Jeep Wrangler Whitecap. Retro w bieli, ale tylko z wyglądu

Jeep pokazał kolejną edycję specjalnąWranglera i tym razem postawił na stylistyczny ukłon w stronę przeszłości. Wrangler Whitecap to wariant, który równie dobrze mógłby nazywać się „Heritage Lite” – dużo klimatu retro, mało technicznych zmian i cena, która każe się zastanowić za co właściwie się płaci.
Kiedy Jeep zapowiedział, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy pokaże aż 12 edycji specjalnych, było jasne, że nie wszystkie będą równie spektakularne. Producent rozpoczął mocnym akcentem w postaci Wranglera Moab 392, ale Whitecap to już zupełnie inna liga. To edycja oparta wyłącznie na wyglądzie, bez ingerencji w napędy czy zawieszenie.
Styl CJ-5 i biała klasyka
Wrangler Whitecap bazuje na wersjach Sahara oraz Rubicon i stylistycznie nawiązuje do klasycznego CJ-5. Najważniejszym wyróżnikiem jest jasnobiały twardy dach, który stanowi bezpośredni hołd dla dawnych Wranglerów i modeli sprzed dekad.

Do tego dochodzi pas boczny w kolorze nadwozia z oznaczeniem „1941”, przypominającym o militarnych korzeniach marki, oraz osłona chłodnicy polakierowana na Bright White. W odmianie Rubicon Jeep dorzucił jeszcze biały pas na masce. Jeśli klient zdecyduje się na elektrycznie składany dach Sky One-Touch, również on otrzyma biały akcent.
Różnice między wersjami i kontrowersje
Wariant Rubicon idzie o krok dalej, bo może być wyposażony w lakierowane w kolorze nadwozia poszerzenia nadkoli oraz opcjonalny dach w kolorze nadwozia. I tu pojawia się zgrzyt – biały dach, będący esencją tej edycji, w takim przypadku traci sens.
Stylistycznie Whitecap przywołuje też oczywiste skojarzenia z Fordem Bronco Heritage Edition, który również łączy biały dach i osłonę chłodnicy. Rywalizacja rywalizacją, ale w tym przypadku inspiracje są aż nazbyt czytelne.
Ceny: od symbolicznych do bolesnych
Jak podał Stellantis, ceny pakietu Whitecap zależą od wersji bazowej. Najtaniej wypada Rubicon X, gdzie edycja specjalna kosztuje 495 dolarów, czyli około 1780 zł. Na standardowym Rubiconie cena rośnie do 3185 dolarów, czyli około 11 470 zł. W pakiecie są wtedy także lakierowane nadkola oraz możliwość zamówienia dachu w kolorze nadwozia.
W przypadku Sahary trzeba zapłacić 2 690 dolarów, czyli około 9690 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że w zamian dostajemy głównie naklejki i dodatki lakiernicze. Klimat retro jest wyraźny, ale trudno uciec od wrażenia, że rachunek jest wyższy niż realna zawartość pakietu.
Silniki bez niespodzianek
Wrangler Whitecap pozostaje wyłącznie pakietem stylistycznym, dlatego pod maską nie ma żadnych zmian. Klienci mogą wybrać jeden z dwóch dobrze znanych silników:
- 2.0 turbo – 274 KM i 400 Nm
- 3.6 V6 Pentastar – 289 KM i 353 Nm
To klasyczna oferta Wranglera, bez elektryfikacji, bez nowych kalibracji i bez obietnic poprawy osiągów. Whitecap ma wyglądać, a nie jeździć inaczej.
Retro klimat zamiast techniki
Wrangler Whitecap jest propozycją dla tych, którzy chcą klasycznego wyglądu bez sięgania po droższe i bardziej radykalne edycje. Ma w sobie urok dawnych Jeepów i wyraźnie odcina się wizualnie od standardowych wersji. Pytanie tylko, czy kilka białych elementów i naklejki to wystarczający argument, by wydać dodatkowe kilkanaście tysięcy złotych.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Dacia Bigster najtańsza w eksploatacji w swojej klasie według ADAC

Defender za 393 tys. dolarów, ale bez V8. Arvon pokazuje, jak daleko da się przesunąć granicę

Bugatti wskrzesiło Veyrona w ramach programu Solitaire. W16 na sterydach rozwija 1600 KM

Toyota szykuje nowe MR2. Silnik ma już gotowy, a reszta to… kilka lat cierpliwości










