Ferrari z kolejnymi rekordami. Sprzedaż minimalnie spadła, ale zysk wzrosł

Ferrari zamknęło 2025 rok liczbami, które trudno zbyć wzruszeniem ramion: 7,146 mld euro przychodu (ok. 30,14 mld zł) i EBITDA na poziomie 2,772 mld euro (ok. 11,69 mld zł). Co ciekawe, firma sprzedała minimalnie mniej aut niż rok wcześniej, a i tak poprawiła rentowność. A giełda zareagowała po swojemu: jednego dnia kurs akcji poszedł w górę o 10%.
W tle są makroekonomiczne niepewności i rosnąca presja konkurencji w segmencie luksusowym, ale Ferrari od dawna gra w inną grę. Producent z Maranello stawia na jakość, wysokie marże i pilnowanie ekskluzywności, nawet jeśli oznacza to brak parcia na rekordy wolumenów (to akurat nie jest sport dla niecierpliwych).
7,146 mld euro przychodu: mniej sztuk, więcej zysku na sztuce
Ferrari podało, że jego przychody za 2025 r. wyniosły 7,146 mld euro (ok. 30,14 mld zł). Jednocześnie dostawy aut spadły z 13 752 do 13 640 egzemplarzy. To drobna różnica, ale ważna w przekazie: wolumen delikatnie w dół, a wynik finansowy wyraźnie w górę. Za taką układanką zwykle stoi struktura sprzedaży i marżowość. W tym przypadku kluczowe są dwa elementy: większy udział bardziej dochodowych modeli oraz mocniejsze postawienie na personalizację, która w tej części rynku jest równie ważna jak osiągi (czasem ważniejsza, tylko nikt nie mówi tego na głos).
- Przychody 2025: 7,146 mld euro (ok. 30,14 mld zł)
- Dostawy: 13 640 aut vs 13 752 rok wcześniej
EBITDA rośnie o 8%, zysk operacyjny o 12%
Najbardziej nośnym wskaźnikiem w wynikach operacyjnych jest EBITDA, czyli zysk operacyjny przed amortyzacją i podatkami (w dużym uproszczeniu: pokazuje, ile „zarabia” podstawowy biznes zanim wejdą księgowe i finansowe warstwy). Ferrari podało EBITDA na poziomie 2,772 mld euro (ok. 11,69 mld zł), co oznacza wzrost o 8% rok do roku. Zysk operacyjny urósł do 2,11 mld euro (ok. 8,90 mld zł), czyli o 12%. Równolegle zysk na akcję wyniósł 8,96 euro (ok. 37,79 zł), co firma wskazuje jako wzrost o 6%. Dla akcjonariuszy to konkret, a dla rynku sygnał, że strategia „marża ponad wolumen” dalej działa w praktyce, nie tylko w prezentacjach.
- EBITDA: 2,772 mld euro (ok. 11,69 mld zł), +8%
- Zysk operacyjny: 2,11 mld euro (ok. 8,90 mld zł), +12%
- Zysk na akcję: 8,96 euro (ok. 37,79 zł), +6%
Akcje +10% i zamówienia zabezpieczone do końca 2027
Rynek zareagował natychmiast: po publikacji wyników 11 lutego 2026 kurs akcji Ferrari wzrósł o 10% w jednej sesji. Takie ruchy zwykle nie biorą się z jednego numerka w tabeli, tylko z poczucia, że firma ma kontrolę nad przyszłymi przychodami. Tu kluczowy jest portfel zamówień. Prezes Ferrari, Benedetto Vigna, wskazał, że produkcja jest już „pokryta” zamówieniami do końca 2027 r., co daje długą widoczność i odporność na krótkoterminowe zawirowania popytu. Benedetto Vigna, prezes Ferrari, ujął to tak:
Portfel zamówień jest już zabezpieczony do końca 2027 roku, co daje nam długą widoczność produkcji i odporność na wahania rynku.
Cel na 2026: 7,5 mld euro, ale w danych widać też rysy
Patrząc w przód, Ferrari deklaruje, że w 2026 r. chce zwiększyć przychody do 7,5 mld euro (ok. 31,63 mld zł) i przesunąć realizację celów strategicznych o 12 miesięcy wcześniej względem planu. To brzmi jak pewność siebie, choć rynek luksusowy też potrafi mieć gorszy sezon, gdy gospodarka hamuje, a inwestorzy zaczynają „brać zysk”. Warto też odnotować element, który studzi euforię: w czwartym kwartale firma zanotowała erozję zysku netto o 1%.
Do tego dochodzi temat spadających dostaw. Ferrari nie ukrywa, że broni ekskluzywności, ale jednocześnie rodzi się pytanie, co dokładnie stoi za mniejszym wolumenem: świadoma selekcja klientów (czyli kontrola podaży) czy ograniczenia produkcyjne. To dwie różne historie, nawet jeśli tabelka wygląda podobnie.
Elektryfikacja i normy: inwestycje, które nie wybaczają błędów
Kolejny front to technologia i regulacje środowiskowe. Elektryfikacja oraz dostosowanie do coraz ostrzejszych norm wymuszają duże inwestycje i trudny kompromis: ile nowoczesności da się „dosypać”, żeby nie rozmyć tożsamości marki. W luksusie konkurenci i producenci z klasy wyższej rozbudowują ofertę, a presja rośnie, bo klient w tej lidze oczekuje jednocześnie tradycji i nowinek (czasem w tym samym garażu). F
errari wskazuje, że poprawa EBITDA wynika z efektywności działań handlowych i usprawnień zarządczych. Firma podkreśla też, że broni marż mimo wahań walut i presji kosztów surowców. W praktyce chodzi o to, by nawet przy trudniejszym otoczeniu rynkowym utrzymać dyscyplinę: sprzedawać drożej, mądrzej, z większym udziałem konfiguracji personalizowanych i bez nerwowych ruchów w produkcji. Na dziś przekaz jest prosty: Ferrari w 2025 r. pokazało, że potrafi zarabiać więcej nawet przy minimalnie niższych dostawach, a portfel zamówień do końca 2027 r. daje firmie komfort planowania. Pytania o źródło spadku wolumenu i tempo transformacji technologicznej zostają na stole, ale rynek na razie kupił tę opowieść razem z akcjami.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Nissan X-Trail po liftingu. Nowa twarz, więcej wygody i technologii na 2026 rok

Pirelli wybrało opony na GP Chin 2026. Sprint od razu podnosi stawkę

Le Mans Ultimate: Test 12H of Le Mans przyciągnął 11 358 kierowców

Vasseur chwali Hamiltona po Melbourne. Ferrari widzi dwa zespoły z przodu



