MotoGuru.pl

Jeśli to twoje Ferrari F50, teraz możesz je odzyskać

Amerykańska prokuratura szuka właściciela Ferrari F50, które zostało skradzione w 2003 roku, a po 16 latach – przechwycone na granicy kanadyjskiej przez U.S. Customs and Border Protection.

F50 to bardzo rzadki supersamochód, który powstał z okazji 50-lecia istnienia Ferrari. Wytwarzano je w latach 1995-1997 i łącznie na drogi wyjechało 349 egzemplarzy tego modelu. Według założeń twórców F50 miało przenosić na ulice wrażenia typowe dla bolidów Formuły 1.

Jednym z elementów pochodzących ze świata królowej motorsportu jest choćby 4,7-litrowy, 520-konny silnik V12, pokrewny z tym, wykorzystywanym w bolidzie włoskiej marki z 1992 roku. Kolejne to płaska podłoga i dyfuzor. Ciekawostka: F50 to drugi seryjny samochód na świecie, w którym użyto tego rozwiązania. Osiągi? 3,7 s na rozpędzenie się do 100 km/h i prędkość maksymalna wynosząca 325 km/h.

4,7-litrowe V12 pochodzi z bolidu Formuły 1. Oczywiście w F50 jest znacznie mniej wysilone.

Podejrzenia celników

Takie właśnie jak opisywane powyżej auto zostało skradzione lata temu we Włoszech, by w 2019 roku trafić na granicę kanadyjsko-amerykańską. Prezentowane F50 ma przebieg około 17 000 km i obecnie jest wyceniane na 1 949 669 dolarów.

F50 miało dotrzeć do kolekcjonera samochodów na Florydzie, ale podczas odprawy celnej inspektorzy zauważyli pewne małe uchybienie. Dokładnie chodziło o to, że nity służące do zamocowania tabliczki znamionowej samochodu były pokryty czarną, smolistą substancją.

To wystarczyło, by celnicy dokładnie prześledzili historię Ferrari. Szybko okazało się, że zostało ono skradzione w 2003 roku z parkingu pod hotelem Dontello we włoskiej Imoli i… nigdy nieodzyskane. Auto należało wtedy do niejakiego Paolo Provenzi, który kupił je za 260 000 euro na około miesiąc przed kradzieżą.

F50 mierzy niecałe 4,5 m i waży 1349 kg.

Jak F50 trafiło do Kanady? To nie jest jasne. Wiadomo natomiast, że Ferrari we wrześniu 2019 roku nabył Mohammed Alsaloussi z Florydy. Auto kosztowało go 1 435 000 dolarów. Twierdzi on, że nie miał pojęcia o jego zawiłej historii. Teraz oczywiście obaj wymienieni mężczyźni chcą odzyskać czerwone Ferrari.

Długa historia

Co ciekawe, wspomniane F50 ma bardzo zawiłą historię. Pani adwokat Alessanda Piraz, reprezentująca Provenziego, mówi o nim tak:

Kiedy to się skończy, o tym czerwonym Ferrari powstanie film. Ten samochód najwyraźniej jeździł po całym świecie. Przez jakiś czas był nawet w Japonii.

Zgodnie z dokumentami sądowymi nowy właściciel, Mohammed Alsaloussi z Florydy, zarejestrował F50 na spółkę Ikonick Collections Ltd., która zajmuje się kolekcjonowaniem rzadkich samochodów. Jego adwokat Richard O’Neill twierdzi:

Nasz klient posiada wydany przez rząd USA dokument i rejestrację pojazdu. Zapłacił za to auto sprawiedliwą kwotę. Kupił je u renomowanego sprzedawcy.

Kto jest właścicielem?

W tej całej sprawie dotyczącej Ferrari jest zbyt wiele pytań i wątpliwości związanych z jego kradzieżą oraz rzekomą sprzedażą. W swojej 18-letniej odysei Ferrari miało bowiem jeszcze kilku innych właścicieli. Z tego powodu prokurator nie jest pewien czyje argumenty – czy Provenziego, czy Alsaloussiego – są w tym sporze silniejsze.

Zdjęcie: U.S. Customs and Border Protection

Dlatego rozstrzygnięciem go zajmie się sąd. Może się nawet okazać, że obie strony roszczące sobie prawo do włoskiego supersamochodu mają mniejsze argumenty niż ktoś inny lub… ty. Jeśli drogi Czytelniku jesteś w stanie udowodnić swoje roszczenia w sądzie, być może to F50 wkrótce stanie pod twoim domem.

Do tego czasu będzie przetrzymywane przez prokuraturę w Buffalo.