⏱️ 3 min.

Isdera L’Aquila – powrót najbardziej tajemniczej marki sportowych aut lat 80.

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

11-10-2025 10:10
Isdera L’Aquila – powrót najbardziej tajemniczej marki sportowych aut lat 80.
Źródło: Slightly-imposible / Reddit

Isdera, jedna z najbardziej enigmatycznych marek sportowych samochodów lat 80. i 90., niepostrzeżenie wróciła do życia. Bez wielkich zapowiedzi, bez medialnej burzy i bez żadnej promocji na własnej stronie internetowej – po prostu pojawiła się. I to z nowym modelem: niebieskim coupe o nazwie L’Aquila, które dla wtajemniczonych brzmi jak echo czasów Commendatore 112i, jednego z najbardziej nieuchwytnych superaut w historii.

Inżynier Porsche w roli głównej

Założycielem Isdery był były inżynier Porsche, który postanowił zbudować coś zupełnie innego niż jego dawny pracodawca. W latach 80. firma zasłynęła z odważnych projektów zasilanych silnikami Mercedesa, takich jak Imperator 108i czy futurystyczny Commendatore 112i – supersamochód przypominający pocisk, który miał wprowadzić Isderę do produkcyjnego świata. Nie udało się – powstał tylko jeden egzemplarz, ale wystarczył, by marka obrosła legendą. Przez kolejne dekady Isdera balansowała na granicy istnienia. Oficjalnie nie zniknęła, ale też niczego nie produkowała. Można powiedzieć, że przetrwała w stanie letargu (pół-śmierci), dopóki nie została przejęta przez chiński startup zajmujący się samochodami elektrycznymi. To właśnie wtedy pojawiła się próba jej reaktywacji.

Nawiązanie do Commendatore GT

Nowy samochód, który przypadkowo wypatrzył użytkownik Reddita o pseudonimie „Slightly-imposible”, wygląda niczym połączenie włoskiego stylu i koreańskiego minimalizmu. Z przodu mógłby przypominać Ferrari z drzwiami unoszonymi do góry, ale w całości jest raczej stonowany i pozbawiony ekstrawagancji dawnych modeli marki. L’Aquila nawiązuje do wcześniejszego projektu Commendatore GT – elektrycznego coupe z 2018 roku, które powstało przy współpracy z chińskim WM Motor. To właśnie ten etap rozpoczął nowy rozdział w historii Isdery, kiedy marka o niemieckich korzeniach zaczęła flirtować z elektromobilnością.

Model, o którym nic nie wiadomo

O nowym modelu wiadomo jednak zaskakująco mało. Nie podano ani mocy, ani ceny, ani nawet rodzaju napędu. Według szczątkowych informacji Isdera zamierza działać równolegle w dwóch segmentach – elektrycznym i spalinowym. Jeśli więc ktoś spodziewa się, że L’Aquila to elektryk, może się mylić – równie dobrze może to być tradycyjny samochód sportowy z silnikiem spalinowym. Przed L’Aquilą powstał jeszcze jeden koncept – Imperator Concept – inspirowany dawnymi modelami Spyder 033i i Imperator 108i. Widać w nim pewne elementy stylistyczne charakterystyczne dla Isdery, szczególnie w kształcie bocznych szyb, ale to raczej subtelne mrugnięcie okiem do fanów niż wierne odtworzenie ducha marki. Oryginalny Imperator wyglądał jak superauto z przyszłości innej planety, podczas gdy nowy projekt przypomina raczej efekt zlecenia: „zróbcie współczesną wersję Alfy Romeo SZ, ale w stylu Hyundaia”.

Czym jest Isdera współcześnie?

Nie sposób więc jednoznacznie stwierdzić, czym dziś właściwie jest Isdera. Niemiecka spółka Isdera AG ogłosiła upadłość w kwietniu, na dwa miesiące przed premierą L’Aquili w Chinach. Jednocześnie firma utrzymuje własną stronę internetową, na której przedstawia się jako biuro projektowe i inżynieryjne. Co ciekawe, witryna kończy historię marki na modelu Commendatore GT – ostatnim samochodzie, w którym uczestniczył jeszcze „oryginalny” niemiecki zespół. Nowe logo, które pojawiło się na stronie Isdera AG, jest minimalistyczne i pozbawione charakteru dawnych emblematów. Sprawia, że nieudany rebranding Cracker Barrel wygląda jak dzieło sztuki secesyjnej.

Wciąż marka dla wtajemniczonych

Isdera od zawsze była marką dla wtajemniczonych – dla tych, którzy wiedzieli, że gdzieś, w cieniu wielkich producentów, powstają niemieckie supersamochody o nieziemskim wyglądzie i mercedesowskiej duszy. Dla graczy, którzy pamiętają Need for Speed II, nazwa Commendatore 112i wciąż budzi emocje. Dziś jednak marka wydaje się cieniem samej siebie – rozbita między Niemcami a Chinami, między elektryczną przyszłością a benzynową przeszłością. Nie wiadomo, dokąd zmierza. Ale jedno jest pewne – nawet po czterech dekadach Isdera nadal potrafi zaskoczyć. Nie tym, co mówi, lecz tym, że w ogóle jeszcze mówi.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl