Genesis X Skorpio Concept – ma 1100 KM z V8 i wygląda jak z Rajdu Dakar

Genesis zbudował terenowy koncept, który nie udaje „dzielnego” na zdjęciach. X Skorpio Concept to maszyna na skrajnie trudne bezdroża, z V8 i parametrami, które brzmią jak prowokacja. A jednak mowa o aucie w pełni funkcjonalnym – z dopracowanym wnętrzem i klatką bezpieczeństwa.
Debiut odbył się na pustyni Rub al-Chali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – miejscu, które nie wybacza słabych pomysłów. Pokazano go obok specjalnie przygotowanych, „gotowych na terenową jazdę” wersji modeli GV60, GV70 i GV80, więc klimat nie był przypadkowy.
Skorpion jako inspiracja
X Skorpio Concept ma być inspirowany czarnym skorpionem i widać to w agresywnej, zwartej formie. Koncept powstał dedykowanej, rurowej ramie, wzmocnionej pełną klatką bezpieczeństwa w specyfikacji sportów motorowych. Jest też firmowy motyw Genesis Two Lines: oświetlenie LED przechodzi przez przód, biegnie wzdłuż boków i spina tył jedną, konsekwentną linią.
Nadwozie wykonano z mieszanki materiałów, które mają sens w świecie uderzeń, drgań i walki o masę: włókno szklane, włókno węglowe i Kevlar. W czarnym malowaniu całość wygląda tak, jakby spokojnie mogła wyjechać z Gotham lub z miejsca wziąć udział w Rajdzie Paryż-Dakar.
To nie dekoracja: V8, 1100 KM i hamulce Brembo
Tu nie ma udawania, że to „tylko makieta”. Genesis deklaruje V8 o mocy 1100 KM oraz moment obrotowy 1152 Nm. Zdaniem ekspertów, to efekt elektryfikacji (układ hybrydowy) i prawdopodobnie doładowania – słowem: przepis na brutalny ciąg w piachu, choć szczegóły nie zostały potwierdzone. Koncept otrzymał koła o średnicy ok. 46 cm oraz terenowe opony o średnicy ok. 102 cm, a za nimi pracują specjalnie przygotowane hamulce Brembo. Prześwitu nie podano, ale z samej postawy auta widać, że powstało po to, bywgryzać się w wydmy bez kozery.

Wnętrze jak w rajdówce: 24 przyciski i uchwyty wszędzie tam, gdzie trzeba
W środku też nie ma „koncepcyjnej pustki”. Zbudowano dedykowaną kabinę: jest wyścigowa kierownica z małym panelem wskaźników, lekkie kubełkowe fotele, drzwi z włókna węglowego i pikowana, skórzana deska rozdzielcza. Do tego sporo uchwytów wykończonych Alcantarą. Po stronie pasażera umieszczono ekran funkcji wyświetlania, a tunel środkowy mieści zestaw 24 przycisków sterujących różnymi systemami auta. To brzmi jak kokpit do zadań specjalnych – i w tym przypadku dokładnie o to chodzi.
Dakar w tle i Bliski Wschód na pierwszym planie
Genesis określa X Skorpio jako pierwsze, tak skrajne wejście marki w świat ekstremalnej jazdy terenowej, projektowanej pod obciążenia znane z imprez pokroju Rajdu Dakar. Jednocześnie podkreślono, że auto dopasowano do kultury motoryzacyjnej i stylu życia Bliskiego Wschodu – co dobrze tłumaczy miejsce premiery i cały „pustynny” kontekst pokazu. Dyrektor kreatywny Genesis Luc Donckerwolke powiedział wprost:
Koncept X Skorpio to ekstremalny samochód terenowy zaprojektowany tak, by dało się nim jeździć po najtrudniejszym i najbardziej wymagającym terenie. Dzięki rurowej ramie, pełnej klatce bezpieczeństwa i wielu elementom pozyskanym bezpośrednio od specjalistów od terenowych wyścigów długodystansowych, X Skorpio Concept bada kolejny wymiar marki Genesis i pokazuje naszą intencję, by wnieść emocje i adrenalinę do kolejnych segmentów.

Czy to zapowiedź wersji produkcyjnej? Na razie cisza
Na dziś nie ma żadnego potwierdzenia, że z tego projektu wyrośnie auto drogowe lub seryjny model terenowy. Marka nie daje sygnałów o planach produkcyjnych – i to ważne, bo między „możemy” a „sprzedajemy” zwykle stoi długa kolejka decyzji, kosztów i kompromisów. Jedno jest pewne: po serii efektownych projektów, takich jak G90 Wingback, Magma GT – supersamochód, czy X Gran Equator, Genesis skręcił w zupełnie inną stronę.
I zrobił to bez półśrodków, bo X Skorpio Concept nie wygląda jak prowizorka. Wygląda jak sprzęt, który chce udowodnić, że pustynia to nie tło, tylko test.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



















