Hyundai stawia na EREV-y z zasięgiem 1 000 km i nowe baterie – plan do 2030 roku

Tomasz Nowak

Tomasz Nowak

Hyundai Motor ogłosił swój najnowszy plan rozwoju i trzeba przyznać – nie bawi się w półśrodki. Koncern zapowiedział najbardziej ambitną w historii strategię wzrostu, która zakłada sprzedaż aż 5,5 mln aut rocznie do 2030 roku. Kluczową rolę mają odegrać auta elektryczne, hybrydy i nowa kategoria EREV z zasięgiem ponad 1 000 km. Do tego dochodzą lepsze baterie, oprogramowanie definiujące samochody i dalsze inwestycje w wodór.

Hyundai celuje w 5,5 mln aut rocznie

Hyundai przedstawił średnioterminowe cele, które można nazwać mocnym pokazem siły. Do 2030 roku chce sprzedawać 5,5 miliona pojazdów rocznie, z czego aż 60% – czyli około 3,3 miliona sztuk – mają stanowić samochody zelektryfikowane. Największą rolę odegrają rynki Ameryki Północnej, Europy i Korei Południowej. Wyraźnie widać też, że Hyundai nie ma zamiaru rzucać się na Chiny, które są najbardziej konkurencyjnym rynkiem w dziedzinie elektromobilności.

Rozszerzenie gamy hybryd i nowe elektryki

Koncern zapowiedział, że do 2030 roku rozszerzy ofertę hybryd do ponad 18 modeli. To jasny sygnał, że nie zamierza stawiać wyłącznie na czyste elektryki. W gamie BEV znajdzie się m.in. Hyundai Ioniq 3 przygotowany specjalnie dla Europy, pierwszy elektryczny model zaprojektowany dla Indii oraz produkowane w Chinach SUV Elexio i sedan klasy C, które trafią także na eksport.

EREV – elektryk z dodatkowym zasięgiem

Prawdziwym przełomem w ofercie ma być jednak zapowiedź pierwszego EREV (Electric Range Extender Vehicle), czyli elektryka z „przedłużaczem zasięgu”. Hyundai ogłosił, że auto zadebiutuje w 2027 roku. Samochód będzie wyposażony w wydajne baterie i mocne silniki, które mają zapewniać wrażenia z jazdy typowe dla pełnego BEV-a. Najważniejszy punkt to zasięg: 600 mil (966 km) według cyklu EPA, co w europejskim WLTP oznacza przekroczenie bariery 1000 km.

Firma Hyundai podkreśliła, że EREV zapewni pełną moc samochodu elektrycznego przy połowie typowej pojemności baterii.

Nowa generacja baterii

Hyundai mocno inwestuje w rozwój własnych akumulatorów. Zapowiedział, że do 2027 roku wprowadzi ogniwa z topową technologią. Plany obejmują:

  • redukcję kosztów produkcji baterii o 30%
  • wzrost gęstości energii o 15%
  • skrócenie czasu ładowania o 15%

Co więcej, analiza ponad 50 000 egzemplarzy Hyundaia Ioniqa 5 pokazała, że większość z nich po kilku latach eksploatacji nadal dysponuje powyżej 90% pierwotnej pojemności. To istotny argument w dyskusji o trwałości baterii.

Samochody definiowane programowo

Kolejnym filarem planu jest przyspieszenie transformacji w kierunku tzw. SDV, czyli aut definiowanych przez oprogramowanie. Hyundai pracuje nad własnym systemem operacyjnym o nazwie Pleos, który umożliwi bardziej zaawansowane aktualizacje OTA. Do tego dochodzi wsparcie sztucznej inteligencji – zarówno w obszarze autonomicznej jazdy, jak i interakcji głosowej oraz zarządzania flotą.

Hyundai ogłosił, że AI stanie się kluczowym elementem obsługi pojazdów przyszłości.

Wodór wciąż na radarze

Choć świat coraz częściej traktuje wodór jako ślepą uliczkę dla aut osobowych, Hyundai nie odpuszcza. Firma kontynuuje rozwój ogniw paliwowych nowej generacji, tym razem skupiając się głównie na sektorze pojazdów komercyjnych. To strategiczny kierunek, bo ciężarówki i autobusy rzeczywiście mogą skorzystać z wodoru tam, gdzie baterie mają ograniczenia. Hyundai rozłożył karty na stół i pokazał, że nie zamierza ograniczać się do jednej technologii. Będzie rozwijać hybrydy, pełne elektryki, auta z przedłużaczem zasięgu, a nawet wodór. Do tego dochodzi nowa generacja baterii i oprogramowanie. Strategia wydaje się spójna – pytanie tylko, czy rynek kupi aż 5,5 miliona aut rocznie.

Do tego dochodzi nowa generacja baterii i oprogramowaniesoftware.

O autorze

Tomasz Nowak

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech (a czasem dwóch) kołach. Od 2018 roku działam jako dziennikarz motoryzacyjny – publikowałem m.in. na łamach portalu ForzaItalia.pl. W swoich materiałach łączę obiektyw aparatu z twardą analizą wrażeń z jazdy. Poza realnymi trasami od ponad dekady rozwijam swoje umiejętności w simracingu. Dzisiaj korzystam z czołowych symulatorów, w tym iRacing, Assetto Corsa Competizione, Assetto Corsa EVO czy Le Mans Ultimate.

© 2026 MotoGuru.pl