⏱️ 4 min.

Ferrari 12Cilindri z programu Tailor Made to ukłon w stronę Korei Południowej

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

25-01-2026 15:01
Ferrari 12Cilindri jako dzieło sztuki: lakier, który nie umie usiedzieć w miejscu

Są auta, które mają po prostu jeździć. Są też takie, które mają wywołać reakcję. Ten egzemplarz Ferrari 12Cilindri robi jedno i drugie, bez przepraszania kogokolwiek. To jednorazowa sztuka z programu Tailor Made, stworzona wspólnie z czwórką artystów z Korei Południowej, i wygląda tak, jakby ktoś w Maranello dostał wolną rękę oraz bardzo kolorową paletę.

Purystów Ferrari można uprzedzić od razu: to nie jest „delikatny detal w kolorze nadwozia”. Tu wszystko jest celowo głośne wizualnie, od lakieru po wykończenie wnętrza. Jednocześnie to nie jest tania prowokacja dla samej prowokacji, tylko spójny, dopracowany projekt, który ma swój urok.

Yoonseul, czyli kolor, który odmawia bycia jednym kolorem

Najmocniejszym punktem tego auta jest specjalny lakier o nazwie Yoonseul. Ma matową fakturę i subtelnie przechodzi między zielenią, fioletem i błękitem, zależnie od światła i kąta patrzenia. W założeniu nawiązuje do tradycji koreańskiej, ale efekt jest bardzo współczesny: powierzchnia wygląda, jakby żyła własnym życiem. Ferrari 12Cilindri jako dzieło sztuki: lakier, który nie umie usiedzieć w miejscu Do tego dochodzą detale nadwozia przygotowane przez artystkę Dahye Jeong: tarcze Scuderia Ferrari, kapsle kół i oznaczenia mają półprzezroczyste, warstwowe wykończenie. To nie „błyszczący dodatek”, tylko celowe pogłębienie efektu, które sprawia, że emblematy i osłony wyglądają bardziej jak obiekty niż naklejone znaczki.

Wątek z Mustanga, który nagle pasuje do Ferrari

W tym lakierze jest coś, co przywołuje na myśl rzadkie wykończenie Mystichrome z Forda Mustanga SVT Cobra z lat 1996 i 2004. Tamten odcień potrafił przechodzić w niebiesko-fioletowe tony dzięki mikroskopijnym pryzmatom, które łapały i załamywały światło. Co ciekawsze, taka technologia była rozwijana jako zabezpieczenie przed fałszowaniem banknotów. Ferrari robi to inaczej i bardziej elegancko, ale pokrewieństwo idei jest intrygujące.

Pas przez środek

Przez środek nadwozia biegnie indywidualna grafika, zaprojektowana przez duet artystów. Ma wizualnie interpretować dźwięk silnika V12, a na końcu przechodzi w nieco ciemniejszą odmianę odcienia Yoonseul, żeby domknąć całą kompozycję bez zgrzytu. To detal, który mógłby łatwo popłynąć w stronę kiczu, ale tu jest trzymany krótko i z wyczuciem – tak przynajmniej twierdzi sam producent. Ferrari 12Cilindri jako dzieło sztuki: lakier, który nie umie usiedzieć w miejscu

Wnętrze bez hamulców: szkło, włosie końskie i tkaniny „pod temat”

W środku jest jeszcze odważniej. Szklany dach dostał nadrukowany, misterny wzór autorstwa Jeong. Na desce rozdzielczej pojawia się element wykonany z mongolskiego włosia końskiego, a na fotelach i podłodze zastosowano specjalną tkaninę, dobraną tak, by grała z całą resztą. Motyw półprzezroczystych akcentów wraca też w tunelu środkowym: są tam matowe panele z dyskretnymi detalami w tonie Yoonseul, podobnie jak na boczkach drzwi.

Nawet łopatki zmiany biegów są tu białe i przygotowane specjalnie pod ten egzemplarz, żeby zgrać się z białymi zaciskami hamulców na zewnątrz. Tak, ktoś naprawdę dopilnował, żeby to wszystko mówiło jednym głosem. Ferrari 12Cilindri jako dzieło sztuki: lakier, który nie umie usiedzieć w miejscu

Mechanicznie bez niespodzianek

Pod względem napędu to nadal Ferrari 12Cilindri, bez dodatkowych fajerwerków mechanicznych. Zostaje więc 6,5-litrowy wolnossący silnik V12 z deklarowaną mocą 830 KM i momentem 678 Nm. Na papierze brzmi jak potężne GT do jazdy, a nie tylko do oglądania, choć przy skali kosztu takiej personalizacji aż trudno uwierzyć, że ten egzemplarz będzie często wyciągany na drogi.

Cena takiej realizacji nie została podana. I szczerze? Przy tym poziomie pracy i „ręcznej roboty” w zakresie detali, brak podawania kwoty do wiadomości publicznej brzmi jak najbardziej zrozumiale.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl