JLR wraca do produkcji po cyberataku. Oto plan restartu i koło ratunkowe dla dostawców

JLR zapowiedział „kontrolowane, fazowe” wznowienie produkcji po ataku hakerskim z 1 września, który sparaliżował jego globalne operacje. Od środy (8 października) mają ruszyć kluczowe fabryki – od zakładu silników w Wolverhampton i centrum baterii w Birmingham, przez tłocznię w Castle Bromwich, Halewood i Solihull, aż po lakiernię i logistykę w Solihull. Produkcja aut ma „ściśle” podążyć za tym planem: najpierw Defender i Discovery w słowackiej Nitrze, a następnie Range Rover i Range Rover Sport w Solihull. Halewood wciąż czeka na termin. Równolegle producent uruchomił finansowanie pomostowe dla kwalifikujących się dostawców, a rząd Wielkiej Brytanii zagwarantował kredyt dla JLR na £1,5 mld (ok. 7,344 mld PLN).
Co się wydarzyło 1 września i dlaczego fabryki stanęły
Atak z 1 września zatrzymał wszystkie fabryki i wymusił odłączenie systemów wewnętrznych, by ograniczyć ryzyko wycieku danych. Skutki było widać natychmiast – od problemów z zamawianiem części po zator w salonach w trakcie tzw. „new plate day”, czyli jednego z najgorętszych dni rejestracyjnych w roku. W śledztwo włączono policję i ekspertów cyberbezpieczeństwa, którzy mieli w kontrolowany i bezpieczny sposób ponownie uruchamiać aplikacje globalne. W trakcie prac JLR ustalił, że pewne dane zostały dotknięte incydentem, a osoby poszkodowane miały zostać powiadomione. Na ten moment nie jest oficjalnie jasne, jakiego rodzaju to były dane ani czy pojawiło się żądanie okupu.
Kto wziął odpowiedzialność i jaki był wektor ataku?
Grupa określająca się jako Scattered Lapsus$ Hunters przyznała, że uderzyła w JLR, publikując w komunikatorze zrzut ekranu rzekomo z wewnętrznych systemów producenta. Miała wykorzystać znaną lukę w SAP Netweaver – amerykańska CISA ostrzegała o niej wcześniej w tym roku. Łatka była dostępna, ale nie wiadomo, czy i kiedy została wdrożona. Nie ma też pewności, czy wyciek obejmował dane klientów, choć taki scenariusz pojawił się w komunikatach grupy.
Restart: co, gdzie i w jakiej kolejności?
Lista zakładów startujących w środę (8 października) wygląda następująco:
- Wolverhampton – zakład silnikowy
- Birmingham – centrum baterii
- Castle Bromwich, Halewood, Solihull – tłocznia
- Solihull – spawalnia nadwozi, lakiernia i logistyka (zasilają globalne operacje)
JLR podkreśliło, że produkcja pojazdów ma dołączyć „w tym tygodniu”, zaczynając od słowackiej Nitry (Land Rover Defender i Discovery) oraz Solihull (Range Rover i Range Rover Sport). Dla Halewood – które buduje Range Rovera Evoque i Discovery Sport i jest w trakcie transformacji w ramach projektu wartego £500 mln (ok. 2,448 mld PLN) pod przyszłe modele elektryczne – termin wznowienia pozostaje do ogłoszenia.
Co z wolumenami i jak wielkie są straty?
Skala uderzenia będzie wiadoma dopiero wtedy, gdy producent pokaże kwartalne liczby, ale dla porównania w trzech miesiącach do końca września ubiegłego roku JLR zjechało z taśm ponad 80 tys. aut. Ekonomiści szacują, że przestój mógł kosztować nawet ok. £5 mln dziennie (ok. 24,481 mln zł) – a niektóre źródła mówią o ok. £50 mln tygodniowo (ok. 244,81 mln zł). U dostawców – ok. 700 firm zatrudniających łącznie blisko 150 tys. osób w łańcuchu w Wielkiej Brytanii – kryzys oznaczał zwolnienia i walkę o płynność.
Koło ratunkowe: wcześniejsze płatności i rządowa gwarancja kredytu
JLR uruchomił nowy mechanizm finansowania, który pozwala zapłacić kwalifikującym się dostawcom wcześniej, wykorzystując siłę bilansu firmy, by wesprzeć ich przepływy pieniężne w najbliższym czasie. Jednocześnie brytyjski rząd zapowiedział gwarancję kredytu na £1,5 mld (ok. 7,344 mld zł), udzielanego przez bank komercyjny w ramach programu Export Development Guarantee – spłata ma nastąpić w horyzoncie pięciu lat. Jak poinformował minister biznesu Peter Kyle,
Gwarancja pożyczki miała pomóc wesprzeć łańcuch dostaw i chronić miejsca pracy w West Midlands, Merseyside i w całej Wielkiej Brytanii.
Z kolei kanclerz skarbu Rachel Reeves podkreśliła:
Gwarancja pożyczki miała pomóc JLR we wsparciu ich łańcucha dostaw i ochronie kluczowej części brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Jak producent układa powrót?
Prezes JLR Adrian Mardell podsumował moment restartu:
Ten tydzień stanowił ważny moment dla JLR i wszystkich interesariuszy, ponieważ wznawialiśmy nasze operacje produkcyjne po incydencie cybernetycznym.
Dodał też o wsparciu sieci dostawców:
Wystartowaliśmy z nowym rozwiązaniem finansowym, które miało pozwolić nam płacić dostawcom wcześniej, wykorzystując siłę naszego bilansu, by wesprzeć ich przepływy pieniężne.
IT przywrócone częściowo, dochodzenie trwa
Wraz z postępami w przywracaniu systemów IT, JLR kontynuuje dochodzenie. Firma potwierdziła, że pewne dane zostały naruszone, a osoby dotknięte miały otrzymać powiadomienia. Nie potwierdzono publicznie zakresu danych ani ewentualnego żądania okupu. Grupa cyberprzestępcza powiązała włamanie z luką SAP Netweaver. Chociaż aktualizacja była dostępna, nie ma potwierdzenia, czy została wdrożona przed atakiem.
Co dalej: „kontrolowany, fazowany” marsz do normalności
Najbliższe dni to test spójności łańcucha: zrestartowane tłocznie, spawalnie i lakiernie mają stopniowo nakarmić linie montażowe. Faza pierwsza obejmuje linie Defendera i Discovery w Nitrze oraz Range Rovera i Range Rovera Sport w Solihull, a reszta ma dołączać według dostępności części i gotowości systemów. Halewood – modernizowane za ok. £500 mln (ok. 2,448 mld PLN) pod przyszłe auta elektryczne – otrzyma termin w osobnym komunikacie. JLR zapowiedziało, że kolejne aktualizacje nastąpią wraz z postępami prac.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Aston Martin zmienia obsadę i podział ról w zespole torowym na 2026

Renault Twingo E-Tech zgarnia Ecobest 2026. 263 km WLTP i cel: miasto

Lotus 98T Ayrtona Senny trafi na aukcję. Cena może być kosmiczna

Leclerc najszybszy w porannej sesji testów F1 w Bahrajnie. Norris i Antonelli za nim



