⏱️ 3 min.

Ford Bronco może trafić do Australii. Ale nie z USA, tylko z Chin

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

17-12-2025 09:12
Nowy Ford Bronco z Chin może trafić do Australii. To nie ten, którego się spodziewasz

Australia od lat kocha terenówki, a mimo to klasyczny Ford Bronco nigdy oficjalnie tam nie trafił. Teraz sytuacja może się zmienić, choć w sposób, który dla purystów będzie co najmniej zaskakujący. Ford przygotował bowiem zupełnie nową wersję Bronco opracowaną w Chinach – elektryczną, z samonośnym nadwoziem i w wersji z kierownicą po prawej stronie.

Model nosi nazwę Ford Bronco Basecamp, znany także jako Bronco New Energy, i powstał we współpracy Forda z chińskim partnerem joint venture – Jiangling Motors Corporation. Jak podał zespół Wheelsboy, właśnie ta wersja ma być eksportowana do Australii oraz na inne rynki, w tym do Azji Południowo-Wschodniej, na Bliski Wschód i do Ameryki Południowej.

Bronco inne niż wszystkie

Choć nazwa sugeruje bliskie pokrewieństwo z amerykańskim Bronco, w praktyce mamy do czynienia z zupełnie inną konstrukcją. Bronco Basecamp stylistycznie łączy cechy dużego Bronco z USA oraz mniejszego Bronco Sport, ale pod względem gabarytów przebija oba te modele.

Nadwozie ma 5025 mm długości, co oznacza, że jest o 101 mm dłuższe niż Ford Everest sprzedawany już w Australii. Kluczowa różnica tkwi jednak w technice. Zamiast ramy podłużnicowej zastosowano samonośną konstrukcję nadwozia. Taki wybór jasno pokazuje, że Ford celuje nie tyle w najbardziej ekstremalnych fanów off-roadu, ile w klientów, którzy chcą surowego wyglądu połączonego z lepszym komfortem i przewidywalnością na utwardzonych drogach. To bardziej duży SUV o terenowych ambicjach niż klasyczna, ciężka terenówka.

Napęd elektryczny i wersja z generatorem

Najciekawszym elementem Bronco Basecamp są układy napędowe. W pełni elektryczna wersja korzysta z baterii o pojemności 105,4 kWh oraz dwóch silników elektrycznych. Łączna moc wynosi 445 KM, a moment obrotowy 575 Nm. To więcej mocy niż ma spalinowy Bronco Raptor i tylko nieznacznie mniej momentu obrotowego.

W Chinach oferowana jest także wersja typu range extender. Łączy ona 1,5-litrowy turbodoładowany silnik benzynowy z dwoma silnikami elektrycznymi oraz akumulatorem 43,7 kWh. Cały układ generuje 416 KM i 600 Nm. W trybie elektrycznym samochód może przejechać do 220 km na jednym ładowaniu, co w realiach codziennego użytkowania ma kluczowe znaczenie. Nie wiadomo jeszcze, czy Ford zdecyduje się oferować w Australii oba warianty napędu, czy ograniczy ofertę do jednego. Producent nie potwierdził także ostatecznej specyfikacji rynkowej.

Prawostronna kierownica zmienia wszystko

Jednym z głównych powodów, dla których Bronco Basecamp w ogóle ma szansę na eksport, jest dostępność wersji z kierownicą po prawej stronie. To element, którego brakowało amerykańskim Bronco, skutecznie blokując ich oficjalny debiut w Australii i innych podobnych rynkach.

Ford wykorzystuje więc chiński projekt jako furtkę do wprowadzenia Bronco tam, gdzie dotąd było to niemożliwe. Oczywiście nie będzie to model, którego domagali się ortodoksyjni fani klasycznych terenówek, ale dla wielu klientów może okazać się rozsądnym kompromisem.

Nie ten Bronco, ale może wystarczająco dobry

Bronco Basecamp nie aspiruje do bycia bezpośrednim rywalem dla najbardziej surowych aut 4×4. Zamiast tego celuje w klientów, którzy chcą dużego, efektownego SUV-a z elektrycznym napędem, przyzwoitymi osiągami i wizerunkiem pojazdu gotowego na przygodę.

Dla Australii, gdzie popularność modeli takich jak Ford Ranger czy Ranger Raptor nie słabnie, taka propozycja może okazać się strzałem w dziesiątkę. To nie jest amerykański Bronco, na którego czekano latami, ale w realiach transformacji napędów może to być najbliższa możliwa alternatywa.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.