Korea zamienia jazdę w grę. Bezpieczniej, ale z haczykiem w kwestii prywatności

Tomasz Studniarek
Tomasz Studniarek

Korea Południowa znalazła sposób, by kierowcy jeździli ostrożniej: zrobiła z tego grę. Aplikacje zliczają punkty za płynne przyspieszanie i hamowanie, a w nagrodę oferują zniżki na ubezpieczenie. Efekt? Według Tmap udało się zapobiec ponad 31 tysiącom wypadków. Brzmi świetnie, tylko że za rogiem czai się temat prywatności.

Gamifikacja za kółkiem

Najpopularniejsza w kraju aplikacja nawigacyjna Tmap twierdzi, że jej system Driving Score pozwolił uniknąć dokładnie 31 366 kolizji w latach 2018–2020. Mechanizm jest banalny: telefon śledzi styl jazdy – przyspieszenia, hamowania, prędkość i zakręty. Im łagodniej obchodzisz się z pedałami gazu i hamulca, tym wyższy wynik i tym większe bonusy: zniżki na polisy czy kody podarunkowe. Na koniec 2024 roku w programie uczestniczyło 19 milionów kierowców, z czego ponad 10 milionów zgarnęło nagrody.

Nie tylko Tmap

Rynek szybko poszedł za przykładem. Własne systemy wprowadziły Kako Map w 2022 roku, Naver Map w 2024 roku, a nawet platforma wynajmu aut Socar. Różnica względem innych krajów? Wyniki nie są prywatne. Każdy kierowca może sprawdzić, jak wypada na tle innych. To w praktyce społeczny ranking kierowców – coś pomiędzy rywalizacją a sąsiedzką kontrolą. Chun Ji-yeon z Korea Insurance Research Institute podkreślił:

To jedna z nielicznych rywalizacji, w której wygrywają wszyscy. Wyższe wyniki oznaczają mniej wypadków, ubezpieczyciele oszczędzają na odszkodowaniach, a kierowcy – na składkach.

Cena postępu

Nie ma jednak róży bez kolców. Dane o zachowaniu za kierownicą to wrażliwy towar. W USA już dochodziło do procesów sądowych przeciwko firmom takim jak LexisNexis czy General Motors, które dzieliły się informacjami o kierowcach z ubezpieczycielami. Krytycy ostrzegają, że to, co zaczyna się jako dobrowolne zbieranie punktów, może łatwo przerodzić się w system powszechnej inwigilacji.

Kij czy marchewka?

Korea wybrała marchewkę. Zamiast zaostrzać przepisy i sypać mandatami, nagradza lepsze nawyki. I faktycznie – dane wskazują, że to działa. Tylko że obok bezpieczniejszych dróg pojawia się pytanie: czy naprawdę chcemy, by każda nasza jazda była katalogowana, oceniana i porównywana? Eksperyment pokazuje potencjał nowej drogi do bezpieczeństwa, ale i ryzyko, że licznik punktów stanie się nowym wielkim bratem.

O autorze

Tomasz Studniarek

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl