Śmiali się z ceny Mustanga GTD. Potem i tak kupili setki

Ford Mustang GTD miał być dla wielu „za drogi jak na Mustanga” – bo gdy startujesz z poziomu ponad 325 000 dolarów (około 1 170 520 zł), a kilka dobrze dobranych opcji potrafi przepchnąć rachunek powyżej 400 000 dolarów (ponad 1 440 640 zł), to łatwo o odruch: „serio?”. Skoro w podobnych pieniądzach można rozważać Porsche 911 GT3 RS albo Ferrari 296 GTB, to po co płacić podobne kwoty za samochód z nazwą, która przez dekady była synonimem amerykańskiego coupe dla mas?
Superautowe pieniądze, a chętnych nie brakuje
Odpowiedź przyszła nie w formie internetowej riposty, tylko w danych o dostawach. Według informacji podkreślanych w zestawieniu opartym o najnowszą publikację Forda, przez pierwsze 11 miesięcy 2025 roku dostarczono 231 egzemplarzy Mustanga GTD. W skali całego rynku to drobiazg, ale też trudno udawać zaskoczenie: mówimy o aucie skrajnie niszowym – wycenionym tak, by konkurować ceną z europejskimi egzotykami.
Jednocześnie liczby wyglądają jeszcze ciekawiej, gdy zestawi się je z resztą gamy: inne odmiany Mustanga znalazły w tym samym okresie ponad 40 000 nabywców. Innymi słowy: GTD to nadal margines wolumenu, ale margines zaskakująco stabilny jak na auto, które z definicji nie próbuje być „dla wszystkich”.
Produkcja bez twardego limitu, ale z datą w tle
W tym miejscu pojawia się druga warstwa tej historii: Ford nie ogłosił sztywnego limitu produkcji GTD. Firma zobowiązała się do wytwarzania wersji GTD przynajmniej dla roczników 2025 i 2026 – a pytanie co będzie dalej, pozostaje otwarte. To ważne, bo częściowo takie ceny opierają się na grze niedostępnością.
Tutaj w teorii „nie ma sufitu”, ale w praktyce i tak widać, że to produkt o ograniczonym tempie dostaw. Zainteresowanie przed startem też miało być pokaźne: Ford komunikował ponad 7500 zgłoszeń zainteresowania w USA. To jeszcze nie sprzedaż, ale jako miernik temperatury wokół projektu mówi sporo: wiele osób naprawdę uwierzyło, że Mustang może kosztować jak superauto – i że ta cena ma uzasadnienie w tym, czym GTD jest (a nie tylko jak wygląda w cenniku).
Co kupujesz, gdy kupujesz GTD
Jeśli odsiać marketing i zostawić technikę, obraz robi się klarowny: GTD to Mustang „urodzony na torze”, z aerodynamiką, dopracowanym dociskiem i zawieszeniem zestrojonym pod jazdę na granicy. Sercem jest 5,2-litrowy, doładowany kompresorem V8 o mocy 826 KM oraz 900 Nm momentu obrotowego. Właśnie to „torowe” ukierunkowanie jest tu kluczem. To nie kolejna mocniejsza wersja znanego coupe, tylko próba zrobienia z Mustanga produktu, który ma bronić się czasem okrążenia i odpornością na długą jazdę na pełnym ogniu.
Nürburgring jako argument, nie ozdoba
Na torze GTD ma być naprawdę szybki. Jeden z egzemplarzy przejechał Nürburgring Nordschleife w czasie 6:52.072. To wynik około 3 sekundy gorszy od 911 GT3 RS, ale nadal mówimy o tempie z absolutnego topu. I to jest moment, w którym opowieść o „Mustangu z wypożyczalni” zaczyna pękać: w twardych liczbach GTD wchodzi do świata, w którym liczy się nie legenda marki, tylko to, jak bardzo boli noga od hamulca po kilku kółkach i czy aero faktycznie działa.
Szerszy obraz: Ford w USA w 2025 i mieszany klimat wokół prądu
Dane o GTD przewijają się przy okazji większego zestawienia sprzedaży Forda. Łączne dostawy w USA przez pierwsze 11 miesięcy 2025 roku wyniosły 1 999 417 pojazdów. W ujęciu napędów widać ciekawy rozjazd trendów: modele spalinowe urosły o 5,2% rok do roku (z 1,69 mln do 1,71 mln), sprzedaż aut elektrycznych spadła o 7,3% (ze 172 919 do 160 273), a hybrydy wzrosły o 19,4% (ze 172 919 do 206 497).
