Na salonie motoryzacyjnym w Monachium firma Horse, wspierana przez Renault, Geely i Aramco, pokazała rozwiązanie, które może namieszać na rynku elektryków. To modułowy range extender C15 – spalinowy generator prądu wielkości walizki, który można łatwo zamontować w samochodach BEV. To nowy sposób, aby wydłużyć zasięg i dać drugie życie platformom, które dotąd były czysto elektryczne.
Silnik, który mieści się w walizce
Horse zaprezentowało dwa warianty jednostki C15. Podstawowa to wolnossący, 1,5-litrowy czterocylindrowy silnik o mocy 128 KM, zintegrowany z generatorem i inwerterem. Całość ma wymiary walizki i można ją zamontować zarówno w przednim schowku, jak i z tyłu auta – w pionie lub poziomie. Dla większych modeli z segmentu D oraz aut dostawczych przygotowano wariant turbodoładowany o mocy 219 KM. 
Paliwo i zgodność z normami
Silniki C15 zaprojektowano tak, aby mogły pracować nie tylko na benzynie, ale też na paliwach syntetycznych oraz mieszankach etanolu i metanolu. Przedstawiciele firmy twierdzą, że jednostki te są już zgodne z nadchodzącymi normami Euro 7, co daje im przewagę w obliczu regulacji, które od 2025 roku będą wywierać presję na producentów.
Nie napędza kół, tylko ładuje baterię
C15 nie przekazuje momentu obrotowego bezpośrednio na koła. Jego zadaniem jest praca w optymalnym zakresie obrotów i wytwarzanie energii elektrycznej dla akumulatora trakcyjnego. Dzięki temu silnik nie musi zmagać się z typowymi dla klasycznych silników spalinowych problemami NVH (hałas, wibracje, szorstkość), ponieważ działa w przewidywalnych i kontrolowanych warunkach.
Nowa kategoria napędu
Jak podkreślił Matias Giannini, prezes Horse:
Samochody z wydłużonym zasięgiem to najszybciej rosnąca kategoria napędów w wielu krajach. Rozwiązanie C15 daje producentom prosty i opłacalny sposób na przekształcenie ich platform BEV w pojazdy typu REEV. Widzimy, że popyt na takie auta będzie rósł.
Dzięki temu C15 może stać się interesującą propozycją dla marek, które nie chcą porzucać istniejących platform elektrycznych, a jednocześnie chcą zaoferować klientom więcej swobody i mniej stresu związanego z ładowaniem. 
Kontekst rynkowy i wyzwania
Sceptycy zastanawiają się, czy jakakolwiek firma zdecyduje się faktycznie przerabiać „od podstaw zaprojektowane” pojazdy BEV na konstrukcje z dodatkowym generatorem. Wątpliwości budzi też sama moc – 128 KM wydaje się być przesadą, skoro przeciętny samochód w trasie potrzebuje znacznie mniej energii do utrzymania stałej prędkości. Jednak takie rozwiązanie zapewnia zapas, większą elastyczność i pozwala na obsługę bardziej wymagających modeli. 
Strategiczny układ sił
Fakt, że za projektem stoi sojusz Renault, Geely i Aramco, wskazuje, iż nie jest to niszowa ciekawostka, lecz poważny krok w stronę hybrydowych kompromisów nowej ery. Silnik w walizce brzmi jak żart z epoki „samochodów bez koni”, ale w praktyce może okazać się kluczowym elementem przejściowym między pełną elektryfikacją a końcówką ery paliw płynnych.









