Władze przerwały Cavalcade Adventure po tym, jak Purosangue uderzyło w drzewo

Wystarczyła chwila przesadnej brawury, by ekskluzywny przejazd kawalkady Ferrari w Argentynie zmienił się w widowisko o zupełnie innym charakterze. Podczas Cavalcade Adventure 2025 jedna z jadących w kolumnie maszyn – Ferrari Purosangue o numerze 34 – przy prędkości około 200 km/h wypadła z drogi na trasie Siete Lagos i zatrzymała się na drzewie. Luksusowa karawana miała zachwycać, ale skończyła pod czujnym okiem służb i w atmosferze ostrej krytyki ze strony lokalnych władz.
Jak to wydarzenie promuje sam organizator, czyli Ferrari?
Na oficjalnej stronie Ferrari o Cavalcade Adventure przeczytamy:
Poza prowadzeniem, Ferrari reprezentuje niepowtarzalny styl życia. Dlatego organizujemy ekskluzywne doświadczenia podróżnicze, które pozwalają naszym klientom zanurzyć się w esencji marki. Te podróże zostały zaprojektowane tak, aby cieszyć się kultowymi trasami i zapierającymi dech w piersiach krajobrazami za kierownicą Ferrari, w połączeniu z pobytami w luksusowych hotelach, wykwintną kuchnią i starannie dobranymi aktywnościami. Pasja do Ferrari jest odczuwana na każdym kilometrze, na każdym przystanku i w każdej chwili interakcji z innymi właścicielami.
Dla miłośników prędkości i rywalizacji nasze dni torowe są wyjątkową okazją, aby poczuć moc i osiągi Ferrari w jego naturalnym środowisku: na torze. Dzięki poradom profesjonalnych kierowców i wyspecjalizowanego zespołu technicznego nasi klienci mogą poprawić swoje umiejętności jazdy i doświadczyć wyścigowego DNA Ferrari w bezpiecznym i kontrolowanym otoczeniu. Każdy dzień torowy to wyjątkowe przeżycie, w którym emocje i umiejętności łączą się w doskonałej harmonii.
Wydarzenia Cavalcade i Ferrari Tribute stanowią szczyt doświadczenia Ferrari na arenie międzynarodowej. Połączenie jazdy, kultury, gastronomii i ekskluzywności sprawia, że wydarzenia te są jednymi z najbardziej pożądanych doświadczeń przez entuzjastów Ferrari na całym świecie.
Nie sprzedajemy tylko samochodów sportowych — oferujemy naszym klientom możliwość cieszenia się niezapomnianymi doświadczeniami, które oddają esencję Ferrari. Każde wydarzenie, każda podróż i każda chwila są zaprojektowane dla tych, którzy odczuwają głęboką pasję do marki. W 2025 roku emocje i ekskluzywność zostaną wyniesione na jeszcze wyższy poziom, a my jesteśmy gotowi, aby dzielić tę przygodę z naszymi najbardziej lojalnymi klientami.
Miało być widowisko
Cavalcade Adventure 2025 to format, który Ferrari przygotowało dla swoich najbardziej wpływowych klientów – wydarzenie bez komercyjnych ambicji, służące pokazaniu miejsc o wyjątkowych walorach. Tegoroczna edycja prowadziła przez malownicze okolice Bariloche i San Martín de los Andes. Uczestniczyło w niej około 60 egzemplarzy Ferrari różnych generacji. Dla mieszkańców było to rzadkie widowisko, czego dowodem był choćby fakt, że uczniowie Instytutu Dante Alighieri wyszli na ulice z włoskimi flagami, by fetować przejazd sportowych ikon.
Organizator – jak podała sama placówka edukacyjna – przypomniał, że ideą przejazdu jest odkrywanie „terytoriów i wyjątkowości, których częścią jest Ferrari”. Problem w tym, że część kierowców potraktowała jazdy po publicznych drogach niczym na torze wyścigowym z przeszkodami w postaci wolno jadących pojazdów.
Napięcie rosło od rana: ostrzeżenia, mandaty i w końcu decyzja władz
Już od rana policja towarzyszyła konwojowi, a władze prowincji miały jasno zakomunikować zasady – bez wyprzedzania, bez popisów i bez prędkości oderwanych od warunków drogowych. Jak podkreśliła Luciana Ortiz Luna, sekretarz ds. Zarządzania Ryzykiem w Neuquén, kierowcy zignorowali te wytyczne. Ekspertka stwierdziła w rozmowie z lokalnymi mediami:
Zachowywali się naprawdę okropnie przez cały przejazd: trzeba było ich karać, wystawiać mandaty i informować organizację, że dalsze łamanie zasad zakończy imprezę.
Na kilka minut przed oficjalnym startem właściwej części przejazdu władze przerwały wydarzenie po tym, jak cztery auta oderwały się od peletonu i zaczęły poruszać się własnym tempem.
Ferrari Purosangue numer 34: 200 km/h, utrata kontroli i finał na drzewie
Białe Purosangue oznaczone numerem 34 znalazło się wśród aut, które samowolnie oderwały się od grupy. Około kilometra 1564 na drodze krajowej 237 doszło do kluczowego momentu – według relacji służb pojazd przy prędkości sięgającej 200 km/h wykonał gwałtowną zmianę toru jazdy, stracił przyczepność, przekoziołkował i wypadł z drogi. Auto zatrzymało się dopiero na drzewie. Ortiz Luna wyjaśniła później mediom szczegóły stanu zdrowia pasażerów:
Jechały nim dwie osoby, zostały przetransportowane do sanatorium w Bariloche. Ich życiu nic nie zagraża, ale obrażenia są poważne: stwierdzono uraz czaszkowy z utratą przytomności oraz zaburzenia krążeniowe u drugiego z mężczyzn.
Poszkodowani mieli 66 i 68 lat. Ich kosztowny SUV – choć samo Ferrari wystrzega się używania tego określenia w kontekście Purosangue – zakończył swoją południowoamerykańską przygodę w stanie nadającym się do dokumentacji ubezpieczeniowej.
Ferrari Cavalcalde in Bariloche (Argentina)
byu/raconmax inFerrari
Finał wydarzenia: przerwana impreza i gorzki komentarz władz
Po serii naruszeń przepisów i całkowitym braku reakcji ze strony części uczestników, prowincja zdecydowała o twardym kroku. Impreza została oficjalnie zakończona, mimo że większość aut dotarła już w okolice San Martín de los Andes. Jak podkreśliła Ortiz Luna:
Zasady ruchu obowiązują wszystkich. Mieć Ferrari nie znaczy mieć prawo do jazdy 200 kilometrów na godzinę na jakiejkolwiek drodze.
W efekcie Cavalcade Adventure 2025 zapisało się nie tylko jako egzotyczny przejazd luksusowych aut przez jedne z najpiękniejszych krajobrazów Ameryki Południowej, ale również jako lekcja o tym, że spektakl i status nie zastąpią podstawowego poszanowania bezpieczeństwa – nawet wtedy, gdy pod prawą stopą czekają setki koni mechanicznych.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Citroën C3 Aircross wyraźnie tańszy w Polsce. Promocje schodzą nawet poniżej 78 tys. zł

Te silniki robią 500 tys. km bez remontu. Nie wszystkie legendy są przesadzone

Zagato i Deus Ex Machina stworzyli wyjątkowe AGTZ Twin Tail. To ruchoma rzeźba

Kierowcy nie chcą płacić co miesiąc, ale producenci i tak zamykają ADAS za abonamentem



