⏱️ 4 min.

Jaguar I-Pace znów na celowniku: parkować na zewnątrz i ładować tylko do 90%

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

12-02-2026 12:02

Jaguar ponownie uruchamia w USA akcję serwisową dotyczącą I-Pace’a i tym razem nie ma półśrodków: właściciele mają parkować na zewnątrz, trzymać auto z dala od budynków i ładować maksymalnie do 90%. To dotyczy 2278 egzemplarzy, czyli „tylko” nieco ponad dwóch tysięcy sztuk, ale przekaz brzmi tak, jakby problem miał ambicje na więcej.

Historia I-Pace’a miała być prosta: elektryczny SUV, który w 2018 roku zebrał pochwały, a w 2019 dorzucił do gabloty tytuły World Car of the Year i European Car of the Year. Potem zaczęły się problemy z bateriami, kolejne kampanie naprawcze i nawet program wykupu w USA. I tak, to jest ten moment, w którym „elektryczna przyszłość” dostaje w pysk bardzo analogową rzeczywistością (czyli fizyką i chemią ogniw).

Co dokładnie wykryto i dlaczego wraca temat pożarów

W najnowszej akcji serwisowej chodzi o ryzyko przeciążenia termicznego powiązanego z elementem określanym jako zagięty „języczek” anody, co może prowadzić do zwarcia. Dostawca baterii, firma LG, potwierdził, że mogą istnieć też dodatkowe problemy, ale dochodzenie nadal trwa. Innymi słowy: wiadomo wystarczająco dużo, żeby zaostrzyć zalecenia dla użytkowników, ale wciąż za mało, żeby mówić o finalnym rozwiązaniu (tu akurat nikt nie udaje bohatera).

To nie pierwszy raz, gdy właściciele I-Pace słyszą „parkuj na zewnątrz”. W tle przewija się wątek trzech pożarów dotyczących aut, które wcześniej były już objęte kampanią związaną z ryzykiem zapłonu. W praktyce brzmi to jak przypomnienie, że „zrobione” nie zawsze znaczy „załatwione” (zwłaszcza w układzie napędowym, który trzyma pod podłogą bardzo gęsto upakowaną energię).

Które roczniki i ile aut obejmuje akcja?

W USA akcja dotyczy łącznie 2278 Jaguarów I-Pace. Rozkład jest konkretny:

  • 1824 sztuki to modele rocznika 2020 zbudowane od 8 kwietnia 2019 do 8 stycznia 2020.
  • 454 sztuki to modele rocznika 2021 zmontowane od 9 marca 2020 do 10 czerwca 2021.

Jaguar przekazał, że żadne z aut objętych tą kampanią nie zostało wcześniej wycofane z ruchu w ramach poprzednich działań, ani nie miało wymienionego pakietu baterii (tak jak stało się to w przypadku części innych I-Pace). To ważny szczegół, bo pokazuje, że obecna akcja nie jest „tylko kontrolą po naprawie”, ale dotyczy aut, które dotąd działały na dotychczasowych komponentach.

Zalecenia dla właścicieli: ostre, ale jasne

Jaguar zaleca podjęcie natychmiastowych środków ostrożności. Lista nie jest długa, za to brzmi jak instrukcja „na wypadek nieprzyjemności”:

  • parkowaniena zewnątrz i z dala od budynków,
  • ładowanie maksymalnie do 90%,
  • ładowanie wyłącznie wtedy, gdy auto stoi na zewnątrz.

To są zalecenia, które trudno czytać bez wyobraźni. Jednocześnie są proste i jednoznaczne, czyli dają się stosować bez doktoratu z elektromobilności (w przeciwieństwie do wielu innych „porad” krążących po internecie).

Co dostaną auta: aktualizacja i limit 90% zamiast „naprawy na gotowo”

Auta objęte kampanią mają otrzymać zaktualizowane oprogramowanie, które ograniczy maksymalny poziom naładowania do 90%. To ma być środek tymczasowy na czas prac nad trwałym rozwiązaniem. Marka podaje, że docelowa poprawka jest w przygotowaniu, ale na tym etapie kluczowe jest ograniczenie warunków, w których ryzyko może się ujawnić. To nie jest „magiczna tarcza”, tylko redukcja ekspozycji na problem (różnica jest istotna).

Wątek „powracającego” ryzyka też ma swoje tło. Jaguar ujawnił, że część egzemplarzy I-Pace z rocznika 2019, które wcześniej były wzywane do serwisu z powodu zagrożenia pożarem, została objęta kolejną akcją w 2024 roku. To miało uruchomić głębszą analizę systemu baterii, która doprowadziła bezpośrednio do obecnych działań. Czyli: ktoś zajrzał głębiej i znalazł kolejną warstwę (jak w cebuli, tylko mniej przyjemnie pachnie).

Kiedy startuje komunikacja i co z terminami

Dealerzy w USA mają zostać powiadomieni o akcji od 19 lutego. Właściciele powinni dostać oficjalną informację nie później niż 3 kwietnia. Do tego czasu zalecenia ostrożności dotyczące parkowania i ładowania mają sens „od teraz”, bo właśnie w takim tonie zostały sformułowane.

Dlaczego to boli bardziej, niż sugeruje liczba 2278

I-Pace jest jednym z tych modeli, które zaczynały z mocnym „wow”, a potem latami zbierały konsekwencje problemów wieku dziecięcego technologii (i dojrzałych kosztów napraw). Dla marki, która deklaruje mocne wejście w elektryki, kolejna kampania związana z ryzykiem pożaru baterii jest po prostu wizerunkowo niewygodna. Da się z tym żyć, ale trudno to sprzedać jako „spokojną codzienność” (zwłaszcza gdy instrukcja brzmi: budynek trzymaj z dala od auta, a nie auto z dala od budynku).

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl