⏱️ 2 min.

Influencerzy w podcaście zachęcali do jazdy po pijaku na Autopilocie Tesli…

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

16-09-2025 13:09
Tesla Autopilot jako „kierowca zastępczy”? Absurd z podcastu

W sieci ponownie rozgorzała dyskusja o tym, czym jest, a czym nie jest system Autopilot w Tesli. Powód? Internetowy influencer i standuper uznali, że oprogramowanie może pełnić rolę „kierowcy zastępczego” po alkoholu. Problem w tym, że to niebezpieczny i szkodliwy mit.Na jednym z podcastów sponsorowanych przez firmę bukmacherską gościli kucharz-youtuber Landon Bridges i komik Bert Kreischer.Obaj z entuzjazmem rozprawiali o rzekomych możliwościach Autopilota, sugerując, że wystarczy nacisnąć przycisk „Home”, by Tesla bezpiecznie dowiozła ich pod dom. Bridges powiedział:

To jest dosłownie problem. Wciskam przycisk Home, patrzę przed siebie i jestem w domu.

Cała rozmowa, przerywana kolejnymi drinkami i wulgarnymi żartami, w tym o seksie w jadącej Tesli, dobitnie pokazała, jak łatwo technologia może zostać źle zrozumiana.

Autopilot nie zastępuje kierowcy

W swoich materiałach marketingowych Tesla nieraz balansowała na granicy obietnic pełnej autonomii, jednak podstawowy Autopilot to system wspomagania, a nie samodzielny szofer. Auto potrafi utrzymywać pas ruchu i prędkość, ale wymaga stałego nadzoru. Eksperci bezpieczeństwa drogowego wielokrotnie podkreślali, że korzystanie z takich systemów pod wpływem alkoholu jest tak samo nielegalne i niebezpieczne, jak prowadzenie tradycyjnego samochodu. Opinie specjalistów ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego nie pozostawiają złudzeń:

Żaden asystent jazdy nie zwalnia kierowcy z odpowiedzialności za pojazd. Najlepszym rozwiązaniem po alkoholu jest taksówka, znajomy albo aplikacja ridesharingowa – nigdy samochód, nawet z najbardziej zaawansowanym asystentem.

Skutki błędnych wyobrażeń

Nieporozumienia wokół Autopilota Tesli nie są nowe. Firma Elona Muska musiała już mierzyć się z konsekwencjami, takimi jak przegrana w procesie o 240 mln dolarów za zbyt śmiałe twierdzenia dotyczące „samodzielnej jazdy”. Bridges i Kreischer, choć nie mieli złych intencji, powielili mit, że samochód może zastąpić kierowcę nawet w stanie nietrzeźwości. To idealny przykład, jak popkultura potrafi rozmywać granicę między reklamą a realnymi możliwościami technologii.

Jazda po alkoholu to zawsze ryzyko

Prawda jest prosta: niezależnie od marki czy poziomu automatyzacji, to kierowca odpowiada za pojazd. Autopilot Tesli – podobnie jak systemy innych producentów – ma za zadanie wspierać, a nie zastępować.

Wnioski? Tesla co prawda może pochwalić się swoimi innowacjami, ale funkcja Autopilota nie jest ani kierowcą zastępczym, ani gwarantem bezpieczeństwa dla nietrzeźwych. Wiara w to, to nie tylko naiwność, ale potencjalnie realne zagrożenie na drodze.

Nieporozumienia dotyczącewokół Autopilota Tesli nie są niczymnowymnowe.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Redaktor
Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl