⏱️ 4 min.

Kia EV1 coraz bliżej? Picanto trzyma front, a Europa ma dostać taniego elektryka

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

15-01-2026 14:01
KIA EV1

Kia nie mówi dziś: „robimy EV1”, ale mówi coś, co w tej branży znaczy prawie tyle samo: „dalej badamy temat”. A skoro benzynowe Picanto wciąż dobrze się sprzedaje, to Koreańczycy widzą miejsce na małego, elektrycznego odpowiednika – najlepiej takiego, który nie będzie tylko gadżetem do miasta, lecz normalnym autem na co dzień.

Rynek najmniejszych aut robi się znowu ciekawy. Z jednej strony kolejne marki odpuszczają segment A, bo marże są tam cienkie jak papier do paragonów. Z drugiej – presja na „tańsze elektryki” rośnie, a miejskie auta wracają do gry, tylko z baterią zamiast baku. Kia wpisuje się w ten trend i otwarcie mówi, że będzie szukać okazji w klasie najmniejszych samochodów.

EV1 jako partner dla EV2, a nie przypadkowy dodatek

Kia dopiero co pokazała model EV2 – małego crossovera, który ma być sprzedawany wyłącznie w Europie. Powód jest prosty: rozmiar i specyfika rynku. Jeśli EV1 faktycznie powstanie, logika podpowiada podobny scenariusz: mały elektryk „pod Europę”, bez udawania globalnego hitu. To też element większej układanki, bo EV2 i potencjalny EV1 mają pomóc marce zrealizować ambitny plan wzrostu sprzedaży w Europie. Europejski szef marketingu Kia, David Hibbert, ujął to wprost: branża głowi się, jak zrobić samochody elektryczne bardziej dostępnymi, a Kia robi dokładnie to samo. I dorzucił małą, czytelną sugestię: skoro jest EV2, to „nie bez powodu” ma właśnie taki znaczek.

Mały, ale nie tylko do miasta: zasięg ma znaczenie

EV2 ma być autem projektowanym głównie pod miasto, ale jednocześnie jego deklarowany zasięg 483 km ma pozwolić na coś więcej niż dojazdy po bułki. To ważny sygnał, bo pokazuje kierunek myślenia – nawet najmniejszy elektryk nie może być dziś skazany na krótkie dystanse, jeśli ma trafić do ludzi, którzy kupują małe auta nie tylko do jazdy między światłami. W tym samym tonie Hibbert podkreśla, że Picanto nadal jest dla Kia ważne i wciąż daje bardzo istotny wolumen sprzedaży. Innymi słowy: małe auta jeszcze nie umarły, tylko zmieniają napęd.

„Praca domowa” nad tanim elektrykiem i cel: przed końcem dekady

W tle jest też wcześniejsza wypowiedź prezesa i dyrektora generalnego Kia, Ho Sung Songa. Marka potwierdziła, że trwają „zadania domowe” dotyczące elektrycznego auta miejskiego w cenie poniżej 25 000 euro. Po przeliczeniu na złotówki (kurs: euro 4,2110): to około 105 275 zł. Brzmi jak „tanio”, ale tylko na tle dzisiejszych cenników elektryków – i właśnie tu zaczyna się prawdziwa walka, bo klient segmentu A ma krótką cierpliwość do marketingu, gdy rachunek w salonie przestaje przypominać segment A. Nowy model jest typowany na debiut przed końcem dekady. Jeśli tak się stanie, naturalnymi rywalami będą szykowane już teraz: Renault Twingo w elektrycznym wydaniu oraz Volkswagen ID 1.

Unia szykuje kategorię „E-car”: prezent dla małych elektryków?

Do tego dochodzi wątek regulacyjny, który może mieć realne znaczenie dla opłacalności takich aut. Unia Europejska pracuje nad nową kategorią „E-car”, czyli przepisami dla przystępnych cenowo, małych elektryków produkowanych w regionie. To potencjalnie dobra wiadomość dla EV2, które ma być budowane na Słowacji, a także dla ewentualnego EV1, jeśli również byłoby montowane w Europie. Szef planowania w Kia Europe, Alex Papapetropolous, mówi, że firma bardzo uważnie przygląda się temu, co robi Unia. Szczegóły mają zostać ujawnione jeszcze w tym miesiącu. I co ciekawe – Kia deklaruje spokój: w planie produktowym ma mieć „zestaw narzędzi”, który pozwoli dostosować się do tego, co zostanie ogłoszone. Brzmi jak korporacyjna formułka, ale sens jest prosty: chcą być gotowi, niezależnie od tego, jak zostaną ustawione bramki wejściowe do kategorii „taniego elektryka z Europy”.

Co z Picanto? Benzyna jeszcze zostaje, ale okazja leży na stole

Dzisiaj Picanto nadal sprzedaje się dobrze z silnikiem spalinowym. Kia jednak widzi lukę: jest przestrzeń na elektryczny odpowiednik, jeśli da się go zrobić w cenie, która nie zabije sensu małego auta. I jeśli nie skończy jako „miejska zabawka” z zasięgiem, który zmusza do planowania życia pod ładowarkę. Jeżeli EV1 wejdzie do gry, będzie musiał odpowiedzieć na dwa pytania, które klienci segmentu A zadają bez litości: ile realnie przejadę i ile realnie zapłacę. Cała reszta to tylko ładna prezentacja. Na koniec warto oddać głos temu, co Kia mówi wprost – w jednym spójnym bloku, bez rozdrabniania. Marka Kia podaje:

Cała branża patrzy na to, jak sprawić, by samochody elektryczne były bardziej dostępne. Oczywiście my też to robimy. Będziemy dalej szukać, gdzie są szanse – i to, że nazywa się to EV2, ma swój powód. Długofalowo nadal analizujemy segment A. Picanto wciąż jest dla nas ważnym modelem i nadal mamy z niego bardzo istotny wolumen sprzedaży.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl