Elektroniczni asystenci i rozbudowane multimedia coraz częściej obniżają satysfakcję właścicieli nowych samochodów. Brytyjskie badanie Driver Power 2026 pokazuje wyraźny spadek ocen, szczególnie w obszarze aktywnego bezpieczeństwa. Problemem nie jest sama technologia, lecz fałszywe alarmy, nachalne ostrzeżenia i zbyt skomplikowana obsługa podstawowych funkcji.
Bezpieczeństwo zaczęło działać na nerwy
Nowoczesne samochody coraz częściej ostrzegają, poprawiają, hamują i pilnują kierowcy. W teorii brzmi to jak postęp, ale w praktyce wielu użytkowników widzi w tym codzienną irytację. Satysfakcja z elektronicznych systemów bezpieczeństwa spadła z 90,36% w 2024 roku do 82,56% w 2026 roku.
Nawet 41% kierowców regularnie wyłącza część takich funkcji zaraz po uruchomieniu silnika. Powodem są fałszywe alarmy i dźwięki ostrzegawcze, które z czasem przestają być pomocą, a zaczynają przypominać pasażera z wyjątkowo nerwowym temperamentem.
Kierowcy nie odrzucają technologii. Odrzucają jej nachalność
Najważniejszy wniosek nie brzmi: „asystenci są źli”. Problem leży raczej w sposobie ich działania. System, który ostrzega zbyt często albo reaguje nieadekwatnie do sytuacji, szybko traci zaufanie kierowcy.
83,81% respondentów negatywnie oceniło wprowadzenie obowiązkowych systemów aktywnego bezpieczeństwa. To pokazuje napięcie między regulacjami a codziennym doświadczeniem za kierownicą. Technologia może realnie pomagać, ale tylko wtedy, gdy nie zmusza użytkownika do rytuału wyłączania jej po każdym starcie.
Ekrany dotykowe też dostały rykoszetem
Spadek ocen dotyczy również systemów multimedialnych. Użyteczność interfejsów w ciągu trzech lat zmalała z 87,8 do 81,4%. Kierowcy krytykują zwłaszcza konieczność szukania prostych ustawień w podmenu.
W aucie najważniejsze funkcje powinny być dostępne szybko i intuicyjnie. Gdy zmiana podstawowego ustawienia wymaga odrywania wzroku od drogi, nowoczesność zaczyna przegrywać z ergonomią. Ekran może być świetnym narzędziem, ale nie powinien zastępować wszystkiego tylko dlatego, że da się to zrobić.
Tesla Model 3 pokazuje, że ekran nie musi być problemem
Najciekawszy wyjątek w wynikach stanowi Tesla Model 3. Ten samochód opiera niemal całą obsługę na ekranie dotykowym, a mimo to przewyższył ostateczny wskaźnik Driver Power 2026. W kategorii systemów zabezpieczeń uzyskał 89,7%.
Autorzy badania przypisują ten rezultat skuteczniejszemu i mniej inwazyjnemu działaniu asystentów Tesli. To ważny szczegół, bo przesuwa ciężar dyskusji z samego ekranu na jakość całego projektu. Kierowcy potrafią zaakceptować cyfrową obsługę, jeśli system działa przewidywalnie i nie traktuje użytkownika jak intruza we własnym aucie.
Euro NCAP chce powrotu fizycznych przycisków
Od 2026 roku Euro NCAP przyznaje najwyższą ocenę bezpieczeństwa tylko samochodom, w których kluczowe funkcje obsługuje się mechanicznymi przyciskami. Ten kierunek ma ograniczyć rozpraszanie kierowców podczas jazdy. To nie jest nostalgia za latami 90., tylko próba przywrócenia prostego odruchu: ręka trafia tam, gdzie trzeba, bez grzebania w menu.
Zmiana może wymusić na producentach bardziej rozsądny kompromis. Ekrany zostaną w samochodach, ale najważniejsze funkcje powinny wrócić bliżej palców kierowcy. W przeciwnym razie auta będą coraz bardziej zaawansowane, a jednocześnie coraz mniej przyjazne w codziennym użyciu.
Spadek satysfakcji jest sygnałem ostrzegawczym dla branży
Ogólny poziom satysfakcji z 50 popularnych modeli spadł z 89,58% w 2024 roku do 84,2% w 2026 roku. To duża różnica jak na rynek, który od lat sprzedaje kolejne systemy jako przewagę technologiczną. Kierowcy coraz wyraźniej oddzielają realne bezpieczeństwo od funkcji, które tylko dokładają hałasu i komplikacji.
Producenci mogą z tego wyciągnąć prostą lekcję. Asystent kierowcy powinien asystować, a nie dominować. Multimedia powinny skracać drogę do funkcji, a nie tworzyć cyfrowy labirynt. W przeciwnym razie kolejne generacje aut będą imponować w katalogu, ale irytować już po kilku minutach jazdy.







