⏱️ 5 min.

JLR wznawia produkcję po cyberataku: pierwszy start dziś, auta w tym tygodniu

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

08-10-2025 14:10
JLR wznawia produkcję po cyberataku: pierwszy start dziś, auta w tym tygodniu

JLR zapowiedziało „kontrolowany, fazowany restart” swoich zakładów po cyberataku z 1 września, który sparaliżował całą firmę. Dziś (8 października) wróciły do pracy kluczowe węzły: fabryka silników w Wolverhampton, centrum baterii w Birmingham oraz tłocznia w Castle Bromwich, a także wybrane operacje w Halewood i Solihull. Produkcja aut ma ruszyć jeszcze w tym tygodniu – najpierw w Nitrze (Defender, Discovery), a następnie w Solihull (Range Rover, Range Rover Sport).

Co realnie ruszyło 8 października – i dlaczego to ważne

Pierwszy dzień restartu objął elementy łańcucha, które karmią całą sieć montowni JLR. Firma przywróciła działanie Wolverhampton Engine Manufacturing Centre oraz Birmingham Battery Centre, a także uruchomiła tłocznię Castle Bromwich i wybrane procesy w Halewood oraz Solihull. W Solihull do pracy wróciły lakiernia oraz logistyka, czyli sekcje, które z definicji potrafią zatkać albo odetkać cały system dostaw. JLR podkreślił, że to restart „kontrolowany i fazowany”, co oznacza, że rozruch linii będzie ograniczany, tak by nie przeciążyć niestabilnych jeszcze systemów. To mniej medialne niż „pełny gaz”, ale rozsądniejsze – zwłaszcza po sześciu tygodniach przestoju i ręcznym odkręcaniu skutków incydentu IT.

Kiedy zjadą pierwsze auta: Nitra, potem Solihull. Halewood w kolejce

JLR zapowiedział, że produkcja pojazdów ma wrócić w tym tygodniu. Harmonogram wygląda następująco:

  • Start w Nitrze (Słowacja): linie Land Rover Defender i Land Rover Discovery.
  • Potem Solihull: Range Rover i Range Rover Sport.
  • Halewood – termin pozostaje nieznany; JLR obiecało osobne komunikaty.

Fabryka w Halewood buduje obecnie Range Rovera Evoque oraz Discovery Sporta i jest w trakcie przebudowy w ramach projektu o wartości 500 mln funtów, przygotowującego ją do montażu nadchodzących elektryków JLR. Mowa o ~2,45 mld zł inwestycji.

„Tydzień ważnych powrotów” – co powiedział prezes JLR

Prezes Adrian Mardell podsumował skalę operacji i nastroje w firmie. Jak podkreślił, do pracy wróciły najpierw węzły napędowe, a zaraz po nich – montownie aut w Nitrze i Solihull, co ma „rozruszać” globalny rytm produkcji. O dostawcach mówił wprost: to od ich płynności będzie zależeć, czy rozruch nie zadławi się w połowie tygodnia.

Ten tydzień stanowił ważny moment dla JLR i wszystkich naszych interesariuszy, ponieważ wznowiliśmy operacje produkcyjne po incydencie cybernetycznym. Od jutra przywitamy naszych pracowników w zakładzie silników w Wolverhampton, a wkrótce dołączą koledzy w Nitrze i Solihull. Nasi dostawcy są kluczowi dla naszego sukcesu, dlatego uruchomiliśmy nowe finansowanie, które pozwoli nam płacić im wcześniej, wykorzystując siłę naszego bilansu, by wspierać ich płynność.

Dlaczego „faza 0” to finanse: parasol dla dostawców

W przeddzień restartu JLR ogłosił program finansowania, który ma przyspieszyć płatności dla „kwalifikujących się” dostawców. Po sześciu tygodniach postoju część podwykonawców musiała wysyłać ludzi na przestój lub redukować etaty. JLR potrzebuje ich gotowych „na już” – stąd mechanizm wczesnych wypłat. Na stole pojawiła się też gwarancja rządowa dla pożyczki 1,5 mld funtów udzielonej komercyjnie, ale zabezpieczonej przez rząd Wielkiej Brytanii w ramach EDG. Po przeliczeniu po kursie 4,9023 daje to ~7,35 mld zł – środki, które mają ochronić łańcuch dostaw (ok. 700 brytyjskich firm, ~150 000 miejsc pracy) oraz skrócić czas rozruchu. Peter Kyle (minister biznesu) wskazał, że gwarancja miała wesprzeć łańcuch i chronić miejsca pracy w West Midlands, Merseyside i w całej Wielkiej Brytanii, a Rachel Reeves dodała, że to wsparcie „kluczowej części brytyjskiego przemysłu samochodowego”.

