350 tys. taksówek w służbie inwigilacji? Plany wyszły na jaw

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Flock Safety rozważał stworzenie ogromnej, ruchomej sieci kamer rozpoznających tablice rejestracyjne. Według ujawnionej prezentacji plan zakładał wykorzystanie około 350 tys. urządzeń zamontowanych w samochodach kierowców Ubera, Lyfta i firm dostawczych. Projekt miał powstać we współpracy z producentem wideorejestratorów Nexar, ale Flock zapewnia, że partnerstwo nigdy nie zostało nawiązane.

350 tys. samochodów zamiast kamer na słupach

Pomysł został przedstawiony przez Flock Safety w prezentacji przygotowanej dla biura prokuratora generalnego Georgii w sierpniu 2025 roku. Dokument wspominał o planowanym partnerstwie z Nexar i około 350 tys. urządzeń używanych przez kierowców Ubera, Lyfta oraz usług dostawczych.

Flock jest znany przede wszystkim z sieci stacjonarnych systemów ALPR, czyli automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Kamery mogą rejestrować nie tylko numer tablicy, ale również takie cechy pojazdu jak marka, model czy kolor. Rozwiązania firmy działają już w ponad 5 tys. społeczności w USA.

Włączenie kamer samochodowych do takiej infrastruktury znacząco zmieniałoby jej charakter. Zamiast obserwować ruch w jednym punkcie, urządzenia przemieszczałyby się razem z kierowcami, rejestrując pojazdy na ulicach, parkingach, przy lotniskach czy osiedlach.

Wideorejestrator kupiony dla bezpieczeństwa mógł pełnić drugą funkcję

Nexar sprzedaje kamery samochodowe m.in. kierowcom pracującym przy przewozie osób. Ich podstawowym zastosowaniem jest dokumentowanie zdarzeń drogowych oraz sytuacji związanych z pasażerami, ale zgromadzone obrazy mogą jednocześnie zawierać czytelne tablice innych pojazdów.

Według ujawnionych materiałów Flock chciał wykorzystać właśnie taki istniejący strumień danych. W praktyce oznaczałoby to rozszerzenie sieci bez konieczności instalowania setek tysięcy nowych kamer przy drogach. Mobilny system mógłby dodatkowo docierać tam, gdzie nie ma stacjonarnej infrastruktury ALPR.

Nie ma jednak potwierdzenia, że Uber, Lyft, ich kierowcy lub pasażerowie byli poinformowani o takim planie. Uber, Lyft i Nexar nie odpowiedziały 404 Media na pytania dotyczące ujawnionej koncepcji. Flock przekazał natomiast, że współpraca z Nexar nie została ostatecznie uruchomiona.

Projekt wywołuje pytania o prywatność kierowców i pasażerów

Skala proponowanej sieci pokazuje, jak bardzo technologia rozpoznawania tablic może zmienić się po przeniesieniu jej z infrastruktury drogowej do prywatnych samochodów. Pojedyncza kamera na skrzyżowaniu rejestruje określone miejsce, natomiast tysiące przemieszczających się pojazdów pozwalałyby zbierać dane na znacznie większym obszarze.

Sprawa wpisuje się w trwającą w USA dyskusję dotyczącą wykorzystania systemów ALPR przez policję. W poszczególnych stanach pojawiają się projekty ograniczające sposób korzystania z takich danych, a kwestie długotrwałego śledzenia przemieszczania się pojazdów trafiają również do sądów.

Jednocześnie samo rejestrowanie tablic pojazdów poruszających się po drogach publicznych nie jest obecnie w USA traktowane jednolicie jako naruszenie konstytucyjnej ochrony prywatności. Spory prawne dotyczą przede wszystkim skali, czasu przechowywania danych oraz możliwości odtwarzania tras przemieszczania się konkretnych osób.

Flock twierdzi, że plan pozostał tylko planem

Najważniejszym faktem jest to, że koncepcja opisana w dokumentach nie została wdrożona. Flock potwierdził, że partnerstwo z Nexar nie doszło do skutku, dlatego nie ma podstaw, by twierdzić, że 350 tys. samochodów Ubera, Lyfta i firm dostawczych faktycznie zaczęło przekazywać dane do systemu firmy.

Ujawniona prezentacja pokazuje jednak kierunek, w którym mogą rozwijać się systemy monitorowania ruchu. Jeśli kamery montowane przez prywatnych użytkowników zostaną połączone z dużymi bazami danych, granica między zwykłym wideorejestratorem a elementem rozproszonej infrastruktury obserwacyjnej może stać się bardzo cienka.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl