Ford znalazł się pod mocnym naciskiem administracji Donalda Trumpa z powodu współpracy z chińskimi firmami motoryzacyjnymi. Amerykański sekretarz transportu Sean Duffy wskazuje na CATL-a, Geely i BYD-a, a relacje z nimi przedstawia jako potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego i łańcucha dostaw USA.
USA krytykują Forda za technologię CATL-a
Sean Duffy skierował do prezesa Forda Jima Farleya pismo, w którym wyraził „głębokie zaniepokojenie” kierunkiem obranym przez amerykańskiego producenta. Jednym z głównych punktów sporu jest wykorzystanie technologii akumulatorowej chińskiego CATL-a w zakładzie BlueOval Battery Park w Marshall w stanie Michigan.
Ford korzysta z niej przy produkcji ogniw LFP. Administracja USA argumentuje, że takie rozwiązanie utrzymuje zależność od chińskiej wiedzy technicznej w dziedzinie uznawanej za strategiczną dla przemysłu motoryzacyjnego.
Geely i produkcja samochodów w Hiszpanii też pod lupą
Kolejny zarzut dotyczy współpracy Forda z Geely przy produkcji samochodów nisko- i bezemisyjnych w zakładzie w Walencji. Duffy uważa, że takie przedsięwzięcie może wzmacniać pozycję chińskiego przemysłu samochodowego na rynkach zachodnich.
Amerykańskie władze zwracają tym samym uwagę nie tylko na miejsce fizycznej produkcji samochodów, ale również na przepływ technologii, podział kompetencji oraz potencjalne uzależnienie zachodnich koncernów od chińskich partnerów.
Ford rozmawia również z BYD-em
Zastrzeżenia administracji Trumpa obejmują także rozmowy Forda z BYD-em dotyczące komponentów do samochodów hybrydowych. Zdaniem Duffy’ego dalsze rozwijanie takich relacji mogłoby prowadzić do większego udziału chińskich technologii w podstawowych łańcuchach dostaw Forda.

fot. Ford
Sprawa pokazuje, jak mocno zmieniło się podejście Waszyngtonu do globalnego przemysłu samochodowego. Współpraca, która z biznesowego punktu widzenia może obniżać koszty albo przyspieszać dostęp do technologii, w USA coraz częściej jest analizowana również przez pryzmat bezpieczeństwa gospodarczego i polityki przemysłowej.
Lincoln Nautilus ma pozostać w Chinach do 2030 roku
Krytyka dotyczy również produkcji Lincolna. Ford nie zamierza przenieść produkcji części modeli tej marki z Chin do USA przed 2030 rokiem. Duffy ocenia, że pozostawia to wieloletni okres uzależnienia amerykańskiego producenta od chińskiego przemysłu.
Administracja USA chce, aby Ford ograniczał takie zależności i rozwijał kompetencje produkcyjne oraz technologiczne na rynku krajowym. Departament Transportu wprost wezwał koncern do ograniczenia relacji z Chinami i większego zaangażowania w produkcję w Stanach Zjednoczonych.
Ford broni swojej strategii w USA
Po nagłośnieniu sprawy Ford odpowiedział na zarzuty, wskazując na własne inwestycje i produkcję w Stanach Zjednoczonych. Koncern podkreśla również, że zakład akumulatorów w Michigan należy do Forda i pozostaje pod jego kontrolą, mimo wykorzystywania licencjonowanej technologii CATL-a.
Spór wykracza więc poza pojedynczą umowę z chińskim partnerem. Dotyczy zasadniczego pytania o to, jak daleko amerykańscy producenci mogą korzystać z chińskich technologii i partnerstw, gdy Waszyngton próbuje jednocześnie ograniczać zależność własnego przemysłu motoryzacyjnego od Chin.






