MotoGuru.pl

IONIQ 5 – pierwszy model nowej submarki Hyundaia. Z imponująco szybkim ładowaniem

Hyundai za jednym zamachem zaprezentował nowe auto i zupełnie nową submarkę. Oto IONIQ 5, który wyróżnia się licznymi innowacjami. Jakimi? Sprawdźcie!

Najnowszy model nie jest pierwszym w pełni elektrycznym autem Hyundaia. Takie już jeżdżą po drogach, na szczycie z bardzo wydajną Koną Electric z akumulatorem o pojemności 64 kWh. Przy dobrej pogodzie użytkownicy tego pojazdu są w stanie pokonać nim dystans z Warszawy do Krakowa, i to nie ślamazarnym tempem, a jadąc zgodnie z maksymalnymi prędkościami obowiązującymi na danych rodzajach dróg.

Rozstaw osi IONIQ-a 5 to imponujące 3 metry.

„Piątka” jest jednak pierwszym modelem Koreańczyków, zaprojektowanym od A do Z jako elektryk. Jej najważniejszy element to zupełnie nowa platforma o nazwie E-GMP, przeznaczona dla przyszłej rodziny aut na prąd. To odpowiednik MEB koncernu Volkswagen, w które Niemcy wpompowali miliardy euro.

Aż 3-metrowy rozstaw osi

Akumulatory, co typowe dla elektryków, umieszczono pomiędzy osiami, które w „piątce” zostały oddalone od siebie aż o… 3 m! To poziom typowy dla samochodów pokroju Mercedesa klasy S i spółki. A więc sporo dłuższych niż należący do klasy średniej IONIQ, mierzący 463,5 cm długości, 189 cm szerokości oraz 160,5 wysokości.

IONIQ 5 ma mieć napęd na tył lub na cztery koła.

Takie wymiary obiecują dużą przestrzeń w kabinie, w której znalazły się wyjątkowa, ruchoma konsola środkowa (można ją cofnąć o 14 cm) oraz zupełnie płaska podłoga. I widać to na zdjęciach – odległość pomiędzy oboma rzędami zdecydowanie wyrasta poza klasowe standardy. Swoje trzy grosze do przestrzeni dorzucają też fotele o mniejszej o 30% grubości niż w innych samochodach.

Liczne elementy kabiny wykonano z ekologicznych materiałów.

Co istotne, wiele elementów kabiny – siedzenia, podsufitka, tapicerka drzwi, podłoga i podłokietnik – zostało wykonane z materiałów pozyskiwanych w zrównoważony sposób. Powstały więc m.in. z przetworzonych butelek PET, przędzy naturalnej, z wełny naturalnej, skóry ekologicznej oraz zostały wykończone biofarbą zawierającą ekstrakty roślinne.

Kokpit z dwoma 12-calowymi ekranami, z których centralny jest dotykowy i pełni funkcję systemu informacyjno-rozrywkowego, okazuje się jednocześnie nowoczesny, prosty i na swój sposób spartański. Dodatkowe informacje kierowcy przekazuje ekran head-up, wykorzystujący rozszerzoną rzeczywistość. Co to oznacza? Na przykład informacje o konieczności skrętu wyświetlane na przedniej szybie tuż przed skrzyżowaniem.

Skromnie i nowocześnie – kokpit z dwoma ekranami.

Auto, które według Koreańczyków nawiązuje do modelu Pony – pierwszego w historii Hyundaia – wyróżnia się nie tylko bardzo czystymi liniami nadwozia, ale i chowanymi klamkami oraz 20-calowymi obręczami, czyli największymi w dotychczasowej historii marki z Azji.

Dwie różne pojemności akumulatora

„Piątka” oferuje wybór spośród akumulatorów o dwóch wielkościach i dwóch konfiguracji silników elektrycznych, Podstawowy wariant korzysta z baterii o pojemności 58 kWh (to zapewne moc użytkowa, ponieważ Hyundai już nas przyzwyczaił, że w taki sposób podaje pojemność akumulatorów w swoich elektrykach) i umieszczonej przy tylnej osi jednostki o mocy 170 KM (350 Nm), zapewniającej przyspieszenie do 100 km/h w czasie 8,5 s oraz prędkość maksymalną na poziomie 185 km/h (identyczna w każdej wersji).

