Hyundai Elexio: chiński elektryk, który wjedzie do Australii i uderzy w Teslę

Hyundai oficjalnie potwierdził, że jego nowy elektryczny SUV – Elexio – trafi do sprzedaży w Australii już w przyszłym roku. Model, opracowany wspólnie z chińskim koncernem BAIC, ma wypełnić lukę między Koną EV a Ioniqiem 5 i stanąć naprzeciwko takich rywali jak Tesla Model Y czy BYD Sealion 7. To odważny ruch – po raz pierwszy Hyundai wprowadza do Zachodniego świata samochód stworzony w ramach chińskiego joint venture.
Chińska współpraca z globalnymi ambicjami
Gdy Hyundai zaprezentował Elexio – elektrycznego SUV-a opracowanego wspólnie z BAIC – większość obserwatorów uznała, że będzie to projekt przeznaczony wyłącznie na rynek chiński. Wydawało się to logiczne: tego typu kooperacje najczęściej kończą się lokalnymi modelami, które nigdy nie opuszczają Państwa Środka. Jednak koreański producent zaskoczył, potwierdzając ekspansję na rynek australijski. Elexio w Australii ma uplasować się pomiędzy mniejszym Hyundaiem Kona Electric a większym Ioniqiem 5. Z marketingowego punktu widzenia to sprytny manewr – Koreańczycy celują w jeden z najbardziej dynamicznie rosnących segmentów w Australii, czyli średniej wielkości SUV-y elektryczne.
Platforma E-GMP i solidne parametry
Pod względem technicznym Elexio opiera się na dobrze znanej platformie E-GMP, z której korzystają m.in. Kia EV6, Genesis GV60 oraz Hyundai Ioniq 5. Samochód wyposażono w pojedynczy akumulator o pojemności 88,1 kWh. Według danych z rynku chińskiego jego zasięg sięga 722 km (według lokalnych norm), natomiast w bardziej rygorystycznym cyklu WLTP producent deklaruje ponad 500 km. Czas ładowania od 30 do 80% wynosi około 27 minut – nieco dłużej niż w przypadku Ioniqa 5, który uzupełnia energię od 10 do 80% w zaledwie 18 minut. Mimo to, jak na klasę średnich SUV-ów elektrycznych, wynik wciąż jest przyzwoity.
Trzy warianty napędu
Australijska gama Elexio obejmie trzy wersje:
- podstawową z jednym silnikiem i standardowym zasięgiem,
- wersję z jednym silnikiem i powiększonym akumulatorem,
- oraz topową odmianę z napędem na cztery koła (AWD).
Obie odmiany z napędem na przód mają silnik o mocy 160 kW (218 KM), natomiast wariant AWD dysponuje około 230 kW (313 KM). To bardzo podobne wartości jak w spokrewnionej Kii EV5, co nie jest przypadkiem – oba modele dzielą techniczne DNA.
Wnętrze inspirowane Chinami
Kabina Elexio wyraźnie zdradza chińskie wpływy stylistyczne – jednak w pozytywnym sensie. Cały kokpit zdominowany został przez 27-calowy panoramiczny panel, który łączy główny ekran systemu multimedialnego z osobnym wyświetlaczem dla pasażera. Przed kierowcą znalazł się mniejszy ekran osadzony nisko, tuż pod szybą, a w konsoli środkowej umieszczono podwójne bezprzewodowe ładowarki do smartfonów. System audio dostarcza Bose i składa się z ośmiu głośników. Hyundai całkowicie zrezygnował z fizycznych przycisków, idąc w stronę trendu znanego z chińskich i amerykańskich konkurentów.
Cel: Tesla Model Y
Elexio jest pozycjonowany jako bezpośredni rywal dla Tesli Model Y oraz BYD Sealion 7. Hyundai nie ukrywa, że celuje w klientów szukających czegoś pomiędzy przystępnością a zaawansowaniem technologicznym. Koreański producent zamierza wykorzystać fakt, że chińskie SUV-y elektryczne zyskują w Australii na popularności – i że wielu kierowców wciąż nie ma do nich pełnego zaufania. W tej niszy Elexio może stać się atrakcyjną alternatywą – marką globalną, ale korzystającą z chińskich technologii i podzespołów.
Cena: nie tak tanio jak w Chinach
W Chinach Elexio kosztuje od 119 800 do 149 800 juanów, co po przeliczeniu daje od około 61 900 do 77 400 zł. Kusi? Owszem, ale te kwoty nigdy nie przetrwają kontaktu z rzeczywistością poza granicami Państwa Środka. Hyundai nie ujawnił jeszcze australijskiego cennika, ale lokalne media sugerują, że cena wyniesie między 55 000 a 65 000 dolarów australijskich, czyli w przeliczeniu od ok. 202 000 do 239 000 zł. To pozycjonowałoby Elexio dokładnie w środku segmentu – między Teslą Model Y a Kiią EV5.
Nowy gracz na dojrzałym rynku
Australijski rynek elektryków dojrzewa błyskawicznie. Z jednej strony rośnie udział chińskich marek takich jak BYD, MG czy Chery, z drugiej – tradycyjni producenci jak Hyundai, Kia czy Tesla próbują utrzymać udział, rozszerzając ofertę. Elexio nie tylko poszerza portfolio Hyundaia, ale też testuje grunt pod kolejne modele opracowane w Chinach z myślą o globalnym eksporcie. Jeśli projekt okaże się sukcesem, można spodziewać się kolejnych podobnych inicjatyw – nie tylko w Australii, ale i w Europie.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Ferrari szykuje ostrzejsze Purosangue. V12 zostaje, a zawieszenie ma dostać wyraźny szlif

Subaru WRX Club Spec Evo wraca do korzeni. Jest wielkie skrzydło, manual i tylko 75 sztuk

Rivian R2 z przecieku. Na start 57 990 dolarów, tańsze wersje później

Nowe Audi A6L ma wymiary niemal A8. To propozycja dla Chin

































