Tysiące nowych aut utknęły na wyspie, gdzie samochody są praktycznie zakazane

Na kenijskiej wyspie Lamu zgromadziło się około 4 tysięcy nowych samochodów, choć lokalne zasady niemal całkowicie wykluczają tam normalny ruch aut. Zator powstał po zmianach tras morskich związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie i problemami z przepłynięciem przez Cieśninę Ormuz. Samochody mają pozostać na wyspie do czasu ustabilizowania sytuacji i przywrócenia wcześniejszych szlaków logistycznych.
Na Lamu, wyspie o powierzchni 57 kilometrów kwadratowych, auta trafiły na parkingi po rozładunku ze statków, które musiały szukać alternatywnych rozwiązań transportowych. Pierwszą jednostką był statek płynący z Jokohamy do Dubaju, a później dołączyły do niego kolejne transporty.
Wyspa stała się awaryjnym zapleczem dla transportu aut
Samochody rozmieszczono głównie na otwartym parkingu. Najdroższe egzemplarze, w tym sportowe Porsche, otrzymały miejsca pod dachem. To pokazuje, że nawet w kryzysowym układzie logistyka szybko tworzy własną hierarchię ochrony ładunku. Według opisu sytuacji, w najbliższych dniach do Lamu ma zawinąć kolejny statek przewożący jednocześnie 5 tysięcy samochodów. Władze Kenii deklarują gotowość na taki scenariusz, choć skala operacji robi wrażenie nawet bez dopisywania dramaturgii.
Lamu to wyjątkowe miejsce na taką sytuację
Najbardziej niezwykłe jest to, że na samej wyspie samochody są faktycznie zabronione. Po jej terenie mogą poruszać się jedynie załoga karetki oraz oficjalny samochód komisarza dystryktu. Reszta transportu odbywa się łodziami albo z wykorzystaniem transportu konnego. Taki kontrast sprawia, że Lamu stało się jednym z bardziej osobliwych motoryzacyjnych punktów na mapie ostatnich dni. Tysiące nowych aut stoją tam, gdzie na co dzień samochód jest raczej wyjątkiem niż elementem krajobrazu.
Co dalej z samochodami zgromadzonymi na wyspie
Samochody mają pozostać na miejscu do chwili, gdy sytuacja na trasach morskich wróci do normy. W praktyce oznacza to, że wyspa pełni dziś rolę tymczasowego bufora dla światowego łańcucha dostaw, choć nie była tworzona z myślą o takim zadaniu. Zakłócenia na szlakach morskich bardzo szybko odbijają się na motoryzacji, bo gotowy samochód nadal musi fizycznie dotrzeć do portu przeznaczenia. Nawet najbardziej uporządkowany plan logistyczny potrafi wtedy rozpaść się szybciej niż kierowcy cierpliwość w korku.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

To nie Verstappen był najszybszym kierowcą w 24h Nürburgring. Lamborghini otarło się o rekord

Czy Verstappen jeszcze wróci na 24h Nürburgring? Jest jedno „ale”

Jucandella po 24h Nürburgring: To po prostu pech. Awaria mechaniczna

24h Nürburgring: Mercedes triumfuje po usterce zespołu Verstappena



