Influencerzy w podcaście zachęcali do jazdy po pijaku na Autopilocie Tesli…

W sieci ponownie rozgorzała dyskusja o tym, czym jest, a czym nie jest system Autopilot w Tesli. Powód? Internetowy influencer i standuper uznali, że oprogramowanie może pełnić rolę „kierowcy zastępczego” po alkoholu. Problem w tym, że to niebezpieczny i szkodliwy mit.Na jednym z podcastów sponsorowanych przez firmę bukmacherską gościli kucharz-youtuber Landon Bridges i komik Bert Kreischer.Obaj z entuzjazmem rozprawiali o rzekomych możliwościach Autopilota, sugerując, że wystarczy nacisnąć przycisk „Home”, by Tesla bezpiecznie dowiozła ich pod dom. Bridges powiedział:
To jest dosłownie problem. Wciskam przycisk Home, patrzę przed siebie i jestem w domu.
Cała rozmowa, przerywana kolejnymi drinkami i wulgarnymi żartami, w tym o seksie w jadącej Tesli, dobitnie pokazała, jak łatwo technologia może zostać źle zrozumiana.
Autopilot nie zastępuje kierowcy
W swoich materiałach marketingowych Tesla nieraz balansowała na granicy obietnic pełnej autonomii, jednak podstawowy Autopilot to system wspomagania, a nie samodzielny szofer. Auto potrafi utrzymywać pas ruchu i prędkość, ale wymaga stałego nadzoru. Eksperci bezpieczeństwa drogowego wielokrotnie podkreślali, że korzystanie z takich systemów pod wpływem alkoholu jest tak samo nielegalne i niebezpieczne, jak prowadzenie tradycyjnego samochodu. Opinie specjalistów ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego nie pozostawiają złudzeń:
Żaden asystent jazdy nie zwalnia kierowcy z odpowiedzialności za pojazd. Najlepszym rozwiązaniem po alkoholu jest taksówka, znajomy albo aplikacja ridesharingowa – nigdy samochód, nawet z najbardziej zaawansowanym asystentem.
Skutki błędnych wyobrażeń
Nieporozumienia wokół Autopilota Tesli nie są nowe. Firma Elona Muska musiała już mierzyć się z konsekwencjami, takimi jak przegrana w procesie o 240 mln dolarów za zbyt śmiałe twierdzenia dotyczące „samodzielnej jazdy”. Bridges i Kreischer, choć nie mieli złych intencji, powielili mit, że samochód może zastąpić kierowcę nawet w stanie nietrzeźwości. To idealny przykład, jak popkultura potrafi rozmywać granicę między reklamą a realnymi możliwościami technologii.
Jazda po alkoholu to zawsze ryzyko
Prawda jest prosta: niezależnie od marki czy poziomu automatyzacji, to kierowca odpowiada za pojazd. Autopilot Tesli – podobnie jak systemy innych producentów – ma za zadanie wspierać, a nie zastępować.
Wnioski? Tesla co prawda może pochwalić się swoimi innowacjami, ale funkcja Autopilota nie jest ani kierowcą zastępczym, ani gwarantem bezpieczeństwa dla nietrzeźwych. Wiara w to, to nie tylko naiwność, ale potencjalnie realne zagrożenie na drodze.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Mercedes postawi na polecenia zespołowe? Hamilton depcze po piętach

SEAT Ibiza 2027 wyceniony w Polsce. Leasing od 232 zł/msc

Maserati podkręca GranTurismo i GranCabrio. V6 Nettuno zostaje, Folgore też nie znika

Nowy elektryk Dacii zachowa znaną nazwę. Otrzyma jednak inne podstawy techniczne



