Fiat szykuje nowe auto, mniejsze od „pięćsetki”?

Fiat wyczuł wiatr zmian i postanowił zrobić to, co zawsze wychodziło mu najlepiej: przygotować małe, sprytne auto elektryczne, zanim europejscy regulatorzy w ogóle zdążą ogłosić nowe zasady gry. Włosi szykują lekki, tani i wybitnie miejski samochód elektryczny, który ma trafić w lukę pomiędzy Topolino a 500 i Grande Panda.
Fiat wyprzedza ruch Brukseli
Nowe auto ma idealnie wpisać się w przyszłą homologację klasy L7 – kategorii stworzonej z myślą o lekkich pojazdach miejskich. Unia określiła już główne parametry: masa własna bez baterii do 400 kg oraz maksymalna moc do 15 kW, czyli 20,1 KM. Taki limit stawia planowany model powyżej niewielkich czterokołowców, ale wciąż poniżej klasycznych elektryków segmentu A. Oznacza to większą prędkość maksymalną, bardziej użyteczny zasięg i realną możliwość codziennego poruszania się po mieście, bez wrażenia prowadzenia elektrycznej zabawki.
L7 jako sposób na obniżenie cen
Regulacje klasy L7 wymuszają ograniczenia, ale jednocześnie otwierają drogę do drastycznego cięcia kosztów. Bateria pozwalająca na około 70 km zasięgu wystarczy do miasta, a lekka konstrukcja obniży cenę poniżej poziomu takich modeli jak Dacia Spring czy Leapmotor T03. Dla miejskiego kierowcy taka filozofia „minimum, które wystarczy” ma sens, bo w praktyce większość użytkowników nie potrzebuje więcej – potrzebuje tylko taniej.
Głos Stellantisa: mniej gadania, więcej działania
Jak zauważył Jean-Philippe Imparato, szef Stellantis Europe, podczas Salonu Samochodowego w Monachium, producenci mogliby zupełnie odmienić segment A dzięki samochodom za ok. 15 000 euro (około 63 495 zł). Jak powiedział Imparato:
Rynek nie jest gotowy, klienci nie są gotowi, infrastruktura nie jest gotowa, a ceny nie są tam, gdzie być powinny.
To otwarta krytyka unijnych założeń dotyczących elektryfikacji. I wygląda na to, że Fiat – jeden z filarów Stellantisa – postanowił odpowiedzieć czynem.
Fiat widzi w Europie szansę na powtórkę z Kei carów
Głos Włochów jest w tej sprawie wyjątkowo donośny. Gaetano Thorel, szef Fiat i Abarth w Europie, porównał całą sytuację do japońskich Kei carów – malutkich samochodów, które dzięki jasnym, sztywnym regulacjom stanowią dziś jedną trzecią rynku w Japonii. Jak podkreślił Thorel:
Auto ma być ograniczone wymiarami, masą i przestrzenią. To świadomy wybór. Dla nas to naturalne środowisko.
Regulatorzy mają ruch do wykonania
Thorel powiedział, że widzi kilka pozytywnych sygnałów z Brukseli i że decyzje mogą zapaść podczas spotkania 10 grudnia. W jego opinii Komisja Europejska zrozumiała ryzyko dla europejskiej branży motoryzacyjnej i potrzebę jej ochrony.
Fiat pracuje szybko – i chce być szybszy od Chińczyków
Marka jest obecnie w świetnej formie: najnowsze 500 Hybrid przeszło drogę od konceptu do produkcji w zaledwie 20 miesięcy. Nowe miejskie EV będzie wymagało większego nakładu pracy, ale – jak zaznaczył Guillame Clerc, szef produktu – zespół jest w stanie dopracować auto w ciągu dwóch lub trzech lat. Oznacza to, że Fiat planuje wyprzedzić chińskich rywali i wprowadzić model na rynek zanim Europa zaleje fala ultratanich elektryków z Azji.
Fiat pamięta, kto tu jest królem segmentu A
Thorel dodał również, że mimo ofensywy nowych graczy Fiat wciąż ma ogromną przewagę: Jak powiedział,
Nie zapominajmy, że Fiat jest mistrzem miejskich samochodów. W Europie segment A należy do nas – i to z dużą przewagą.
To zresztą widać po liczbach: 500 i Panda od lat dominują w rankingu sprzedaży, a kolejne wcielenia mają tylko umocnić pozycję Włochów.
Nowa era tanich elektryków? Wszystko zależy od jednej decyzji
Jeśli Komisja Europejska rzeczywiście wprowadzi klasę L7 i nada jej realne preferencje, Fiat może otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii europejskiej motoryzacji. Segment lekkich miejskich elektryków, projektowanych „na ciasne ulice i małe portfele”, może stać się tym dla Europy, czym Kei car są dla Japonii: symbolem rozsądku, lokalności i codziennej funkcjonalności.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Toyota poprawiła GR Yarisa. Najważniejsza zmiana trafiła tam, gdzie kierowca czuje ją najbardziej

Lewis Hamilton zaskoczony przez Richarda Hammonda przed GP Chin

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem



