⏱️ 3 min.

Jensen Interceptor wraca. Brytyjskie V8, analogowe wnętrze i cena dla koneserów

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

14-01-2026 14:01
Jensen Interceptor

Po pół wieku przerwy Jensen Interceptor wraca na drogi jako zupełnie nowy, ręcznie budowany brytyjski grand tourer z wolnossącym V8. Projekt powstał od czystej kartki, ale świadomie czerpie z ducha oryginału: długiej maski, muskularnych proporcji i jazdy „bez filtra”. Ma być luksusowo, analogowo i bardzo drogo – dokładnie tak, jak lubią kolekcjonerzy klasycznych GT.

Nowy Interceptor został stworzony przez Jensen International Automotive, firmę z siedzibą w Banbury, która od lat specjalizuje się w restaurowaniu i modernizacji historycznych Jensenów. To jednak pierwszy przypadek, gdy marka nie poprawia klasyka, lecz buduje całkowicie nowy samochód, zaprojektowany i skonstruowany od podstaw. Produkcja ruszy w przyszłym roku, a auta będą powstawać ręcznie w hrabstwie Oxfordshire. Auta mają być wytwarzane w „ultraniskich” wolumenach, co niemal automatycznie oznacza bardzo wysoką cenę. Producent nie podaje jeszcze kwot, ale skala ręcznej produkcji i pozycjonowanie sugerują poziom zarezerwowany dla wąskiego grona entuzjastów, nie dla rynku masowego.

V8 z Ameryki, ale po brytyjsku

Sercem nowego GT ma być silnik pochodzący z najnowszego Chevroleta Corvette. To 6,2-litrowe V8 o mocy 495 KM i momencie 613 Nm. Jensen International Automotive podkreśla jednak, że układ napędowy będzie „szyty na miarę”, więc finalna specyfikacja może różnić się od tej znanej z Corvetty (zakres zmian nie został ujawniony). Producent określa auto jako „ultra-wydajną” luksusową propozycję, co ma dotyczyć nie tylko osiągów, ale też charakteru jazdy. Deklarowany jest w pełni analogowy styl prowadzenia, co sugeruje ręczną skrzynię biegów i wnętrze wypełnione fizycznymi przełącznikami zamiast ekranów. To wyraźny ukłon w stronę lat 60. XX wieku, ale bez udawania klasyka.

Lekka konstrukcja i proporcje starej szkoły

Nowe GT ma korzystać z lekkiej aluminiowej ramy, zaprojektowanej z myślą o jak najlepszym stosunku mocy do masy. Dokładne dane nie są jeszcze znane, ale taki dobór materiałów wskazuje na ambicje wykraczające poza zwykły „retro-luksus”. Pierwsza oficjalna grafika zapowiada stylistykę wierną filozofii oryginału: długa maska, opadająca linia dachu i nisko osadzona sylwetka. To nie rekonstrukcja historycznego modelu, lecz nowoczesna interpretacja – znajoma w proporcjach, nowa w detalach. Dla porównania: klasyczny Jensen Interceptor z lat 1966–1976 korzystał z 6,3-litrowego V8 Chryslera, oferował ponad 250 KM i osiągał niemal 225 km/h prędkości maksymalnej. W swoim czasie był symbolem luksusowego brytyjskiego gran turismo z amerykańskim sercem – dokładnie ten motyw wraca dziś w nowej odsłonie.

Marka: to nowy rozdział, nie nostalgia

Dyrektor zarządzający David Duerden podkreśla, że celem nie było stworzenie repliki, lecz pełnoprawnego, współczesnego samochodu o brytyjskim charakterze. W oficjalnym komunikacie zaznacza, że projekt ma wynieść ideę luksusowego brytyjskiego GT na „nowe, zdecydowanie nowoczesne poziomy” i funkcjonować jako całkowicie nowy model, a nie stylistyczny hołd. Deklaracja jest ambitna; rynek zweryfikuje, czy nowy Interceptor rzeczywiście obroni się poza kręgiem entuzjastów marki.

Premiera możliwa w Goodwood

Dokładna data debiutu nie została jeszcze potwierdzona. Ponieważ jednak producent mocno akcentuje brytyjskie pochodzenie projektu, premiera podczas Goodwood Festival of Speed w lipcu wydaje się logicznym scenariuszem. To miejsce, gdzie analogowe V8 nadal brzmią jak manifest, nie anachronizm. Nowy Jensen Interceptor zapowiada się więc jako samochód z pogranicza epok: nowoczesny technicznie, archaiczny w podejściu do prowadzenia i bezwstydnie ekskluzywny. Dla jednych to anachronizm, dla innych – ostatni bastion motoryzacji bez cyfrowego kagańca.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl