Honda Prelude Type R z manualem? Producent uciął plotki

Plotki o nowej HondziePrelude zaczęły żyć własnym życiem: miał być Type S, a nawet Type R z ręczną skrzynią i mocą, która wreszcie pasuje do sportowego emblematu. Tyle że gdy ktoś zadał Hondzie proste pytanie „kiedy?”, odpowiedź była równie prosta: „na razie nie”.
Nowe Prelude wróciło do gry i od razu uruchomiło klasyczny odruch fanów: skoro Honda potrafiła szybko dorobić „mocniejszą czapkę” dla wskrzeszonej Integry (Type S), to czemu nie zrobić tego samego z coupe o sportowym rodowodzie? W Japonii zaczęły krążyć doniesienia o dwóch ostrzejszych odmianach, ale im dalej w las, tym więcej znaków zapytania.
Type S w plotkach: 1.5 turbo i… to ma być „upgrade”?
Według jednego z krążących scenariuszy Prelude Type S miałoby dostać 1,5-litrowy, turbodoładowany silnik R4 znany z Civica RS. W liczbach wyglądało to tak: około 182 KM oraz 240 Nm momentu obrotowego. Problem w tym, że to byłby kolejny wariant silnikowy zamiast wizytówki pokazującej możliwości platformy.
Dla porównania standardowe Prelude w wersji hybrydowej oferuje więcej: około 203 KM oraz 315 Nm. Trudno się dziwić, że w tej układance od razu pojawiło się podejrzenie: nawet jeśli 1,5 turbo miałoby trafić do Type S, to zapewne po solidnym strojeniu, bo inaczej sama plakietka mogłaby wywołać więcej memów niż emocji.
Type R: 2.0 turbo, 6 biegów i 330 KM
Wersja Type R z plotek była już zupełnie inną bajką. Doniesienia sugerowały wykorzystanie topowego 2-litrowego turbodoładowanego silnika R4 znanego z Civica Type R i Integry Type S (na rynku amerykańskim). Padły liczby: 330 KM i 420 Nm, do tego sześciobiegowa manualna skrzynia. Taki układ natychmiast zmieniałby Prelude z „hybrydowego coupe na co dzień” w coś, co realnie mogłoby walczyć o uwagę kierowców szukających emocji, nie tylko rozsądku. W skrócie: Type S brzmiało dyskusyjnie, Type R brzmiało jak spełnienie życzeń. I właśnie dlatego ekscytacja eskalowała.
Honda: „nie ma obecnie planów”
Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że na jednym z wydarzeń Hondy padło pytanie o rzekome wersje Type S i Type R. Według relacji z japońskich mediów, przedstawiciel Hondy uciął temat krótko:
Nie ma obecnie planów, by sprzedawać wersję Type S lub Type R nowego Prelude.
To sformułowanie ma w sobie klasyczny bezpiecznik: „obecnie”. Teoretycznie zostawia uchylone drzwi. Tyle że w praktyce brzmi jak: „nie róbcie sobie nadziei na szybką realizację planu”.
Dlaczego to może nie przejść: konflikt w rodzinie i pozycjonowanie Prelude
Nawet jeśli wyobrażenie Prelude z 330 KM i manualem jest kuszące, Honda miałaby tu problem czysto strategiczny. Taka wersja mocno wchodziłaby na terytorium, które już jest zagospodarowane przez Civica Type R i Integrę Type S. Dublowanie ról w gamie bywa kosztowne i marketingowo niewygodne, bo zaczyna się wewnętrzna kanibalizacja zamiast zdobywania nowej klienteli.
Do tego dochodzi sposób, w jaki Prelude jest obecnie ustawiane w narracji: jako bardziej oszczędne, „przede wszystkim hybrydowe” coupe, a nie bezkompromisowy model sportowy. Dorzucenie Type R mogłoby rozjechać tę opowieść i zmusić markę do tłumaczenia, czym właściwie jest nowe Prelude: ekologicznym coupe czy kolejną zabawką dla purystów.
Prelude nigdy nie powstało w wariancie Type R
Jest jeszcze jeden hamulec: tradycja. Honda nigdy nie oferowała Prelude w wersji Type R. A jedynym Prelude sprzedawanym jako Type S było auto piątej generacji, dostępne wyłącznie w Japonii. W przeciwieństwie do Civica i Integry, które mają mocno ugruntowaną „genealogię” znaczków Type S i Type R, Prelude nie ma takiego bagażu legendy w tej konkretnej odmianie.
A jednak: korzenie w Civicach i presja rynku potrafią zdziałać cuda
Czy to oznacza, że sportowe Prelude jest definitywnie skreślone? Niekoniecznie. Skoro platformowe korzenie są blisko rodziny Civica, technicznie zrobienie ostrzejszej wersji jest jak najbardziej realne. Pytanie brzmi, co pokaże rynek: jak Prelude wypadnie w standardowej formie i czy popyt faktycznie wypchnie Hondę w stronę mocniejszej odmiany.
Na marginesie w tle przewija się też temat prototypu przygotowanego przez Mugena, co tylko dolewa oliwy do ognia: skoro tuner związany z marką pokazuje własną wizję, fani natychmiast czytają to jako sugestię, że „coś wisi w powietrzu”. Tyle że między prototypem a decyzją o produkcji seryjnej jest jeszcze cała góra tabelek w Excelu, a nie każdy entuzjasta chce to przyjąć do wiadomości.
Na dziś bilans jest więc prosty: plotki o Type S i Type R narobiły hałasu, ale oficjalny przekaz Hondy studzi emocje. Jeśli Prelude ma kiedyś dostać sportową odmianę z prawdziwego zdarzenia, to raczej nie jako szybka odpowiedź na internetowy entuzjazm, tylko jako efekt nacisku rynku i chłodnej kalkulacji, czy w gamie jest na to miejsce.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