Ten sam zestaw baterii może zostać zaprzęgnięty także do zasilania dwóch silników – po jednym przy osi – o łącznej mocy 235 KM i potężnym momencie obrotowym wynoszącym 605 Nm. Takie auto do 100 km/h rozpędza się w 6,1 s. Zasięg? Na ten temat w przypadku wariantów 58 kWh Koreańczycy na razie milczą.

Maksymalny zasięg: 470-480 km.

Nie milczą za to w odniesieniu do wersji 72,6 kWh, która ze słabszym silnikiem (218 KM, 350 Nm), zamontowanym z tyłu, do 100 km/h przyspiesza w 7,4 s, ale na jednym ładowaniu pokona dystans rzędu 470-480 km. I to według bliskiego rzeczywistości cyklu WLTP.

Odmiana AWD ma dwa silniki o łącznej mocy 306 KM (605 Nm) i do 100 km/h rozpędza się w jedyne 5,2 s. Zasięg? Na razie nie jest znany.

Od 10 do 80% baterii w 18 minut!

Ładowanie to kolejna bardzo ciekawa cecha IONIQ-a. Otóż obsługuje on zarówno infrastrukturę o napięciu 400, jak i 800V, bez potrzeby stosowania dodatkowych komponentów lub adapterów. Ta zupełnie nowa, opatentowana przez Hyundaia technologia, wykorzystuje silnik i falownik w celu zwiększenia napięcia z 400 V do 800 V, by zapewnić stabilne ładowanie.

IONIQ przyjmie prąd o imponującej mocy 350 kW.

Najbardziej w „piątce” imponuje szybkość ładowania. Dzięki zdolności przyjęcia niebywałych 350 kW – dla porównania Porsche Taycan może pochłonąć 270 kWh – wystarczy 5 minut (przy odpowiednio mocnej ładowarce), aby uzupełnić zasięg o 100 km. Z kolei w zakresie od 10 do 80% koreańskie auto może zostać naładowane w zaledwie 18 minut. Czyli w czasie, w jakim pochłoniecie duży zestaw z McDonalds’a. No chyba że jesteście wyjątkowo głodni…

Jakby tego było mało, IONIQ, dzięki funkcji V2L, wspiera inne urządzenia, umożliwiając swobodne używanie lub ładowanie dowolnych sprzętów elektrycznych, takich jak rowery, skutery czy sprzęt kempingowy (w ruchu lub stacjonarnie). Dostarcza ona prąd o mocy 3,6 kW (w zwykłym gniazdku domowym: 2,3 kW) za pomocą dwóch portów.

Port pod siedzeniem umożliwia ładowanie różnych urządzeń elektrycznych.

Pierwszy znajduje się pod tylnymi siedzeniami, natomiast drugi – na zewnątrz pojazdu (pamiętajcie, aby nie próbować korzystać z niego w czasie jazdy). Co istotne, zapewnia on zasilanie nawet, jeśli auto jest wyłączone.

Wysoki poziom bezpieczeństwa

Kierowcę na bieżąco wspiera pakiet zaawansowanych systemów wspomagających, wśród których należy wymienić asystenta jazdy autostradowej na drugim poziomie autonomiczności oraz takie układy jak: unikanie kolizji czołowych (FCA), monitorowanie martwego pola (BCA), inteligentny asystent ograniczeń prędkości (ISLA), monitorowanie uwagi kierowcy (DAW) czy asystent świateł drogowych (HBA).

I jeszcze jedno – IONIQ uciągnie przyczepę o masie do 1600 kg, a w wybranych regionach dostępny będzie jeszcze w pierwszej połowie bieżącego roku.