⏱️ 3 min.

Koenigsegg rozważa tańszy model – ale „tańszy” po szwedzku nadal kosztuje fortunę

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

25-09-2025 08:09
Koenigsegg rozważa tańszy model – ale „tańszy” po szwedzku nadal kosztuje fortunę

Koenigsegg od lat kojarzy się z ekstremalnymi hipersamochodami o mocy przekraczającej 1500 KM i które powstają w liczbie poniżej setki rocznie. Teraz jednak pojawiła się iskierka nadziei, że szwedzka marka mogłaby zejść na ziemię – przynajmniej w swojej definicji. Christian von Koenigsegg przyznał, że chodzi mu po głowie pomysł na prostszy, bardziej dostępny sportowy model. Tyle że w świecie Koenigsegga „dostępny” to nadal setki tysięcy złotych, a nie auto za cenę Toyoty GR86.

Od Mazdy MX-5 do marzeń o większym wolumenie

Christian von Koenigsegg, który na co dzień ma w garażu hipersamochody warte miliony, sam jeździ skromnym egzemplarzem Mazdy MX-5 pierwszej generacji. To właśnie ten lekki roadster jest jego codziennym środkiem transportu do fabryki w Ängelholm i – jak sam przyznał – inspiracją, o czym wspomniał w rozmowie z CarBuzz:

Rozważaliśmy pomysł, by pójść w stronę większego wolumenu, prostszych i bardziej osiągalnych sportowych aut. To jednak ogromny przeskok względem tego, co robimy.

Dlaczego to takie trudne?

Koenigsegg produkuje rocznie mniej niż 100 samochodów, a każdy z nich jest niemal ręcznie budowany. Marka słynie z tego, że projektuje i wytwarza większość podzespołów we własnym zakresie, co pozwala zachować unikatowy charakter, ale całkowicie uniemożliwia wejście w masową produkcję. Aby stworzyć model w większej skali, firma musiałaby:

  • zainwestować w nową infrastrukturę przemysłową,
  • znaleźć poważnych inwestorów,
  • zacząć korzystać z zewnętrznych dostawców,
  • rozbudować dział R&D i zaplecze częściowe.

Innymi słowy – to nie tylko zmiana strategii, ale rewolucja w całym DNA marki. Koenigsegg rozważa tańszy model – ale „tańszy” po szwedzku nadal kosztuje fortunę

Ile kosztowałby „tańszy” Koenigsegg?

Na pewno nie byłby rywalem Toyoty GR86 ani nawet Porsche 911. W praktyce można spodziewać się, że taki „entry-level” Koenigsegg nadal byłby supersamochodem – wycenionym nie na miliony złotych, ale na setki tysięcy, o czym wspomniał Christian:

Wysoka skala produkcji to zupełnie inne zwierzę niż ręcznie składane auta niskoseryjne. Zobaczymy. Może pewnego dnia.

Tak więc nawet jeśli ktoś nazwałby to „bardziej osiągalnym” Koenigseggiem, to w praktyce wciąż oznaczałoby konieczność sprzedania jednej nerki zamiast obu. Koenigsegg rozważa tańszy model – ale „tańszy” po szwedzku nadal kosztuje fortunę

Koenigsegg między marzeniem a realiami

Historia marki pokazuje, że Christian von Koenigsegg nie boi się rewolucyjnych pomysłów. To firma, która jako jedna z pierwszych testowała neutralne paliwa, wprowadzała innowacyjne skrzynie biegów i walczyła z konwencjami motoryzacyjnego świata. Jednak skok w stronę większej skali produkcji i „tańszych” modeli to zupełnie inny kaliber wyzwania niż bicie rekordów prędkości. Dziś to tylko luźna myśl i przyznanie, że świat lekkich, prostych sportowych samochodów – takich jak Mazda MX-5 – ma swoje niezaprzeczalne uroki. Ale zanim Koenigsegg stanie się marką, którą można spotkać w garażu „zwykłego” milionera, miną jeszcze długie lata.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.