czy próba zaspokojenia potrzeb rynkowych. To przede wszystkim odpowiedź na bardzo restrykcyjne normy emisji spalin. Cierpią na tym producenci, u których elektryfikacja jeszcze raczkuje. Jednym z nich jest Fiat. Efekt? W zeszłym roku Włosi wydali ponad 300 mln euro na kredyty węglowe.

W 2019 roku FCA zobowiązało się do wydania 1,7 miliarda euro na przestrzeni 2 najbliższych lat, przeznaczone na kredyty węglowe. Jednak sytuacja obecnie zmieniła się na lepsze, za sprawą fuzji z grupą PSA, która została sfinalizowana w połowie stycznia 2021 roku. Nie oznacza to jednak, że w tym roku obejdzie się podobnych wydatków. Owszem, będą one niższe, ale… wciąż wysokie, o czym wspomniał Richard Palmer, dyrektor finansowy koncernu Stellantis:

Koszty kredytów węglowych w 2020 roku wyniosły 300 milionów dla samej Europy. Większość tych pieniędzy poszło do kieszeni Tesli. W tym roku koszty będą niższe, ale nieznacznie. 

Sprzedaż kredytów innym firmom przynosi Tesli coraz więcej dochodów. W zeszłym roku amerykański producent samochodów elektrycznych z tego tytułu uzyskał 1,58 miliarda dolarów.

Rygorystyczne normy w Europie

Nieistniejące już FCA to niejedyny klient firmy Elona Muska. Zalicza się do nich także Honda. Zaostrzone w zeszłym roku normy emisji dwutlenku węgla do atmosfery (do poziomu 95 gramów na 1 km – limit dla danego koncernu) sprawiają, że wszyscy producenci zmierzają w stronę elektryfikacji – chcą bowiem uniknąć wysokich kar i jednocześnie uniezależnić się od innych.

Volkswagen w zeszłym roku przekroczył normy emisji dwutlenku węgla, przez co musiał płacić wysoką karę.

W miarę wprowadzania nowych modeli na rynek, zyski Tesli powinny maleć, choć… to wcale nie jest to tak oczywiste. Jeśli ustawodawcy będą zaostrzać normy emisji dwutlenku węgla, może to skutkować jeszcze wyższym zapotrzebowaniem na kredyty węglowe. 

Zresztą, w tym temacie wypowiedział się Zachary Kirkhorn, również pełniący funkcję dyrektora finansowego, ale w Tesli:

Dla nas to zawsze obszar niezwykle trudny do prognozowania. Sprzedaż kredytów regulacyjnych w 2020 roku okazała się wyższa od naszych oczekiwań i trudno mi wyjaśnić dlaczego. Tym, co mówiłem wcześniej, jest fakt, że w dłuższej perspektywie sprzedaż kredytów nie będzie istotną częścią biznesu i nie planujemy robić z tego biznesu. Możliwe, że przez kilka dodatkowych kwartałów wciąż będziemy mieli spore dochody z tego tytułu. Możliwe też, że… nie.

Zmiany po wygranej Bidena

Rządzący przeforsowali rygorystyczne normy emisji spalin, mające zachęcić producentów do sprzedaży aut nieemitujących zanieczyszczeń do atmosfery. Jeśli nie są w stanie ich spełnić, muszą płacić – albo kary administracyjne, albo za zakup kredytów regulacyjnych, zwanych także węglowymi. Dla przykładu w USA po wygranej Bidena wielu producentów podjęło decyzję o zakupie nadwyżki kredytów, ze względu na obawy wprowadzenia jeszcze bardziej rygorystycznych regulacji. 

W tyskiej fabryce Stellantis od 2022 roku będą powstawać trzy nowe modele – także z napędem elektrycznym.

FCA niedawno wzbogaciło swoją włoską gamę o lekkie modele hybrydowe, a także zupełnie nowego, w pełni elektrycznego Fiata 500. Modele Jeepa są także dostępne w wariantach hybrydowych. W przyszłym roku dołączą do nich trojaczki z polskiej fabryki Stellantis w Tychach. 

Elektryfikacja ma szansę nabrać rozpędu, dzięki technologii, jaką do Stellantis wniosła grupa PSA. Wszystko wskazuje na to, że Carlos Tavares będzie rządzić żelazną ręką i szybko zaprowadzi porządek, minimalizując koszty produkcji oraz wydatki w postaci kredytów węglowych.