W przypadku elektrycznego Mustanga Mach-E sygnały są szczególnie niejednoznaczne: w skali roku sprzedaż była wyższa o 6,7%, ale listopad 2025 przyniósł tąpnięcie o 49,2% względem listopada 2024. W tle wskazuje się też koniec federalnej ulgi podatkowej na auta elektryczne w wysokości 7 500 dolarów (około 27 012 zł), co zdaje się być decydującym czynnikiem.
Kto dowiózł wolumen, a kto stracił rytm
Kilka modeli wyraźnie wspierało wyniki marki. F-Series pozostał filarem z 749 471 sprzedanymi sztukami od początku roku (wzrost o 9,3%). Maverick nadal „robi swoje” w segmencie kompaktowych pickupów, rosnąc do 141 873 sztuk (plus 11,9%). Bronco też zaliczył mocne odbicie: 132 216 sztuk od początku roku (plus 36,2%).
Explorer dorzucił 198 819 (plus 11,5%). Z drugiej strony, Escape – kompaktowy SUV, który w tym ujęciu jest już modelem wygaszanym – spadł łącznie o 0,8% rok do roku, a sam listopad wyglądał dużo gorzej: prawie 32% w dół. To dobra ilustracja tego, jak sprzedaż potrafi „przełączyć biegi” w zależności od cyklu życia produktu i tego, czy rynek akurat chce kompaktowego SUV-a, czy jednak woli coś świeższego (albo tańszego).
Sprzedaż Forda: listopad i narastająco (styczeń–listopad 2025)
- Bronco Sport: listopad 2025: 9 212; listopad 2024: 9 601; zmiana: -4,1%; YTD 2025: 122 380; YTD 2024: 113 340; zmiana: +8,0%
- Escape: listopad 2025: 7 054; listopad 2024: 10 344; zmiana: -31,8%; YTD 2025: 132 471; YTD 2024: 133 604; zmiana: -0,8%
- Bronco: listopad 2025: 11 045; listopad 2024: 10 320; zmiana: +7,0%; YTD 2025: 132 216; YTD 2024: 97 105; zmiana: +36,2%
- Mustang Mach-E: listopad 2025: 3 014; listopad 2024: 5 938; zmiana: -49,2%; YTD 2025: 47 882; YTD 2024: 44 877; zmiana: +6,7%
- Explorer: listopad 2025: 20 226; listopad 2024: 14 299; zmiana: +41,5%; YTD 2025: 198 819; YTD 2024: 178 243; zmiana: +11,5%
- Expedition: listopad 2025: 5 337; listopad 2024: 5 852; zmiana: -8,8%; YTD 2025: 77 413; YTD 2024: 69 243; zmiana: +11,8%
- F-Series: listopad 2025: 60 961; listopad 2024: 67 459; zmiana: -9,6%; YTD 2025: 749 471; YTD 2024: 685 777; zmiana: +9,3%
- Ranger: listopad 2025: 6 845; listopad 2024: 5 039; zmiana: +35,8%; YTD 2025: 62 864; YTD 2024: 40 949; zmiana: +53,5%
- Maverick: listopad 2025: 9 883; listopad 2024: 6 899; zmiana: +43,3%; YTD 2025: 141 873; YTD 2024: 126 760; zmiana: +11,9%
- Transit: listopad 2025: 15 339; listopad 2024: 13 080; zmiana: +17,3%; YTD 2025: 147 045; YTD 2024: 139 790; zmiana: +5,2%
- Mustang: listopad 2025: 4 207; listopad 2024: 2 355; zmiana: +78,6%; YTD 2025: 40 870; YTD 2024: 41 528; zmiana: -1,6%
Dlaczego ta historia działa: cena przestała być żartem
Mustang GTD jest ciekawy nie dlatego, że jest drogi. Jest ciekawy dlatego, że przy cenie „na poziomie superaut” znalazł realny popyt, a jego parametry torowe i czasy okrążeń dają mu argumenty inne niż znaczek na masce. I nawet jeśli część osób nadal będzie się śmiać z rachunku, to dane sugerują, że Fordowi udało się jedno: przesunąć GTD z kategorii „internetowa ciekawostka” do kategorii „produkt, który faktycznie ktoś odbiera z kluczykami”.
GTD jest więc odpowiednikiem wyścigowego wariantu GT3, ale dopuszczonego do ruchu ulicznego. I to mocno rozbudza wyobraźnię.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



