⏱️ 2 min.

120 tys. euro za przekroczenie prędkości o 29 km/h. W tym kraju wysokość mandatów zależy od dochodów

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

30-03-2026 10:03
Bentley Continental Supersports powraca: hardcore’owy V8 bez prądu

W Finlandii 29 km/h ponad limit może skończyć się karą, która wygląda jak cena mieszkania, a nie mandat. Anders Wiklöf, przedsiębiorca jadący Bentleyem, dostał grzywnę w wysokości 120 000 euro za jazdę 59 km/h w strefie z ograniczeniem do 30 km/h. O wysokości kary przesądził tamtejszy system powiązany z dochodami sprawcy.

Do kontroli doszło w Mariehamn na archipelagu Wysp Alandzkich. Kierowca poruszał się z prędkością 59 km/h w miejscu, gdzie obowiązywał limit 30 km/h, więc przekroczył go o 29 km/h. We Francji taka sprawa zapewne też wywołałaby emocje, ale nie aż pół miliona złotych emocji. W tym przypadku mandat wyniósł 120 000 euro (ok. 514 296 zł).

Dlaczego mandat był aż tak wysoki

W Finlandii działa system tzw. dziennych grzywien. Kara jest liczona na podstawie miesięcznego dochodu netto sprawcy, a potem mnożona przez liczbę dni ustaloną według wagi wykroczenia. Taki mechanizm ma zachować proporcję sankcji wobec sytuacji majątkowej kierowcy. W praktyce oznacza to, że to samo wykroczenie może kosztować zupełnie różne kwoty, zależnie od poziomu dochodów.

We Francji byłby zwykły mandat, w Finlandii wyszła astronomiczna suma

Według informacji z materiału we Francji za takie przekroczenie prędkości kierowca dostałby mandat 135 euro (ok. 579 zł), a po obniżce 90 euro (ok. 386 zł), oraz straciłby 3 punkty. Fiński system zmienia skalę gry, gdy przekroczenie jest większe niż 20 km/h. Wiklöf uniknął jednak automatycznego zawieszenia prawa jazdy. Granica dla takiej sankcji w tej sytuacji zaczynała się od 60 km/h, więc zabrakło mu dokładnie 1 km/h.

Kierowca przyjął karę bez dyskusji

Przedsiębiorca skomentował sprawę w lokalnej prasie krótko i bez prób usprawiedliwiania się.

Jeśli popełniłem błąd, to go popełniłem, akceptuję to i nie ma nic więcej do dodania.

To nie był jego pierwszy kontakt z bardzo drogim mandatem. W 2013 i 2018 roku został już ukarany grzywnami wynoszącymi odpowiednio 95 000 euro (ok. 407 151 zł) i 64 000 euro (ok. 274 291 zł).

To nie pierwszy raz, gdy bogaty kierowca płaci fortunę

Z materiału wynika, że przez dekadę wykroczenia drogowe miały kosztować Wiklöfa łącznie blisko 400 000 euro, czyli ok. 1 714 320 zł. Trudno powiedzieć, czy to jeszcze mandat, czy już bardzo kosztowny kurs przypominający o znakach. Podobna zasada proporcjonalności kar działa także w Szwajcarii. To właśnie tam padł rekord opisany w materiale: w 2010 roku szwedzki kierowca miał otrzymać grzywnę sięgającą 800 000 euro, czyli ok. 3 428 640 zł, po bardzo dużym przekroczeniu prędkości przy jeździe 290 km/h.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl