Ford Mustang GTD i druk 3D: jak „w locie” Amerykanie urwali sekundy na Nürburgringu

Ford Mustang GTD nie powstał jak typowy samochód seryjny. Podczas testów na Nürburgringu inżynierowie dosłownie drukowali części w 3D „na gorąco” – wszystko po to, by skrócić czas okrążenia i przełamać barierę siedmiu minut. Dzięki temu w kwietniu 2025 roku Mustang GTD wykręcił rekordowe 6:52.072, stając się najszybszym amerykańskim autem w historii północnej pętli.
Od filmu „Ford v Ferrari” do GTD
Scena z filmu „Ford v Ferrari”, gdzie Carroll Shelby kazał wyciągać zbędny sprzęt z GT40, aby auto było szybsze, okazała się prorocza. Mustang GTD przeszedł podobny proces – tym razem z użyciem technologii XXI wieku. Jak podkreślił główny inżynier programu Greg Goodall, testy odbywały się bez typowych ograniczeń. Zamiast zatrzymywać projekt na etapie przygotowań do produkcji, zespół pozwolił sobie na improwizację i testowanie innowacji.

Małe skrzydła, wielki efekt
Przełomowym elementem okazały się tzw. „hood flicks” – małe wypustki wokół wlotów powietrza na masce. Goodall opisał je jako „małe narciarskie skocznie”, które zapewniły dodatkowy docisk bez zwiększania oporu powietrza. Jak wspominał Goodall, to właśnie specjalista ds. dynamiki pojazdu Steve Thompson zadzwonił z Nürburgringu z niespodziewaną wiadomością:
– Hej, tego nie ma w projekcie. Wydrukowaliśmy kilka części na miejscu i je testujemy. Dają tyle a tyle czasu na ‘Ringu.
– Chcemy to. Możecie sprawić, żeby to weszło do auta?
W ciągu tygodnia czy dwóch, dzięki współpracy zespołów Goodalla i menedżera designu Anthony’ego Colarda, powstał finalny projekt. Nie było to proste – potrzeba było 20 testów współczynnika oporu powietrza i aż ośmiu iteracji. Dopiero wtedy udało się uzyskać aerodynamicznie neutralny kształt, który jednocześnie zwiększał docisk i urywał cenne setne sekundy z okrążenia.

Droga do rekordu na Nordschleife
Pierwsze testy GTD z nowymi elementami odbyły się w maju 2024 roku. W sierpniu auto po raz pierwszy zeszło poniżej siedmiu minut, osiągając 6:57,685 – co uczyniło je pierwszym amerykańskim samochodem, który tego dokonał. Bez „hood flicks” taki wynik byłby, jak to określił Goodall, „bardzo na styk”. Zespół Forda kilkukrotnie wracał na tor, zanim w kwietniu 2025 roku padł rekordowy czas 6:52.072. Dziś Mustang GTD jest przykładem tego, jak szybkie prototypowanie i odwaga inżynierska mogą zmienić przebieg całego projektu. I to sukces inżynieryjny, który został poparty osiągniętymi czasami na najtrudniejszym torze na świecie.
Mustang GTD – amerykańska duma w „Zielonym piekle”
Samochód ma aerodynamikę dopracowaną do granic możliwości, a wspomniane „hood flicks” są tylko jednym z przykładów twórczej improwizacji. Całość pokazuje, że dla Forda Nürburgring nie był tylko miejscem testów – był poligonem, na którym rodziła się technologia przeniesiona później do produkcyjnej wersji samochodu. Historia GTD to przypomnienie, że czasem najwięcej zmieniają detale – małe wypustki na masce mogły przesądzić o tym, że amerykański muscle car raz na zawsze zapisał się w historii Zielonego Piekła.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Mercedes postawi na polecenia zespołowe? Hamilton depcze po piętach

SEAT Ibiza 2027 wyceniony w Polsce. Leasing od 232 zł/msc

Maserati podkręca GranTurismo i GranCabrio. V6 Nettuno zostaje, Folgore też nie znika

Nowy elektryk Dacii zachowa znaną nazwę. Otrzyma jednak inne podstawy techniczne








