⏱️ 3 min.

Katowice między A4 a centrum: spór o Strefę Czystego Transportu

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

03-03-2026 18:03

Władze Katowic stoją przed decyzją o wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu, choć nowsze pomiary NO2 w mieście mieszczą się w dopuszczalnych normach. Punkt ciężkości sporu leży w tym, że wcześniejsze zobowiązania oparto na danych z rejonu autostrady A4, czyli miejsca zdominowanego przez tranzyt. Miasto rozważa wariant niewielkiej strefy w ścisłym centrum, z szerokimi wyłączeniami dla mieszkańców Metropolii.Przepisy krajowe zobowiązują miasta powyżej 100 tys. mieszkańców do wprowadzenia SCT, jeśli na ich terenie odnotowano przekroczenia dopuszczalnych poziomów NO2. W przypadku Katowic kluczowe okazały się pomiary prowadzone przy autostradzie A4, w ciągu ulicy Aleja Górnośląska. Ten punkt pomiarowy rejestrował przede wszystkim wpływ intensywnego tranzytu, a nie typowe warunki śródmiejskie.

Pomiary NO2: tranzyt przy A4 kontra ulica w mieście

Katowice wskazują, że stacja przy A4 mierzyła uciążliwość ruchu, nad którym miasto nie ma realnej kontroli i którego nie da się objąć SCT w tej lokalizacji. Z perspektywy urzędników miejskich wysokie stężenia NO2 wynikały w dużej mierze z obciążenia tranzytowego, a nie z lokalnego ruchu w centrum. W 2025 roku punkt pomiarowy przeniesiono w rejon ulicy Dudy-Gracza, na granicy Śródmieścia i Zawodzia.

Odczyty w nowej lokalizacji okazały się wyraźnie niższe i mieściły się w dopuszczalnych normach. Problem polega na tym, że zobowiązania wobec Komisji Europejskiej i zapisy programu naprawczego oparto na danych z okresu, gdy stacja stała jeszcze przy A4. W efekcie Katowice formalnie znalazły się w gronie miast z przekroczeniami, mimo że bieżące odczyty w nowym punkcie tego nie potwierdzają.

KPO i „kamień milowy” dla SCT

Wątek finansowy splata się tu z regulacyjnym, bo w dokumentach powiązanych z KPO wprowadzanie stref czystego transportu w największych miastach zostało wskazane jako jeden z kamieni milowych. Część komentatorów opisuje tę konstrukcję jako presję na samorządy, bo brak uchwały może oznaczać ryzyko sporu o część finansowania przeznaczonego na transformację transportową i projekty klimatyczne. W tej atmosferze samorząd szuka rozwiązania, które jednocześnie spełni wymogi formalne i nie wywoła gwałtownego sprzeciwu społecznego.

Katowicki wariant: mała strefa i szerokie wyłączenia

Projektowana SCT ma objąć niewielki obszar ścisłego centrum, ograniczony do kilku kwartałów ulic o charakterze bardziej reprezentacyjnym niż tranzytowym. Z ograniczeń mają być całkowicie wyłączeni mieszkańcy, i to nie tylko Katowic, ale też całej metropolii. W praktyce chodzi o obszar zamieszkany przez ponad 2 miliony osób.

Krytycy oceniają ten wariant jako zbyt minimalistyczny, bo mała powierzchnia strefy oznacza ograniczony wpływ na ogólną emisję spalin. Zwolennicy nazywają go kompromisem, który zmniejsza koszty społeczne i polityczne. W tle pojawia się też pytanie o sam mechanizm kwalifikowania miast, bo przeciwnicy wskazują, że dane z punktu przy autostradzie trudno zestawiać z warunkami w śródmieściu o uspokojonym ruchu.

Narzędzie poprawy powietrza czy formalne „odhaczenie”

NO2 w miastach jest silnie powiązany z ruchem drogowym, więc zmiany w organizacji transportu potrafią realnie wpływać na jakość powietrza. Jednocześnie same granice strefy i zakres wyjątków decydują o tym, czy ograniczenia zadziałają jak narzędzie środowiskowe, czy pozostaną przede wszystkim administracyjnym spełnieniem wymogów.

W Katowicach najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada uchwałę o niewielkiej strefie, spełniającej formalne kryteria, przy jednoczesnym zachowaniu szerokich wyłączeń dla mieszkańców.

Tagi: Katowice, NO2

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl