Kanada otwiera bramę dla chińskich aut i… już prowadzi rozmowy w sprawie ich produkcji!

Chińskie auta od dawna pchają się na świat, ale Ameryka Północna trzymała je głównie za drzwiami. Teraz Kanada je uchyla: zgadza się na import do 49 tys.aut elektrycznych z Chin przy cle 6,1% i równolegle zaczyna rozmowę o produkcji na miejscu. W tle jest stary znajomy z Białego Domu i nowe oczekiwania wobec fabryk, które mają powstawać nie „gdzieś”, tylko u siebie.
Przez lata chińskie marki sprzedawały auta niemal wszędzie, ale ten kontynent pozostawał dla nich w dużej mierze zamknięty. Do niedawna sprzedaż w regionie miała być dozwolona głównie w Meksyku. Teraz Kanada robi ruch, który w branży ma ciężar większy niż kolejny komunikat o „strategii na przyszłość”.
Umowa handlowa i liczby, które zmieniają klimat rozmowy
Kanadyjski premier Mark Carney potwierdził porozumienie z Chinami dotyczące wzajemnego handlu. Od 1 marca Chiny mają obniżyć cło na kanadyjskie nasiona rzepaku do 15%. W zamian Kanada ma dopuścić import do 49 tys. aut elektrycznych z Chin przy cle 6,1% w ramach klauzuli największego uprzywilejowania. Premier Mark Carney ujął skalę zmiany tak:
Ta zmiana oznacza znaczący spadek w porównaniu z dotychczasowymi łącznymi poziomami ceł sięgającymi 84%.
Jednocześnie Kanada miała wprowadzić w 2024 roku 100% cła na chińskie auta. Brzmi jak zgrzyt, ale sens jest czytelny: bariera była bardzo wysoka, a teraz ma zostać obniżona do poziomu, który realnie otwiera drzwi. Nie z sympatii, tylko z kalkulatora.
Nie tylko import. Kanada chce też produkcji u siebie
Samo ściąganie aut z Chin to dla Kanady tylko połowa planu. Druga to lokalna produkcja, bo kraj chce odbudować pozycję przemysłu i uniezależnić się od jednego kierunku sprzedaży. Ottawa ma o co walczyć, bo amerykańskie koncerny zaczęły ograniczać obecność w kanadyjskich fabrykach po wprowadzeniu wyższych ceł przez Donalda Trumpa. Pojawia się konkretny plan po tym jak produkcja nowego Jeepa Compassa w fabryce Stellantisa w Brampton miała upaść.
W takiej atmosferze Kanada szuka alternatyw, a chińscy producenci wyglądają jak kandydaci gotowi wejść na boisko od razu, jeśli tylko warunki będą im pasować. Pierwsze auta z kanadyjskich linii mają zjechać w ciągu czterech lat. Rząd ma też przedstawić w najbliższym czasie nowy plan dla przyszłości krajowego przemysłu motoryzacyjnego, a jednym z wątków mają być warunki dopuszczenia produkcji chińskich marek w Kanadzie. Z perspektywy Kanady to nie ma być „dziki zachód”, tylko układ z zabezpieczeniami:
- wymóg korzystania z kanadyjskiego oprogramowania
- tworzenie wspólnych przedsięwzięć z lokalnymi firmami
To jest ta część, w której polityka przemysłowa przestaje udawać, że chodzi o romantyczną wizję wolnego handlu. Chodzi o kontrolę nad tym, kto zostawia tu pieniądze i kompetencje.
BYD i Chery na radarze. A w tle przewija się Jaecoo
Podczas wizyty w Chinach w połowie stycznia kanadyjska minister przemysłu Mélanie Joly spotkała się z przedstawicielami BYD i Chery. Te marki mają należeć do największych eksporterów aut z Chin i jednocześnie do tych, które najaktywniej stawiają fabryki poza krajem. Dla Kanady to sygnał: jeśli ma powstać produkcja lokalna, rozmówcy raczej nie będą przypadkowi. Wizerunkowo temat dobrze spina też sama sugestia „zamiast Jeepa – Jaecoo”.
To nie musi oznaczać prostego zastępstwa model za model, ale oddaje kierunek: jeśli jedni wychodzą, inni wchodzą. A Kanada chce, by wchodzili na jej zasadach, nie tylko ze statkiem pełnym gotowych aut.
Waszyngton protestuje, Trump przytakuje
Porozumienie wywołało ostrą krytykę w USA, m.in. ze strony ministra transportu Seana Duffy’ego oraz przedstawiciela amerykańskiego handlu Jamiesona Greera. Duffy miał ostrzegać, że Kanada będzie żałować dopuszczenia chińskich aut elektrycznych i że takim pojazdom nie będzie wolno wjechać do Stanów Zjednoczonych. Tym ciekawiej brzmi reakcja Donalda Trumpa, który jednocześnie ma być autorem ceł uderzających w kanadyjskie fabryki, a teraz potrafi pochwalić sam fakt dogadania się z Chinami. Prezydent Donald Trump skomentował to tak:
Jeśli możecie zawrzeć umowę z Chinami, powinniście to zrobić.
Na końcu tej historii Kanada mówi wprost: w długim horyzoncie chce eksportować auta na cały świat i nie opierać się tylko na dostępie do rynku amerykańskiego. Kraj ma być dziś 15. największym producentem aut na świecie, a w 2024 roku miało tam powstać ponad 1,3 mln samochodów. Powrót Trumpa do roli prezydenta ma dodatkowo pogorszyć klimat, bo Kanada została wybrana jako jeden z głównych celów krytyki. W takim układzie Ottawa robi to, co robią kierowcy w zimie: szuka przyczepności gdzie się da, zanim wpadnie w poślizg.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



