⏱️ 3 min.

Ferrari SF90 Stradale straciło 1,6 mln zł w cztery lata. Luksusowa lekcja pokory

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

31-10-2025 12:10
Ferrari SF90 Stradale straciło 1,6 mln zł w cztery lata. Luksusowa lekcja pokory

Kiedy Ferrari wprowadziło model SF90 Stradale, świat motoryzacyjny zamarł z zachwytu. Supersamochód o mocy 1000 KM, hybrydowy napęd i futurystyczna technologia – wszystko wskazywało, że to będzie złoty bilet do historii marki. Cztery lata później okazało się jednak, że dla wielu właścicieli był to raczej bilet w jedną stronę… do finansowej przepaści.

Ferrari SF90 Stradale zadebiutowało w 2020 roku jako auto z roku modelowego 2021. W momencie premiery kosztowało około 507 000 dolarów, ale w praktyce – przy indywidualnych konfiguracjach i drogich opcjach – kwoty zakupu przekraczały nawet 750 000 dolarów, czyli około 2,74 mln zł według aktualnego kursu. Dla wielu klientów był to symbol prestiżu i technologicznej potęgi Ferrari. Dziś ci sami klienci patrzą na ogłoszenia z 2025 roku i przecierają oczy ze zdumienia – egzemplarze z przebiegiem kilku lub kilkunastu tysięcy kilometrów kosztują zaledwie 350 000–420 000 dolarów (czyli 1,28–1,54 mln zł). To oznacza spadek wartości nawet o 1,6 mln zł w ciągu zaledwie czterech lat – niemal 50% pierwotnej ceny. W świecie Ferrari to niebywałe, bo wiele starszych modeli potrafi zyskiwać na wartości.

Nie każde Ferrari to złoto na kołach

W przeciwieństwie do takich ikon jak F40 czy Enzo, SF90 Stradale nie jest limitowanym modelem. Ferrari produkowało go w większych liczbach, co naturalnie obniżyło jego ekskluzywność. Dodatkowo, przez ostatnie lata marka z Maranello zaprezentowała już nowsze hybrydowe supersamochody, które przyciągnęły uwagę potencjalnych kolekcjonerów. Eksperci rynku samochodów luksusowych podkreślili, że SF90 był raczej „technologicznym laboratorium na kołach” niż inwestycją kolekcjonerską.

To „laboratorium” łączy 4-litrowy silnik V8 z trzema silnikami elektrycznymi, generując łączną moc 1000 KM. Auto przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 2,5 s, osiąga ponad 340 km/h, a mimo to jego wartość stopniała bardzo szybko.

Dlaczego SF90 tak traci?

Powodów gwałtownej utraty wartości jest kilka. Po pierwsze – brak limitacji produkcji. Wysoka dostępność sprawiła, że rynek wtórny został zalany egzemplarzami. Po drugie – kompleksowość układu hybrydowego, który dla wielu potencjalnych kupujących oznacza wyższe ryzyko awarii i kosztów serwisowych. Jeden z dealerów luksusowych aut z Florydy stwierdził:

Kupujący obawiają się złożoności i kosztów utrzymania hybrydowych supersamochodów – to wpływa na ich decyzje.

Wreszcie, SF90 Stradale trafiło na rynek w momencie przejściowym – gdy Ferrari eksperymentowało z elektryfikacją, ale jeszcze nie osiągnęło pełnej stabilności w tej technologii. Efekt? Model ten utknął pomiędzy epokami: zbyt zaawansowany, by być klasykiem, ale zbyt skomplikowany, by dawać prostą radość z jazdy.

Technologia nie zawsze znaczy trwałość

Ferrari SF90 pozostaje jednym z najbardziej zaawansowanych aut drogowych w historii marki – z aktywną aerodynamiką, wektorowaniem momentu i w pełni elektrycznym trybem jazdy o zasięgu do 25 km. Ale jego pozycja inwestycyjna pokazuje coś, co wielu entuzjastów zapomina: nie każda hybryda z koniem na masce jest przyszłym klasykiem. Analityk rynku luksusowego nie przebierał w słowach:

To ostrzeżenie dla tych, którzy kupują supersamochody z myślą o zysku – technologia starzeje się szybciej niż emocje.

Dla właścicieli SF90 Stradale z 2021 roku dane są brutalne – deprecjacja jest faktem, a luksusowa legenda okazała się twardą lekcją pokory dla tych, którzy liczyli na zwrot z inwestycji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.