Hyundai Tucson objęty akcją serwisową. Istnieje ryzyko pożaru

Hyundai ma dla części właścicieli Tucsona komunikat z gatunku tych, które brzmią jak żart, dopóki nie przypomnisz sobie, że chodzi o ogień. Producent wzywa do serwisu ponad 51 tysięcy aut z roczników 2022–2024 wyposażonych w opcjonalny pakiet holowniczy, bo drobny problem z wiązką elektryczną może skończyć się zwarciem, a w najgorszym scenariuszu – pożarem. Co ciekawe, firma pozwala dalej jeździć, ale sugeruje parkowanie z dala od budynków.
W Tucson w Arizonie w grudniu potrafi być przyjemne 18°C, ale w niektórych Tucsonach temperatura „z tyłu” może zrobić się zdecydowanie mniej przyjemna, jeśli dojdzie do zwarcia w instalacji haka.
Co jest problemem i które auta dotyczą akcji
Akcja serwisowa obejmuje 51 587 egzemplarzy Hyundai Tucson wyprodukowanych dla roczników 2022–2024, które mają fabrycznie doposażony zestaw do holowania. Źródłem kłopotów jest wiązka elektryczna instalacji przyczepy, a konkretnie sposób jej poprowadzenia i mocowania w miejscu, gdzie istnieje realne ryzyko dostania się wody. Jeśli wilgoć dostanie się do modułu sterującego wiązki (modułu odpowiedzialnego za obsługę instalacji haka), może dojść do zwarcia. A zwarcie w samochodzie to potencjalny początek dużo większego problemu.
Dwa scenariusze: od irytacji po realne zagrożenie
Producent wskazuje, że skutki mogą być różne. W „lżejszym” wariancie pojawiają się problemy z oświetleniem:
- niesprawne światła przyczepy,
- niesprawne światła stopu pojazdu.
To już samo w sobie jest proszeniem się o kłopoty, bo kierowca z tyłu może nie zauważyć hamowania. Drugi wariant jest poważniejszy: zwarcie może spowodować nagrzewanie i uszkodzenie elementów wiązki, co zwiększa ryzyko pożaru w obrębie instalacji. I właśnie dlatego Hyundai poza „przyjedź do serwisu” dorzuca nietypową poradę dotyczącą parkowania.
Możesz jeździć, ale parkuj z głową
Hyundai dopuszcza dalszą jazdę do czasu wykonania naprawy, ale jednocześnie rekomenduje parkowanie z dala od budynków i innych struktur, dopóki serwis nie wykona działań w ramach akcji. Brzmi jak ostrożność na wyrost, jednak w temacie instalacji elektrycznej i ryzyka ognia lepiej, żeby producent przesadzał, niż żeby udawał, że problemu nie ma. Co ważne, naprawy nie ruszą „od jutra”. Najwcześniejszy termin wykonania prac serwisowych ma przypadać nie wcześniej niż w drugiej połowie lutego 2026 roku. To oznacza, że część właścicieli będzie musiała żyć z zaleceniami przez dłuższy czas.
Nie tylko auta z fabrycznym hakiem: zestawy do montażu też pod lupą
Sprawa nie kończy się na Tucsonach skonfigurowanych z pakietem holowniczym od nowości. Hyundai sprzedawał też w amerykańskich salonach 1338 zestawów wiązki do samodzielnego montażu. Właściciele aut, w których taki zestaw został dołożony, również powinni potraktować temat poważnie i sprawdzić, czy ich pojazd nie wymaga kontroli.
Tu pojawia się dodatkowy problem logistyczny: jeśli modyfikacja została wykonana poza siecią dealerską albo bez pełnej dokumentacji w systemie, trudniej jednoznacznie wskazać, które konkretnie auta mają kłopotliwą wiązkę. W praktyce oznacza to, że część kierowców będzie musiała wykazać się czujnością i samodzielnie upewnić, czy temat ich dotyczy.
Co powinien zrobić właściciel Tucsona już teraz
Bez wchodzenia w panikę, ale też bez machnięcia ręką, najrozsądniejszy zestaw działań wygląda tak:
- sprawdź, czy Twój Tucson 2022–2024 ma pakiet holowniczy lub dołożoną wiązkę haka,
- skontaktuj się z serwisem i potwierdź, czy auto jest objęte akcją oraz kiedy realnie będzie możliwa wizyta,
- do czasu wykonania prac parkuj z dala od budynków, jeśli masz taką możliwość,
- zwracaj uwagę na nietypowe zachowanie świateł stopu i oświetlenia przyczepy.
Hyundai w ostatnich miesiącach mierzył się z kilkoma tematami wokół wiązek i osprzętu elektrycznego w różnych modelach. Ten przypadek pokazuje klasykę gatunku: mały „chochlik” w kablach potrafi urosnąć do problemu, który zmienia codzienne nawyki, włącznie z tym, gdzie zostawiasz auto na noc.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