Sześć tygodni wstrzymania – jak duża była skala strat

JLR nie publikował jeszcze pełnych wolumenów za kwartał z wrześniowym przestojem, ale dla skali: w analogicznym okresie rok wcześniej wyprodukowano ponad 80 000 aut. Wstępne szacunki mówią o koszcie do 5 mln funtów dziennie – czyli ok. 24,5 mln zł dziennie – oraz ~50 mln funtów tygodniowo (~245 mln zł). To nie jest rachunek z gatunku „kreatywna księgowość” – produkcja stanęła globalnie, a dealerzy mieli problem nawet z rejestracją nowych aut.

Co właściwie się stało 1 września – i na czym polegał paraliż

Atak unieruchomił fabryki i wewnętrzne systemy. JLR wyłączył aplikacje, by zabezpieczyć dane i przywracać je „w sposób kontrolowany i bezpieczny” z pomocą policji oraz ekspertów cyberbezpieczeństwa. Firma potwierdziła, że „pewne dane” zostały naruszone; osoby dotknięte miały otrzymać informacje bezpośrednio. Jaki zakres? Tego oficjalnie nie podano – mówi się, że najbardziej prawdopodobne jest przejęcie danych klientów. Odpowiedzialność za atak przypisała sobie grupa Scattered Lapsus$ Hunters, ta sama, która uderzyła w Marks & Spencer w maju i – według szacunków – kosztowała detalistę ok. 300 mln funtów utraconego zysku operacyjnego (~1,47 mld zł). Hakerzy mieli wykorzystać znaną lukę w SAP NetWeaver. Amerykańska CISA ostrzegała o niej wcześniej w tym roku. Nie wiadomo czy łatka została wdrożona w JLR.

Co dalej: ryzyko „wąskich gardeł” i „efekt harmonijki”

Nawet jeśli linie w Nitrze i Solihull wrócą do rytmu w tym tygodniu, normalizacja bywa trudniejsza niż sam restart. Bramki jakości, niedobory drobnych komponentów, spiętrzenia w lakierni – to klasyczne miejsca, w których po długim postoju pojawiają się falowania. JLR ma jednak kilka atutów:

  • Poduszka finansowa (gwarantowana pożyczka ~7,35 mld zł) i program wczesnych płatności dla dostawców.
  • Rozruch od sekcji z najwyższą dźwignią: baterie, silniki, tłocznia – zanim pełny montaż ruszy pełną parą.
  • Priorytetyzacja kluczowych modeli: Defender/Discovery oraz Range Rover/RR Sport mają największy wpływ na marżę i wizerunek.

Halewood: inwestycja dziś, dywidenda jutro

Halewood pozostaje zawieszone między rozruchem a modernizacją pod elektryczne linie. Przebudowa za ~2,45 mld zł ma być trampoliną pod nową gamę EV JLR. Krótkoterminowo oznacza to jednak mniejszą elastyczność – dlatego firma woli komunikować terminy dla Halewood oddzielnie, zamiast obiecywać tygodnie, których może nie dotrzymać.

Wnioski: mniej fajerwerków, więcej inżynierii i księgowości

JLR nie sprzeda opowieści o cudownym „powrocie w 24 godziny”. Po incydencie, w którym stanęły wszystkie fabryki, sensowniejsze okazało się podejście: najpierw silniki i baterie, potem tłocznia i logistyka, na końcu – auta. To opowieść mniej „na billboard”, ale bardziej wiarygodna dla akcjonariuszy i dostawców. Jeśli rozruch utrzyma tempo, a dopływ gotówki wyciszy nerwy w łańcuchu dostaw, Defender i Range Rover znów będą zjeżdżać z taśm bez potykania się o IT.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl