Ford wzywa do serwisów 60 000 aut przez ryzyko pożaru – zakaz sprzedaży i używania podgrzewaczy silnika

Ford ogłosił pilną akcję serwisową obejmującą blisko 60 000 pojazdów z powodu ryzyka pożaru spowodowanego wadliwym podgrzewaczem bloku silnika. Producent zaapelował do właścicieli, by natychmiast przestali korzystać z tej funkcji, a dealerzy wstrzymali sprzedaż objętych aut. To już 115. kampania przywoławcza Forda w tym roku – i jedna z najbardziej niepokojących.
46 pożarów i alarmujące zgłoszenia z Kanady
Ford przyznał, że do tej pory odnotował 46 przypadków pożarów związanych z tą usterką – większość z nich miała miejsce w Kanadzie, gdzie korzystanie z podgrzewaczy silnika jest powszechniejsze niż w USA. Firma potwierdziła również 6 skarg klientów, 30 roszczeń prawnych oraz 21 raportów od Transport Canada. Jak podała Krajowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), wadliwe egzemplarze mogą być wyposażone w podgrzewacz bloku silnika, w którym płyn chłodniczy wycieka przez piny elementu grzewczego. W połączeniu z nieuziemionym gniazdkiem (bez zabezpieczenia GFCI) może to prowadzić do zwarcia i pożaru komory silnika, jak poinformowało NHTSA:
Wadliwe lutowanie przy podstawie elementu grzewczego może pękać, co umożliwia przedostanie się płynu chłodniczego do złącza kabla. Po odparowaniu płynu powstają osady soli przewodzące prąd, które z czasem mogą tworzyć mostek solny i powodować zwarcie.
Jakie modele obejmuje akcja?
Lista objętych aut jest wyjątkowo szeroka i obejmuje zarówno SUV-y, jak i pickupy oraz sedany:
- Ford Bronco (2021–2024)
- Ford Bronco Sport (2021–2024)
- Ford Escape (2020–2022)
- Ford Maverick (2022–2024)
- Ford Fusion (2019–2020)
- Ford Ranger (2019–2024)
- Ford Explorer (2016–2018, 2020–2023)
- Lincoln Corsair (2020–2022)
- Lincoln MKC (2016–2019)
Łącznie kampania dotyczy 59 006 pojazdów, z czego szacuje się, że jedynie około 1% z nich faktycznie posiada wadliwy element.
Jak rozpoznać problem?
Użytkownicy mogą zauważyć pierwsze symptomy awarii po pojawieniu się plam płynu chłodniczego pod pojazdem, utracie ogrzewania w kabinie lub komunikacie o niskim poziomie płynu chłodniczego. W skrajnych przypadkach pojawia się dym z przewodu grzewczego. Ford zaleca właścicielom, by do czasu wykonania naprawy nie korzystali z podgrzewacza bloku silnika i parkowali samochód na zewnątrz, z dala od zabudowań i innych pojazdów.
Śledztwo i badania laboratoryjne
Ford rozpoczął dochodzenie w styczniu po serii pożarów. Producent wykonał szczegółowe badania rentgenowskie i tomografię komputerową wadliwych komponentów. Analiza ujawniła pęknięcia i puste przestrzenie w miejscach lutowania, jednak – co istotne – nie udało się jednoznacznie ustalić przyczyny ich powstawania, o czym poinformowało przedsiębiorstwo:
Nasze testy potwierdziły, że płyn chłodniczy może przedostawać się do wnętrza złącza przewodu i w kontakcie z napięciem 110 V powodować zwarcie.
Zakaz sprzedaży i odległy termin napraw
W związku z zagrożeniem pożarowym Ford wydał natychmiastowy zakaz sprzedaży (stop sale order) wszystkich nowych pojazdów objętych akcją. Dealerzy nie mogą ich wydawać ani sprzedawać, dopóki producent nie wdroży zatwierdzonego rozwiązania. Właściciele dotkniętych problemem aut muszą uzbroić się w cierpliwość – naprawy rozpoczną się dopiero w lutym 2026 roku. Do tego czasu klienci otrzymają oficjalne zawiadomienia i instrukcje postępowania.
Najbardziej „pracowity” rok Forda pod względem akcji serwisowych
To już 115. akcja przywoławcza Forda w 2025 roku. Ostatnie miesiące przyniosły firmie serię kosztownych i medialnie głośnych wezwań, obejmujących m.in. problemy z układem hamulcowym, pasami bezpieczeństwa i oprogramowaniem. Sytuacja pokazuje, że mimo postępu technologicznego i coraz bardziej zaawansowanych procesów produkcyjnych, niewielki błąd w konstrukcji podzespołu może doprowadzić do poważnego ryzyka pożarowego.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy



