Jechał 133 km/h w terenie zabudowanym, by dowieźć ciepły posiłek

Jedzenie musi być ciepłe – brzmi zapewne jedno z przykazań dostawców posiłków. Ale i tak nie tłumaczy to prędkości 133 km/h na terenie zabudowanym.
Taką właśnie prędkość rozwinął swoją Dacią pewien dostawca jedzenia, który został zatrzymany w Klikawie, położnej w województwie lubelskim. Dreszczyku tej informacji dodaje fakt, że przez wspomnianą miejscowość nie przechodzi żadna droga ekspresowa, tylko zwyczajna jednopasmówka.
Po zatrzymaniu mężczyzna tłumaczył policjantom swój pośpiech tym, że „śpieszył się, aby posiłki nie zdążyły wystygnąć”. A jak wiadomo – jedzenie musi być ciepłe. Inaczej można zapomnieć o napiwku, dostąpić konkretnego OPR-u bezpośrednio od konsumenta, albo od szefa, który odebrał kolejny telefon ze skargami.

Wspomniany jegomość oczywiście został poczęstowany 10 punktami karnymi i stracił prawo jazdy na okres trzech miesięcy, a… przy okazji możliwość wykonywania swojej pracy.
Zawsze słysząc podobną informację i widząc kierowców wiozących jedzenie oraz zasuwających na złamanie karku zastanawiamy się nad jednym. Mianowicie, czy klienta bardziej interesuje ciepłe, ale rozpieprzone jedzenie, czy też chłodniejsze, ale całe.
Oczywiście najlepiej, aby było takie i takie!
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Mercedes GLB 2026 już dostępny w Polsce. Ile kosztuje?

Alfa Romeo stawia wszystko na kompaktową ofensywę: Giulietta wraca, Giulia i Stelvio poczekają

Toyota Land Cruiser Mild-hybrid 48V już w Polsce. Cena, dane i szczegóły wersji Executive

Nowa Kia Seltos rusza na Europę. Cel? Klienci VW T-Roca



