Kia rozdaje zapach benzyny i oleju silnikowego do swoich elektryków

Tomasz Nowak
Tomasz Nowak

Kia postanowiła ułatwić kierowcom przejście z silników spalinowych na elektryczne – w dość zaskakujący sposób. Nowi nabywcy modeli elektrycznych tej marki otrzymają gratisowy odświeżacz powietrza o zapachu… warsztatu samochodowego, łączący aromaty benzyny i oleju silnikowego.

Jak podała Kia, projekt powstał we współpracy z fińską firmą wytwarzającą perfumy i ma na celu „złagodzenie nostalgii za spalinami” wśród kierowców, którzy przesiadają się na auta elektryczne. Producent tłumaczy, że chodzi o stworzenie „emocjonalnego pomostu” między światem silników spalinowych a nową erą napędów zeroemisyjnych. W efekcie powstał zapach, który marka opisuje jako „ciężką nutę oleju silnikowego z akcentem przypominającym benzynę”. Odświeżacz będzie dodawany bezpłatnie do nowego modelu EV4.

Perfumy z zapachem spalin – nie pierwszy raz

Kia nie jest pierwszym producentem, który wpadł na podobny pomysł. W 2021 roku Ford stworzył perfumy o zapachu paliwa, promując w ten sposób elektrycznego Mustanga Mach-E GT w Europie. Wówczas kampania była oparta na badaniu, według którego „około 70% kierowców przyznało, że w jakimś stopniu będzie im brakowało zapachu benzyny”. Firma Ford stwierdziła, że zapach spalin i gumy to element emocjonalny, który towarzyszył kierowcom przez dekady i trudno go zastąpić nawet najlepszym dźwiękiem elektrycznego silnika.

Pomysł Kii wydaje się iść jeszcze dalej – zamiast nostalgii, oferuje fizyczne „pamiątki zapachowe”. Nie wszystkim jednak przypadły one do gustu. Zdaje się, że nie każdy chciałby czuć woni oleju i benzyny za każdym razem, gdy wsiada do samochodu elektrycznego.

Zapach warsztatu w samochodzie elektrycznym

Nowy odświeżacz powietrza od Kii określono jako aromat „przypominający warsztat samochodowy”. To połączenie klasycznych, metaliczno-oleistych nut z delikatnymi akcentami smaru i benzyny – coś, co trudno pomylić z klasycznymi zapachami do wnętrz samochodów, bazującymi zwykle na cytrusach, drewnie lub świeżych tkaninach. Według przedstawicieli marki, produkt ma symbolizować „pomost między tradycją a przyszłością motoryzacji”. Kia wyraźnie gra na emocjach kierowców, którzy dorastali z dźwiękiem V6 i zapachem stacji benzynowej, a dziś próbują odnaleźć te same emocje w świecie bezemisyjnych napędów.

Marketingowy żart czy genialny ruch?

Nie sposób nie dostrzec w tym pomyśle pewnej ironii. W czasach, gdy marki prześcigają się w komunikatach o zrównoważonym rozwoju i neutralności węglowej, Kia świadomie wskrzesza aromat, który większości ekologów mógłby się kojarzyć z przeszłością, a nie przyszłością. Z drugiej strony – trudno nie docenić kreatywności. Ten nietypowy gadżet marketingowy to sposób na przyciągnięcie uwagi mediów i klientów, ale też na podkreślenie, że marka rozumie emocjonalny wymiar motoryzacji. Elektryfikacja często postrzegana jest jako „odczłowieczanie” samochodu – a zapach warsztatu ma być symbolicznym przypomnieniem, że wciąż chodzi o pasję, emocje i wspomnienia.

Dla niektórych jednak to właśnie ten dreszcz jest częścią motoryzacyjnego DNA. Czy odświeżacz o zapachu benzyny trafi również do innych modeli Kii lub na inne rynki? Producent nie potwierdził takich planów. Na razie to akcja ograniczona do premiery EV4, mająca – jak mówi marka – „uczcić pożegnanie z erą spalin w duchu nostalgii i humoru”.

Zapachy przyszłości: warsztat, guma, a może ozon?

Nie byłoby zaskoczeniem, gdyby inne marki również podchwyciły ten trend. Świat motoryzacji przechodzi transformację nie tylko technologiczną, ale i emocjonalną. Zapach – podobnie jak dźwięk silnika – to dla wielu kierowców nieodłączna część przyjemności z jazdy. Kto wie, może w przyszłości producenci zaczną oferować do wyboru aromaty „torowe”, „garażowe” lub „nowoczesne – ozonowe”. Dla niektórych to absurd. Dla innych – nostalgiczna forma zachowania wspomnień o epoce, która właśnie odchodzi w zapomnienie.

O autorze

Tomasz Nowak

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl