MotoGuru.pl

Horrendalne koszty produkcji we włoskich fabrykach Fiata

Szef nowo powstałego koncernu Stellantis ostrzega, że koszty produkcji we włoskich fabrykach FCA są nawet czterokrotnie wyższe niż w fabrykach PSA, ulokowanych we Francji i w Hiszpanii. Houston mamy problem!

Stellantis to jeden z największych koncernów motoryzacyjnych świata. Oficjalnie powołano go na początku 2021 roku. Powstał z połączenia włosko-amerykańskiego FCA, do którego należały m.in. marki Alfa Romeo, Chrysler, Fiat, Jeep czy Maserati oraz francuskiego PSA – Citroen, DS, Opel i Peugeot. Obecnie trwają pracę zmierzające do pełnej konsolidacji obu koncernów – zarówno na szczeblu zarządzania, technologicznym, jak i produkcyjnym.

Jak donosi Automotive News Europe, w zeszłym tygodniu doszło do spotkania szefa koncernu Stellantis – Carlosa Tavaresa – z przedstawicielami związków zawodowych w dwóch byłych fabrykach koncernu FCA z okolic Turynu. Rozmowy dotyczyły konieczności poprawy konkurencyjności i zmniejszenia kosztów produkcji we włoskich zakładach, które dla podobnego modelu bywają aż czterokrotnie większe niż we Francji i w Hiszpanii. Oliwy do ognia dodaje fakt, że często wytworzone w nich samochody nie sprzedają się w zadowalających ilościach.

Tavares w bardzo krótkim czasie od objęcia fotela prezesa przywrócił rentowność PSA.

1400 wobec 6000 euro!

Podczas spotkania Portugalczyk posłużył się kilkoma konkretnymi przykładami samochodów i ich kosztów produkcji. I tak: wytworzenie Maserati Levante (duży SUV) fabrykę FCA w Mirafiori kosztuje 3300 euro, ale oparte na tych samych podzespołach Maserati Ghibli i Quattroporte, tyle że składane w innych zakładach (Officine Giovanni Agnelli w Grugliasco), to już wydatek 6000 euro.

Wyprodukowanie Maserati Ghibli kosztuje astronomiczne pieniądze.

Dla porównania koszt zbudowania podobnej wielkości samochodów we Francji wyniósłby… 1400 euro. Akurat tyle trzeba zapłacić za złożenie DS 7 Crossbacka, a więc SUV-a o podobnych do Levante gabarytach, choć znacznie mniej luksusowego i o połowę tańszego w zakupie.

Z kolei wyprodukowanie (w innej części ogromnego kompleksu w Mirafiori) debiutującego w zeszłym roku, malutkiego i w pełni elektrycznego Fiata 500 to wydatek 1200 euro. O 700 euro mniej kosztuje zbudowanie o pół metra dłuższego Opla Corsy-e (także elektrycznego), wytwarzanego w zakładzie PSA w hiszpańskiej Saragossie.

Co kryje się pod pojęciem „kosztów produkcji”?

Na koszty produkcji składają się przede wszystkim robocizna, amortyzacja kosztów badań i rozwoju, oprzyrządowanie i struktura zakładu oraz zużycie energii. Według ekspertów z branży motoryzacyjnej stanowią one około 20% kosztów związanych z wytwarzaniem samochodów wielkoseryjnych i do 35% w przypadku drogich, produkowanych w stosunkowo niedużych ilościach aut luksusowych.

Co dalej? Dobra informacja brzmi: Tavares zapowiedział, że nie zamknie żadnych zakładów we Włoszech. Zła: związki zawodowe obawiają się, że po pełnej fuzji FCA i PSA może dojść do licznych zwolnień.

Na szczęście, podobnych problemów najprawdopodobniej uniknie polski zakład Stellantis w Tychach. Nie dość, że szykuje się on do produkcji trzech zupełnie nowych modeli, to jeszcze jest pierwszą fabryką koncernu, w której obok siebie będą wytwarzane auta powstające na podzespołach FCA oraz PSA (na nowej linii montażowej).