⏱️ 4 min.

Hongqi E-HS9 z kłopotami w Norwegii – luksusowy SUV psuje się w upale

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

30-08-2025 08:08
Hongqi E-HS9

Chiński Hongqi E-HS9, reklamowany jako luksusowa alternatywa dla europejskich gigantów, okazał się mieć poważną wadę – jego układ pneumatycznego zawieszenia nie wytrzymuje skandynawskiego lata. Właściciele aut w Norwegii i poza nią donoszą, że ich samochody stawały się bezużyteczne w upały, a naprawy potrafiły trwać miesiącami. Problem stał się na tyle powszechny, że na placach serwisów zaczęły ustawiać się całe rzędy unieruchomionych SUV-ów. O problemie szeroko rozpisuje się norweski magazyn motor.no.

Frustracja właścicieli – auto luksusowe tylko z nazwy?

Ketil Holmboe Hveding z Levanger, właściciel Hongqi E-HS9, nie kryje rozczarowania. Jego samochód, przez wielu nazywany „Rolls-Royce’em w chińskim wydaniu” dzięki charakterystycznej osłonie chłodnicy, spędził w ubiegłym roku trzy miesiące w warsztacie. Latem 2025 sytuacja powtórzyła się – auto stało w serwisie już miesiąc i końca napraw nie było widać.

W zeszłym roku samochód stał w warsztacie trzy miesiące. Teraz stoi już miesiąc i nie wiem, kiedy go odzyskam – powiedział Ketil Holmboe Hveding.

Właściciel podkreśla jednak, że zimą SUV prowadził się znakomicie i oferuje komfort niespotykany w żadnym z jego wcześniejszych aut. Problemem okazują się nie osiągi czy luksus, ale części – zarówno ich cena, jak i dostępność.

Hongqi E-HS9

Luftfjæring kontra skandynawskie lato

Największa bolączka HongqiE-HS9 to pneumatyczne zawieszenie. Wielu właścicieli opisuje, że w upały auta „opadały” i sztywniały, tracąc jakąkolwiek możliwość jazdy. Tak stało się i z egzemplarzem  Hvedinga. Podczas gorącego dnia dosłownie zapadło się on na zawieszeniu.

Samochód opadł i zrobił się zupełnie sztywny. To było bardzo nieprzyjemne – relacjonował właściciel.

Problem wystąpił u wielu posiadaczy modelu E-HS9 w Norwegii. Dyrektor PR -u i marketingu w Motor Gruppen Import, oficjalnego dystrybutora marki, przyznał, że zawieszenie faktycznie jest wadliwe i nie wytrzymuje wysokich temperatur.

Przednie poduszki zawieszenia okazują się bardziej podatne na awarie podczas upałów – podkreślił Hans Petter Aalmo z Motor Gruppen Import.

Nowe części – ale nie od razu

Importer zapewnił, że w ramach gwarancji (5 lat lub 160 000 km) wymieniał wadliwe elementy na poprawione, które miały wytrzymywać skandynawskie lato.

Producent opracował zmodernizowaną część, którą montujemy jako zamiennik. Nowa wersja ma wytrzymywać wysokie temperatury – poinformował Aalmo.

Kłopot polegał jednak na dostępności – niemiecki dostawca nie nadąża z produkcją. Efekt? Całe place wypełnione unieruchomionymi autami. Hveding zrobił zdjęcie sześciu stojących Hongqi na parkingu serwisu Trio Bilsenter w Stjørdal – wszystkie czekały na naprawę.

Hongqi E-HS9

Kolejki do serwisów i rosnące ceny

Importer przyznał, że w wakacje sytuacja była wyjątkowo trudna – brak części zbiegł się z okresem urlopowym. Naprawy odwlekały się w czasie, a właściciele zostawali bez auta.

To prawda, że zdarzały się zbyt długie oczekiwania na naprawę. Niemiecki dostawca nie miał wystarczającej liczby części – mówił Hans Petter Aalmo.

Kiedy już udało się zdobyć elementy, rachunki za wymianę były wysokie – sam koszt pracy i części sięgał kilkudziesięciu tysięcy złotych. Według norweskiego NAF-u (Norweska Federacja Samochodowa) to absolutnie niedopuszczalne, że auto przeznaczone na globalny rynek nie radzi sobie z 30-stopniowym upałem.

Części samochodowe muszą wytrzymywać norweskie lato. 30 stopni to żadna ekstremalna temperatura w porównaniu z resztą świata – skomentował Audun Bergerud, techniczny konsultant NAF.

Hongqi w ogniu krytyki – problem nie tylko w Norwegii

Do krytyków dołączyli też inni użytkownicy. Paweł Barwasny opublikował zdjęcie swojego E-HS9 na lawecie w Polsce.

Kupno tego samochodu to największy błąd, jaki kiedykolwiek popełniłem – napisał właściciel na grupie dla posiadaczy Hongqi w Norwegii.

Importer próbował gasić krytykę, podkreślając, że problem dotyczy głównie wersji „executive” z zawieszeniem pneumatycznym i że poprawione części będą montowane w ramach gwarancji. Jednak pozostawało pytanie, jak wielu właścicieli zraziło się do chińskiej marki po miesiącach czekania i wydatkach sięgających nawet 45 000 zł za jedną naprawę.

Nie tylko Hongqi – zawieszenie pneumatyczne bywa zdradliwe

Warto zauważyć, że podobne kłopoty z pneumatycznym zawieszeniem mieli również właściciele Tesli Model S i Model X. System, który teoretycznie poprawia komfort i daje możliwość obniżania auta przy dużych prędkościach czy podnoszenia na nierównym terenie, w praktyce okazał się piętą achillesową dla wielu producentów.

Przypomnijmy, że Hongqi szykuje się właśnie do restartu na polskim rynku. Tym razem zaoferuje spalinowe SUV-y i limuzyny.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl