Ferrari opatentowało system automatycznego hamowania, który ma chronić przednie splittery

Ferrari znalazło nowy sposób na walkę z bolączką wszystkich właścicieli nisko zawieszonych supersamochodów – zarysowanym splitterem. Włoska marka opatentowała system automatycznego hamowania, który ma uchronić przednie elementy aerodynamiczne przed kosztownymi spotkaniami z krawężnikiem czy źle wyprofilowanym progiem zwalniającym.
Jak to ma działać?
Patent, opublikowany 7 sierpnia, opisuje system czujników wykrywających przeszkody przed samochodem. Po ich zidentyfikowaniu auto najpierw wyda sygnał dźwiękowy, a jeśli kierowca zignoruje ostrzeżenie – samoistnie wyhamuje. Rozwiązanie ma zapobiegać uderzeniu w wysoki krawężnik, betonowy blok na parkingu czy inne przeszkody czyhające na drodze. Ferrari zaznaczyło, że system może działać nie tylko z przodu, ale także z tyłu czy po bokach auta. Najbardziej oczywistym scenariuszem są manewry parkingowe, ale patent wspomina też o zastosowaniu w przypadku progów zwalniających lub fatalnie utrzymanych dróg.
Nie tylko hamowanie
Według dokumentacji, system może również przesyłać powiadomienia do ekranu systemu multimedialnego lub smartfona kierowcy. Można więc wyobrazić sobie komunikat w Apple CarPlay ostrzegający przed przeszkodą, zanim dojdzie do kontaktu ze splitterem.
Różnica względem konkurencji
Obecnie Porsche czy Chevrolet Corvette oferują systemy unoszenia przedniej osi, które zapamiętują lokalizacje GPS i automatycznie podnoszą auto w miejscach, gdzie wcześniej kierowca musiał to robić ręcznie. Ferrari idzie jednak inną drogą – nie proponuje „unoszenia nosa”, lecz aktywne hamowanie przed przeszkodą. Kierowca mógłby oczywiście połączyć to z podniesieniem zawieszenia, ale patent koncentruje się na zatrzymaniu auta, zanim dojdzie do kolizji z przeszkodą.
Ryzyko i szansa
Choć pomysł brzmi obiecująco, trzeba pamiętać o jednym problemie – tzw. „phantom braking”, czyli sytuacji, w której system awaryjnie hamuje bez powodu. W supersamochodzie za kilka milionów złotych nagłe, niespodziewane zatrzymanie mogłoby być większym dramatem niż sam kontakt z krawężnikiem – wystarczy, że ktoś z tyłu nie zachowa dystansu.
Czy trafi do produkcji?
Jak zwykle w przypadku patentów, nie ma gwarancji, że system kiedykolwiek zobaczymy w seryjnym Ferrari. Jeśli jednak uda się dopracować technologię i wyeliminować ryzyko błędnych reakcji, rozwiązanie może stać się skutecznym sposobem na przedłużenie życia kosztownych splitterów – nierzadko są one wyceniane na tyle, co małe miejskie auto.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



