Chińskie marki coraz mocniej zaznaczają obecność na europejskim rynku, ale gotowość do zakupu takiego samochodu wyraźnie zależy od tego, czym kierowca jeździ obecnie. Z badania Deutsche Automobil Treuhand wynika, że najbardziej otwarci są właściciele Hyundaiów i Kii, natomiast kierowcy niemieckich marek znacznie częściej wykluczają przesiadkę do auta z Chin.
Co drugi właściciel Hyundaia lub Kii bierze pod uwagę chińskie auto
Największą otwartość na zmianę wykazują użytkownicy samochodów marek południowokoreańskich. Połowa właścicieli Hyundaiów i Kii deklaruje, że przy kolejnym zakupie mogłaby zdecydować się na model chińskiej marki. Co piąty badany z tej grupy mówi już nie tylko o możliwości, lecz deklaruje, że jego następny samochód zdecydowanie będzie pochodził od chińskiego producenta.
W przypadku właścicieli samochodów japońskich zainteresowanie jest mniejsze, choć nadal wyraźne. Około jedna trzecia dopuszcza wybór chińskiej marki podczas następnej wymiany auta, natomiast 12% deklaruje taki zakup zdecydowanie.
Kierowcy niemieckich marek są znacznie bardziej sceptyczni
Na przeciwnym biegunie znaleźli się użytkownicy samochodów niemieckich producentów. Jedna czwarta z nich nie wyklucza zakupu chińskiego modelu, ale jednocześnie 30% uważa taką zmianę za całkowicie nie do przyjęcia. To największy opór spośród analizowanych grup.
Martin Weiss z Deutsche Automobil Treuhand wskazuje na dwa możliwe wyjaśnienia tej różnicy. Jego zdaniem marki koreańskie i chińskie zabiegają o podobnych klientów, a Hyundai i Kia same wcześniej przechodziły drogę od nowych graczy do producentów trwale obecnych na europejskim rynku. Weiss zwraca przy tym uwagę na znaczenie ceny:
Ci klienci są generalnie bardziej skłonni próbować czegoś nowego, o ile cena jest odpowiednia.
Przesiadka z koreańskiego auta na chińskie wymaga mniejszej zmiany
Podobnie wyniki interpretuje Benjamin Kibies, analityk rynku w Dataforce. Według niego bariera związana ze zmianą pochodzenia marki jest mniejsza w przypadku osób, które już wcześniej zdecydowały się na samochód producenta spoza tradycyjnego europejskiego lub japońskiego kręgu. Kibies ujmuje to następująco:
Psychologiczny skok z marki koreańskiej do chińskiej jest znacznie mniejszy niż z marki niemieckiej.

fot. BYD
Dane Dataforce mają pokazywać, że część klientów Hyundaia i Kii rzeczywiście przechodzi do MG oraz BYD-a. Jednocześnie obie południowokoreańskie marki zwiększają swoje udziały w niemieckim rynku, dlatego sam odpływ części kierowców do chińskich konkurentów nie oznacza obecnie ich rynkowego odwrotu.
Chińskie marki zwiększają udział w niemieckim rynku
W pierwszej połowie 2026 roku samochody chińskiego pochodzenia odpowiadały za 3,8% sprzedaży nowych aut w Niemczech. W 2025 roku było to 2,2%, więc ich pozycja na jednym z najważniejszych rynków motoryzacyjnych Europy rośnie.
W ujęciu liczbowym najwięcej klientów przechodzących do chińskich marek pochodzi obecnie od Volkswagena, Forda, Opla i Toyoty. Trzeba jednak uwzględnić skalę sprzedaży tych producentów. Szczególnie Volkswagen ma tak dużą bazę użytkowników, że liczba odchodzących klientów przekłada się na stosunkowo niewielki udział procentowy.
Rosnąca obecność producentów z Chin nie ogranicza się przy tym do Niemiec. W Polsce w lipcu 2026 roku ich udział w rynku nowych samochodów wyniósł już 15,5%.
Najłatwiejszym celem okazują się klienci otwarci na nowe marki
Wyniki niemieckiego badania sugerują więc, że o sukcesie chińskich producentów może decydować nie tylko cena czy wyposażenie samochodu. Istotne jest również to, jak silnie klient jest związany z dotychczasowym pochodzeniem marki.
Dla MG czy BYD-a kierowca Kii albo Hyundaia może być łatwiejszy do przekonania niż właściciel samochodu niemieckiego producenta. Jeśli podobny mechanizm będzie widoczny także na innych europejskich rynkach, konkurencja między markami azjatyckimi może stać się jednym z najciekawszych frontów walki o klientów.






