Honda zbudowała elektryczne sportowe prototypy, ale wstrzymuje premierę. „Nie czas na to”

Honda potwierdziła, że ma już gotowe elektryczne samochody sportowe, ale nie planuje wprowadzać ich do sprzedaży. Jak przyznał prezes Toshihiro Mibe, powstało „wiele” prototypów, jednak producent uznał, że rynek nie jest jeszcze gotowy na taki model. Tymczasem sportowy projekt Prelude okazał się dość powolny i drogi, a flagowy następca NSX został odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Honda ma gotowe prototypy, ale trzyma je w sejfie
Jak ujawnił prezes Hondy Toshihiro Mibe w rozmowie z magazynem MotorTrend, firma od dawna prowadzi prace nad sportowymi samochodami opartymi na napędzie elektrycznym:
Prowadzimy badania nad sportowymi samochodami elektrycznymi i mamy już wiele wewnętrznych prototypów.
Jednocześnie przyznał, że japoński koncern nie uważa obecnego momentu za właściwy do uruchomienia produkcji. Strategia zakłada dalszy rozwój technologii EV w laboratoriach, zanim zapadnie decyzja o premierze rynkowej.
Niepewna przyszłość następcy NSX
Słowa Mibe sugerują, że projekt nowej generacji NSX zszedł na dalszy plan. To zaskakujące, bo jeszcze w 2023 roku Acura pokazała podczas Monterey Car Week koncept Electric Vision Design Study, który zapowiadał przyszłego elektrycznego supersamochodu. Około rok później wiceprezes koncernu, Shinji Aoyama, potwierdził, że sportowy model ma zadebiutować w latach 2027–2028:
Wprowadzimy model sportowy w 2027 lub 2028 roku. Może nie nazwiemy go NSX, ale będzie to pojazd w jego duchu.
Jednak nawet ten horyzont czasowy może się przesunąć. Powodem jest stagnacja na rynku elektryków – tempo ich adaptacji okazało się dużo wolniejsze, niż przewidywano, co zmusiło wiele marek do ponownego inwestowania w silniki spalinowe.
Prelude zawodzi, a Honda szuka sensu w sporcie
Model Honda Prelude, mający być elektryczno-hybrydowym pomostem między tradycją a nową erą, wzbudził mieszane reakcje. Krytycy określają go jako powolny i drogi, co przeczy sportowemu wizerunkowi marki. W tej sytuacji Honda postanowiła ograniczyć swoje ambicje w segmencie sportowych aut elektrycznych i skoncentrować się na innych obszarach.
Sportowa pasja przeniesiona do Formuły 1
Choć Honda nie spieszy się z premierą nowego supersamochodu, nie znaczy to, że całkowicie rezygnuje ze sportu. Producent wciąż jest zaangażowany w Formułę 1, gdzie dostarcza jednostki napędowe m.in. zespołowi Aston Martin. To właśnie tam, jak przyznał Mibe, marka chce w najbliższym czasie rozwijać swoje technologie elektryfikacji i odzysku energii, które w przyszłości mogą trafić do drogowych modeli GT.
„Elektryczne GT” pozostaje w planach
Mibe potwierdził, że w dłuższej perspektywie Honda dostarczy elektryczne GT – samochód klasy gran turismo, który połączy osiągi z nowoczesnym napędem:
W pewnym momencie dostarczymy wam elektryczne GT.
To oznacza, że Honda nie zamyka rozdziału sportowych EV, lecz czeka na moment, gdy technologia i rynek dojrzeją na tyle, by projekt miał sens zarówno ekonomiczny, jak i wizerunkowy.
Branża wycofuje się z elektrycznej euforii
Wypowiedzi szefa Hondy doskonale wpisują się w nastroje panujące obecnie w branży. Sprzedaż aut elektrycznych rośnie, ale znacznie wolniej, niż zakładano. W efekcie wiele firm – od Forda po Mercedesa – wycofuje się z obietnic pełnej elektryfikacji i ponownie inwestuje w spalinowe układy napędowe. Honda i Acura mają w planach kilka modeli na prąd, lecz ich sportowy potencjał został wstrzymany – przynajmniej na kilka najbliższych lat.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Mercedes GLB 2026 już dostępny w Polsce. Ile kosztuje?

Alfa Romeo stawia wszystko na kompaktową ofensywę: Giulietta wraca, Giulia i Stelvio poczekają

Toyota Land Cruiser Mild-hybrid 48V już w Polsce. Cena, dane i szczegóły wersji Executive

Nowa Kia Seltos rusza na Europę. Cel? Klienci VW T-Roca



